Lekarz zapłodnił prawie 100 kobiet własną spermą. "Byłam zgwałcona 15 razy, bez mojej wiedzy"

Na podstawie tej historii powstał film dokumentalny na Netflixie noszący tytuł "Nasz Ojciec". Choć sytuacja, która wydarzyła się w Stanach Zjednoczonych wydaje się być wręcz niemożliwa, teraz po raz kolejny została nagłośniona. Donald Cline był lekarzem specjalizującym się w leczeniu niepłodności. Jego gabinet odwiedzały setki kobiet, które zapewniał, że pomoże im zajść w upragnioną ciążę.

Więcej podobnych historii przeczytacie na Gazeta.pl

Netflix po raz kolejny postanowił pokazać wstrząsającą historię, która wydarzyła się naprawdę. Pary, które leczą niepłodność, często przechodzą przez prawdziwe piekło. Czasem mijają lata, aż dojdzie do zapłodnienia. Innym udaje się od razu. Coś, co łączy ich wszystkich, to fakt, że do inseminacji dochodzi w gabinecie lekarskim. 

W latach 70. i 80. specjalista ds. płodności z Indiany, dr Donald Cline, zapłodnił dziesiątki pacjentów własnym nasieniem... bez ich wiedzy i zgody. 

Zobacz wideo Jak może przebiegać poród? Jakie są rodzaje porodów?

Dr Donald Cline był jednym z najpopularniejszych lekarzy leczących niepłodność 

Jak donosi Indianapolis Monthly w 1979 roku po ukończeniu szkoły medycznej na Uniwersytecie Indiana i odbyciu służby w Siłach Powietrznych Stanów Zjednoczonych otworzył swoją klinikę leczenia niepłodności. Osiedlił się w Indianie ze swoją żoną Audrey i synami Donną i Dougiem. Kobiety ustawiały się do dr Donalda Cline'a w kolejce, dlatego że jego skuteczność była niezwykle wysoka. Często wypowiadał się w branżowych magazynach i był autorytetem w swojej dziedzinie. Każdą z pacjentek informował o tym, że nasienie, którego używa do inseminacji, pochodzi od lekarzy rezydentów. Zapewniał również, że jeden dawca nasienia może "zapłodnić" tylko trzy kobiety. Pacjentki mu ufały, choć jego zachowanie nie było standardowe. W gabinecie miał wszędzie powieszone obrazy i plakaty nawiązujące do religii. Przed przyjęciem pacjentów zawsze się modlił. 

Jak pewna kobieta odkryła, że ma dziesiątki przyrodniego rodzeństwa?

Życie Jacoby Ballard, jednej z bohaterek dokumentu "Nasz Ojciec" zmieniło się tuż po tym, jak zrobiła w domu test DNA i dowiedziała się, że ma siedmioro przyrodniego rodzeństwa. Kobieta od zawsze czuła, że coś jest nie tak. Kiedy dowiedziała się, że jej rodzice zmagali się z problemami i uczęszczali do gabinetu dr Donalda, postanowiła bardziej przyjrzeć się sprawie. Coś, co ją znacząco odróżniało od pozostałej rodziny to blond włosy i niebieskie oczy, gdy cała reszta była brunetami o brązowych oczach.

Po dotarciu do nowo odnalezionych członków rodziny i zbadaniu ich wspólnego związku Ballard i jej rodzeństwo już chwilę później  z przerażeniem odkryli, co zrobił zaufany lekarz ich rodziców.

Coraz więcej osób wykonywało testy DNA, które dodawane były do bazy danych "23andMe". Za każdym razem, gdy było dopasowanie, pojawiało się to na profilu Jacoby. Liczba przyrodniego rodzeństwa stale rosła. Kobieta wiedziała, że kiedy zadzwoni do swojej przyrodniej siostry czy brata, ich życie diametralnie się zmieni.

Wiem, że do nich zadzwonię i zrujnuję im życie.

– mówi w filmie dokumentalnym.

Choć, w produkcji widzimy rozmowy z zaledwie ósemką bohaterów, to na ten moment wiemy, że Donald Cline spłodził co najmniej 94 dzieci. W filmie da się również zauważyć ogromne podobieństwo rodzeństwa. Większość ma niebieskie oczy i blond włosy.

Nicola CoughlanNie było jej stać na wizytę u fryzjera. Dziś jest jedną z największych gwiazd Netfliksa

Dlaczego Donald Cline to zrobił? 

To jedno z głównych pytań, które zdawały sobie wszystkie biologiczne dzieci lekarza. W dokumencie "Nasz Ojciec" wyraźnie sugeruje się, że Cline mógł być motywowany ideologią zrodzoną z jego przynależności do ekstremistycznej sekty chrześcijańskiej zwanej „Kołczan", która zachęcała wyznawców do jak najpełniejszego rozmnażania się, aby spełnić Boży nakaz "być płodnym i rozmnażać się". 

Z filmu dowiadujemy się również, jak wiara Cline'a, rozwinęła się po tym, jak w młodości przypadkowo uderzył i zabił swoim samochodem młodą dziewczynkę. Widać, że to zdarzenie przeniknęło również do jego praktyki lekarskiej. Kazał swojemu personelowi wspólnie odmawiać modlitwy, radził pacjentom modlić się o pomyślność leczenia, a nawet ozdobił swój gabinet chrześcijańskimi cytatami. Jeden werset z księgi Jeremiasza wspominał dość regularnie.

Zanim ukształtowałem cię w łonie twojej matki, znałem cię.

 - mówił.

Dr Cline nigdy nie przyznał publicznie ani nie skomentował powiązań z Kołczanem i religią. 

Zapłodnione przez niego kobiety czuły się zgwałcone

Choć każda z pacjentek zgadzała się na zapłodnienie poprzez inseminację, to żadna z nich nie zgodziła się, by dawcą spermy był lekarz, który wykonywał zabieg. Dr Donald Cline zapewniał, że sperma pochodzi od lekarzy rezydentów i była dobierana tak, by maksymalnie odzwierciedlać cechy partnerów pacjentek. Czasem do zapłodnienia miała być również używana ich własna sperma. Niestety, w większości przypadków nasienie pochodziło od lekarza, a nie innych dawców. 

Jedna z kobiet, która byłą pacjentką dr Cline'a w filmie "Nasz Ojciec" powiedziała: 

Zostałam zgwałcona 15 razy i nawet o tym nie wiedziałam.

- mówi Cline Liz White podczas wywiadu.

 Nie było zgody. Nie dał mi wyboru

- dodaje.

Co możemy rozumieć tak, że zanim doszło do zapłodnienia, miała wykonywanych aż piętnaście zabiegów. Prawdopodobnie każdy z nich był przy użyciu spermy lekarza. 

Chcą sprawiedliwości 

Kiedy Jacoba Ballard odkryła całą sprawę, chciała za wszelką cenę ją nagłośnić. Niestety lokalne media i prokuratura w ogóle nie były zainteresowane tym, co praktykował lekarz. Kobieta jednak się nie poddawała i znalazła dziennikarkę, która postanowiła zająć się tą sprawą. 

Reporterka Fox 59, Angela Ganote, ujawniła historię Cline'a i doprowadziła jego sprawę do prokuratury hrabstwa Marion. Jednak w tamtym czasie oszustwa związane z płodnością nie były przestępstwem ani w świetle prawa federalnego, ani stanowego. 

Ostatecznie Cline został oskarżony o utrudnianie prokuratorowi generalnemu śledztwa w sprawie jego działań w 2017 roku. Nie został skazany na karę więzienia – zamiast tego sędzia zawiesił jego wyrok i kazał zapłacić grzywnę w wysokości 500 dolarów plus koszty sądowe o wartości 185 dolarów.

Co teraz dzieje się z dr Donaldem Cline'em?

Cline kontynuował praktykę medyczną do 2009 roku, kiedy oficjalnie przeszedł na emeryturę. Następnie, w 2018 roku, oddał swoją licencję medyczną do Medical Licensing Board of Indiana. Zarząd zagłosował również za uniemożliwieniem Cline'owi ubiegania się o przywrócenie jego licencji w przyszłości.

'Oszust z Tindera' udawał pracownika medycznego, żeby dostać szczepionkę na Covid-19"Oszust z Tindera" udawał pracownika medycznego, żeby dostać szczepionkę na Covid-19

Wasze historie i opinie są dla nas ważne. Czekamy na Wasze listy i komentarze. Piszcie do nas na adres: kobieta@agora.pl. Najciekawsze listy opublikujemy.

***

Kobieta.gazeta.pl jest dla Was i to dla Was cały czas piszemy na różne tematy. Nie oznacza to jednak, że Ukraina schodzi na dalszy plan. To cały czas bieżąca i bardzo istotna kwestia. Wszystkie najważniejsze informacje znajdziecie tutaj: wiadomości.gazeta.pl, kobieta.gazeta.pl/ukraina

Więcej o: