Pamiętacie Więcławskiego z serialu "Ranczo"? Grzegorz Wons niedawno obchodził swoje 70. urodziny

Większość widzów Grzegorza Wonsa zapamiętała jako lokalnego przedsiębiorcę z Wilkowyj, czyli serialowego Więcławskiego z "Rancza". Choć na swoim koncie ma dziesiątki ról telewizyjnych oraz teatralnych, to jego droga do aktorstwa nie była łatwa. Teraz jednak jest jednym z najbardziej znanych aktorów komediowych.

Więcej podobnych artykułów przeczytasz na stronie głównej Gazeta.pl

Zobacz wideo "Ranczo" - bajka, którą pokochali polscy widzowie

28 marca Grzegorz Wons świętował swoje 70. urodziny. Choć swoim talentem zachwyca Polaków już od 1974 roku, to właśnie rola Więcławskiego w serialu "Ranczo" przyniosła mu sympatię milionów widzów. Ścieżka, którą musiał przejść, zanim stał się jednym z najbardziej znanych aktorów komediowych, nie była jednak prosta. 

Dorota GardiasDorota Gardias zachwyca oryginalną kreacją. "Kolor petarda"

Grzegorz Wons o aktorstwie marzył już od dziecka. Rodzina nie pochwalała tego wyboru

Nikt z rodziny Wonsa nie był związany ani z aktorstwem, ani z żadną inną dziedziną sztuki. Niemałym zaskoczeniem było dla nich zatem, gdy ten zaczął uczęszczać do Państwowego Liceum Sztuk Plastycznych w Poznaniu do klasy malarskiej. Jednak to aktorstwo było ścieżką, którą chciał podążać. Niestety jak wspominał w rozmowie z Polskim Radiem, zarówno jego rodzice, jak i rodzeństwo tego nie popierało:

Zawsze byłem traktowany przez swoją rodzinę – mówiąc najdelikatniej – jako wyrzutek. Postępowałem zawsze wbrew temu, czego ode mnie oczekiwano i czego po mnie się spodziewano. (...) Od dzieciństwa chciałem zostać aktorem, jednak wówczas nie myślałem o tym, jako o zawodzie. Pamiętam, jak w czasie wakacji bawiliśmy się w kowbojów, przebieraliśmy się i urządzaliśmy bójki. Wtedy ktoś mi powiedział, że pewnie będę aktorem. Nie traktowałem tego wówczas poważnie, jednak w trzeciej klasie liceum naprawdę podjąłem decyzję o zdawaniu do szkoły aktorskiej".

Postanowił wyjechać do Warszawy, gdzie rozpoczął studia na PWST. Początkowo życie w stolicy nie było jednak łatwe: 

Czułem się jak prowincjusz. Różnica między Poznaniem a Warszawą była wówczas ogromna.

Swój debiut telewizyjny i teatralny zaliczył zanim jeszcze ukończył uczelnię w 1976 roku. Zagrał bowiem rolę studenta w 1974 roku w "Ile jest życia" oraz został przyjęty do pracy w Teatrze na Woli. Od 1990 roku przez kilkanaście lat występował także w kabarecie Olgi Lipińskiej, a w 2000 roku związał się z Teatrem Kwadrat. 

 

MrówkiTen domowy sposób na mrówki w ogrodzie kosztuje mniej niż 3 zł

Wśród jego najbardziej znanych ról znajduje się oczywiście Więcławski z "Rancza", ale nie tylko 

"07 zgłoś się", "Zmiennicy", "Dzieci i ryby", "Samo życie", czy "Daleko od noszy" to tylko niewielka część produkcji, w jakich wystąpił Wons. Największą rozpoznawalność przyniosła mu jednak rola Więcławskiego. Właściciel firmy budowlanej bał się sprzeciwić zarówno wójtowi, księdzu, jak i... żonie. W "Ranczu" wielokrotnie Wons rozbawiał zatem widzów do łez. 

Grzegorz Wons i Dorota Chotecka-PazuraGrzegorz Wons i Dorota Chotecka-Pazura kadr z serialu Ranczo vod.tvp.pl

Wons występował także w innych popularnych serialach tj. "Przyjaciółki", "Na wspólnej", czy "Klan", w którym od 2014 wciela się w postać Leopolda Kwapisza. Nie każdy jednak wie, że równie pokaźny dorobek artystyczny Grzegorz Wons ma w dubbingu. Jego głos można usłycheć m.in. w "Ulicy Sezamkowej", "Gumisiach", "Muminkach", "Powrocie do przyszłości" czy "Gwiezdnych wojnach". 

O życiu prywatnym aktora wiadomo niewiele. Wons unika ścianek i skandali 

Grzegorz Wons od wielu lat jes mężem Alicji oraz ojcem dwójki dzieci. Jego córka została dziennikarką, a syn związał się z aktorstwem. 

Moje dzieci są już dorosłe, piękne, mądre i jestem z nich dumny. One być może mają do mnie jakieś pretensje, ale przynajmniej nigdy nie dały mi tego odczuć. Starałem się być jak najlepszym ojcem

Aktor jest także szczęśliwym dziadkiem. W rozmowie z magazynem "Świat i ludzie" zdradził, że uwielbia rozpieszczać swoją wnuczkę Zosię: 

Moja wnuczka jest najmądrzejsza, najpiękniejsza, a do tego najsłodsza. I rzeczywiście ją rozpieszczam. Nie umiem się jednak powstrzymać. Gdy tylko jest to możliwe, to spędzamy razem jak najwięcej czasu i co chwila słyszę od mojego słodziaka: 'Dziadziu tylko proszę cię: nie całuj mnie tak mocno!'.
 

Kobieta.gazeta.pl jest dla Was i to dla Was cały czas piszemy na różne tematy. Nie oznacza to jednak, że Ukraina schodzi na dalszy plan. To cały czas bieżąca i bardzo istotna kwestia. Wszystkie najważniejsze informacje znajdziecie tutaj: wiadomości.gazeta.pl, kobieta.gazeta.pl/ukraina

Jak pomóc Ukrainie? Gazeta.pl łączy siły z PCPMGazeta.pl łączy siły z PCPM, by wspierać Ukrainę. Sprawdź, jak możesz pomóc

Więcej o: