"Wesele bez dzieci? Nie rozumiem oburzenia. To tylko dodatkowe koszty i problemy"

- W sezonie weselnym jak bumerang powraca temat obecności dzieci na weselach. Wiele osób oburza się tym, że ktoś śmie wykluczyć je ze swojej uroczystości. Dla mnie to absurd! A prawdę mówiąc, wcale im się nie dziwię. Dzieci potrafią naprawdę wiele zepsuć... - pisze Ilona w liście nadesłanym do naszej redakcji.

Więcej listów do redakcji znajdziesz na Gazeta.pl

Zobacz wideo Ślubne wpadki gwiazd

Wesele bez dzieci? Nie rozumiem oburzenia. To tylko dodatkowe koszty i bardzo często... problemy. W sezonie weselnym jak bumerang powraca temat obecności dzieci na weselach. Coraz więcej par młodych woli urządzić przyjęcie tylko dla osób dorosłych (bez dzieci), a wiele osób oburza się tym, że ktoś śmie wykluczyć je ze swojej uroczystości. Dla mnie to absurd! A prawdę mówiąc, wcale im się nie dziwię. Dzieci potrafią naprawdę wiele zepsuć... 

Szczerze mówiąc wcale się nie dziwię, że coraz częściej pary decydują się na wesele dla dorosłych. Z doświadczenia wiem, że czasem obecność dzieci, które nie do końca są odpowiednio przypilnowane przez rodziców, może być kłopotliwa. Byłam już na kilku ślubach, gdzie w trakcie przysięgi dziecko zaczęło płakać lub wrzeszczeć, albo wbiegło na parkiet podczas pierwszego tańca, po prostu niszcząc te wyjątkowe momenty. 

'Nie idę na wesele koleżanki, bo szkoda mi pieniędzy. Wolę je wydać np. na jakiś wyjazd' (zdjęcie ilustracyjne)"Nie idę na wesele koleżanki, bo szkoda mi pieniędzy. Wolę je wydać np. na wyjazd"

To całkowicie zrozumiałe, że nie każdy jest w stanie zorganizować opiekę dla dziecka, nie każdy może liczyć na swoich rodziców, nie wszystkich stać też na wynajęcie opiekunki. Ale czy to, że młodzi nie życzą sobie dzieci na ich ślubie i weselu, jest to od razu powodem do obrażania się na nich? Moim zdaniem absolutnie nie. Jeżeli państwo młodzi nie zapraszają dzieci, to zwyczajnie powinno się to uszanować i w żadnym wypadku nie przychodzić w takim wypadku z dzieckiem na wesele, pokazując w taki sposób swój "sprzeciw". Wyjścia są dwa: zorganizować opiekę do dziecka albo zwyczajnie z odpowiednim wyprzedzeniem odmówić przyjścia. 

Ilona.

***

Wasze historie są dla nas ważne. Czekamy na listy i komentarze. Piszcie do nas na adres: kobieta@agora.pl. Najciekawsze listy opublikujemy.

Więcej o: