Hotaru studiuje w Polsce. "Przygotowałam rodzicom prezentację, żeby wyjaśnić, dlaczego chcę wyjechać"

Klaudia Kolasa
Hotaru pochodzi z Japonii, mieszka we Wrocławiu. O swoim życiu w Polsce opowiada w filmikach publikowanych na TikToku. "Mam wrażenie, że lubicie obserwować reakcje obcokrajowców na wasze zwyczaje. Moje nagrania o różnicach kulturowych zyskują największą popularność" - mówi w rozmowie z Kobieta.gazeta.pl.

Żony, matki, przyjaciółki, sąsiadki, ale przede wszystkim kobiety. Wyruszyły w drogę, aby w obcym kraju zbudować swój dom od nowa. Klaudia Kolasa rozmawia z cudzoziemkami o tym, jak wygląda ich życie w Polsce, co pomimo wychowania w różnych kulturach nas łączy, a co dzieli. Kolejne teksty z cyklu "Rozmowy bez granic" publikowane są w środę co dwa tygodnie o godzinie 20.

Klaudia Kolasa, Kobieta.gazeta.pl: Pochodzisz z Japonii, mieszkasz we Wrocławiu. Dlaczego akurat Polska? 

Hotaru: Miałam kilka powodów, żeby się tu przeprowadzić. Po pierwsze bardzo chciałam studiować w Europie, ale w kraju nieanglojęzycznym. Spodobał mi się pomysł, żeby nauczyć się nowego języka. Poza tym w Japonii kończyłam stosunki międzynarodowe. Dużo mówiło się o Holocauście. Chciałam zobaczyć na własne oczy Auschwitz, poznać historię Polski. Przyleciałam na Erasmusa do Krakowa i mieszkałam tam przez sześć miesięcy, potem wróciłam do Japonii z powodu pandemii. Od zeszłego października studiuję komunikację wizerunkową we Wrocławiu. 

Rozumiem, że spodobało ci się za pierwszym razem, skoro tu wróciłaś? 

Bardzo. Zresztą przez ten czas poznałam już życie w Polsce. Wiedziałam, że jest bezpiecznie. Wiedziałam, że jest tu dużo obcokrajowców. Wiedziałam, że można tu spędzić naprawdę wspaniały czas. Dzięki temu podjęcie decyzji o przeprowadzce na kolejne dwa lata było łatwiejsze.  

Jak zareagowali twoi rodzice, kiedy powiedziałaś im, że znów wyjeżdżasz do Europy? 

Byli bardzo wyrozumiali. Oczywiście nie od razu się zgodzili, ale przygotowałam dla nich prezentację, w której wyjaśniłam, dlaczego chcę wyjechać za granicę i jaki mam plan. Wiedziałam, że będę potrzebowała ich wsparcia finansowego, a prezentacje to taki nasz rodzinny zwyczaj.  

Powiedziałam im, że chciałabym studiować bardziej praktyczny kierunek, niż ten w Japonii. Poza tym wiedzieli, że kiedy zaczęła się pandemia, musiałam wrócić wcześniej z Erasmusa i było mi bardzo przykro z tego powodu. Czułam, że to niedokończony etap.  

Jest coś, co zaskoczyło cię w naszej kulturze? 

Dopiero teraz z powodu wojny Polska robi się znana w Japonii jako naprawdę pomocne i wspierające państwo. Wcześniej niewiele się o niej mówiło. Gdy wyjeżdżałam, musiałam pokazywać znajomym na mapie, gdzie leży Polska. Wasza kultura jest zupełnie inna, ale wydaje mi się, że osobowość Polaków jest podobna do osobowości Japończyków. Kiedy widzimy kogoś po raz pierwszy, jesteśmy zdystansowani. Potrzebujemy czasu, żeby nawiązać nowe przyjaźnie i jesteśmy nieśmiali. Mimo tego, że mieszkałam w Krakowie przez sześć miesięcy, miałam tam więcej zagranicznych przyjaciół. Nawet teraz nie jest mi łatwo zaprzyjaźnić się z Polakami. Oczywiście mam w grupie koleżanki i kolegów z Polski, ale mam bliższy kontakt z obcokrajowcami.  

Opowiadasz o swoich wrażeniach z Polski na TikToku. W jednym z nagrań zapytałaś, dlaczego Polacy zawsze narzekają na pociągi i napisałaś, że są czyste, wygodne i zawsze przyjeżdżają na czas. Pewnie wiele osób przeżyło szok, słysząc to z ust osoby, która wychowała się w Japonii. 

Ale ja naprawdę nie mam złych doświadczeń z pociągami w Polsce. Chociaż większość osób, które obserwują moje konto, pochodzi z Polski, w komentarzach pojawiły się opinie, że po prostu lubicie sobie ponarzekać. Lubicie tłumaczyć swoje zachowania obcokrajowcom i dawać im rady.  

Możesz podać jakiś przykład? 

Zauważyłam, że kiedy pada deszcz, nie nosicie parasolek. Ja zawsze z niej korzystam. Kiedy o tym wspomniałam, usłyszałam, że "nie jestem z cukru". Doradzaliście też, żeby zakładać kaptur i że chodzenie w deszczu jest przyjemne. Ogólnie mam wrażenie, że lubicie obserwować reakcje obcokrajowców na wasze zwyczaje. Moje nagrania o różnicach kulturowych zyskują największą popularność. Prawda jest taka, że wolę życie w Polsce. Pochodzę z Osaki. To trzecie co do wielkości miasto Japonii. Jest zatłoczone, wszyscy ciągle gdzieś się spieszą. Wolę żyć spokojniej.

Studia też są spokojniejsze? 

Jest zupełnie inaczej. Kursy w Polsce są bardzo praktyczne i angażujące. Na studiach licencjackich w Japonii miałam same wykłady, tu jest więcej ćwiczeń. To super, że nie tylko siedzicie i słuchacie, ale naprawdę się uczycie, jak wykorzystywać wiedzę. Wydaje mi się, że bardzo łatwo jest u was zyskać wysokie oceny. W Japonii nie miałam samych piątek.

Wynika to z różnicy w poziomie nauczania czy zasad w szkole?

Z zasad. Nauczyciel mógł postawić piątki określonej liczbie uczniów. Maksymalnie było to 10 proc. grupy. W Polsce nikt nie zwraca uwagi na to, czy piątkę dostanie 5, czy 50 proc. osób uczęszczających na zajęcia. Niektórzy wykładowcy rozdają najwyższe stopnie wszystkim. 

Cao Yang studiowała polonistykę w ChinachW Chinach uczyła się o Polsce, teraz tu mieszka. "Byliśmy pod wrażeniem"

Czy myślisz, że mieszkanie za granicą cię zmieniło? 

Tak, teraz jestem bardziej otwarta na nowe znajomości. Nie boję się odezwać w trakcie zajęć, wyrazić swojej opinii. W Japonii tylko słuchamy wykładowców, nic nie mówimy. Doceniam to, że w Polsce można dyskutować. 

Planujesz tu zostać po studiach czy raczej wrócisz do swojego kraju? 

Jeszcze trochę zostanę, może dostanę się na staż. Potem chciałabym przenieść się do innego kraju, ale nie chcę wracać do Japonii. 

Dlaczego? 

Sytuacja ekonomiczna Japonii jest coraz gorsza. Ceny wzrastają, ale pensje się nie zmieniają. Statystyki pokazują, że w innych krajach pensje wzrastają, a w Japonii od lat są takie same. Zresztą chciałabym zarabiać w dolarach albo euro. No i w Japonii nie jest łatwo kobiecie zająć wysokie stanowisko w firmie. Zwykle zakłada się, że zajdzie w ciążę, urodzi dziecko i przestanie pracować. Jeśli kobiety chcą mieć wysokie stanowisko, będą miały problem z założeniem rodziny. 

Rozmowy bez granicStudentka z Korei Południowej w Polsce: Kiedy chodziłam do liceum, musiałam być w szkole do 21

Więcej o: