Razem, ale osobno, czyli związek LAT. "Nie chcę co rano słuchać, co on wyprawia w łazience"

Dziś normy społeczne i konwenanse nie ograniczają ludzi tak, jak to miało miejsce jeszcze kilkanaście czy kilkadziesiąt lat temu. Mogą świadomie decydować, czego chcą od związku i wybierać tylko to, co im pasuje. Dlatego niektórzy wybierają relację typu LAT.

Więcej tekstów o relacjach między ludźmi znajdziesz na stronie Gazeta.pl

Wiele osób zapewne zgodzi się ze stwierdzeniem, że największym testem jakości i trwałości związku jest zamieszkanie pod jednym dachem. Że dopiero wtedy, we wspólnym życiu codziennym, partnerzy mogą się naprawdę dobrze poznać. Dla nikogo nie jest zaskoczeniem, że w końcu pojawia się w ich życiu rutyna i obowiązki wynikające z posiadania wspólnego gniazdka. Nagle okazuje się, że on woli chodzić spać wcześniej i przeszkadza mu włączone światło, a ona nie może funkcjonować bez nieustannie działającego w tle telewizora, co z kolei jego doprowadza do szału. Wychodzi na jaw, że on płaci rachunki, dopiero gdy dostanie upomnienie, a ona robi to skrupulatnie, co do dnia. Z kolei jej nie przeszkadzają rozrzucone po domu brudne ubrania, a on nie rozumie, jak można ich od razu nie wrzucać do pralki. I co wtedy? Bo poza tymi drobiazgami dnia codziennego, tworzą udany związek, są ze sobą szczęśliwi, planują wspólną przyszłość. Może LAT? 

Ewa Winnicka i Magdalena GrzebałkowskaWinnicka i Grzebałkowska: Choroby, przychodnie, cieliste podkolanówki... Nie chcemy takiej starości

Jeden związek, dwa adresy 

LAT, czyli skrót terminu "Living Apart Together" oznacza mniej więcej tyle, co: "razem, ale osobno". To typ związku, w którym partnerzy mieszkają pod różnymi adresami.   

Trzeba pamiętać, że ten model związku nie jest wynalazkiem dzisiejszych czasów. Jest znany od bardzo dawna. Termin stworzył Michel Berkiel, holenderski dziennikarz, który w latach 80. XX wieku nazwał tak relację łączącą go z ukochaną

- wyjaśnia Elżbieta Grabarczyk, psycholog, terapeutka, mediatorka z warszawskiej Pracowni Pomocy Psychologicznej Salamandra. Mówi, że statystyki wskazują, że coraz więcej osób we wszystkich przedziałach wiekowych świadomie wybiera życie w związkach typu LAT. 

Szacuje się, że w ten sposób żyje ok. 10 proc. społeczeństwa w krajach Europy, Azji, Australii i Ameryki Północnej. W Niemczech ten odsetek jest jeszcze większy i sięga 14 proc. W Wielkiej Brytanii liczba par wybierających model LAT to około 10 proc. Najczęściej są to osoby poniżej 35. roku życia. Nie mamy jeszcze takich badań na temat Polaków

- dodaje. Dlaczego niektóre pary nie chcą mieszkać razem? Powodów jest całe mnóstwo.

Co robią pary, które są ze sobą szczęśliwe? Pięć ważnych wskazówekCo robią pary, które są ze sobą szczęśliwe? Pięć ważnych wskazówek photoagent//shutterstock.com

Życie na dwa domy  

Dorota samotnie wychowuje syna z poprzedniego związku i od pięciu lat spotyka się z Tomkiem, który z byłą partnerką dzieli opiekę nad córką. Tworzą udany związek, ich dzieci dobrze się dogadują, całą czwórką często chodzą do kina, wyjeżdżają na wakacje, mają nawet wspólne konto na takie wydatki. Ale na co dzień mieszkają osobno. 

Tu wcale nie chodzi o dzieci. Cenię sobie niezależność, potrzebuję dużo swobody i poczucia, że jestem panią własnego czasu. Nie chcę się kłócić o niewyrzucone śmieci czy nierozwieszone pranie. Nie chcę słyszeć, co on co rano wyprawia w łazience. Tomek ma podobnie 

- zapewnia Dorota. 

Poza tym mamy kompletnie różne tryby życia i jesteśmy tego świadomi. Wiem, czym skończyłoby się wspólne mieszkanie. Czasem któreś z nas zostaje u drugiego na noc, ale zawsze potem rano wraca do siebie. Jest dobrze tak, jak jest, nie chcemy tego zmieniać. Nie chcemy ryzykować

- dodaje. Mówi też, że mimo wszystko mogą liczyć na wzajemne wsparcie w każdej sytuacji. Pomagają sobie, kiedy chorują, kiedy pojawiają się problemy z którymś dzieckiem etc. Gdy coś się zepsuje u niej w domu, on zjawia się na ratunek z narzędziami. Z kolei ona rozlicza mu podatki i czasem gotuje coś "na wynos". 

Przede wszystkim niezależność 

Modele relacji interpersonalnych i rodzinnych bardzo dynamicznie się dziś zmieniają. Dawniej związek typu LAT był uważany za zwykły romans, relację rodem z cyganerii artystycznej czy po prostu związek dwójki dziwaków. Dziś jest świadomie wybranym modelem relacji, który pozwala zachować partnerom niezależność i jest dopasowany do ich indywidualnych potrzeb. Odpowiada więc indywidualistom, osobom samodzielnym i takim, które potrzebują większej przestrzeni osobistej, nie boją się samotności. Ale nie tylko.  

Wiele osób tworzących związki LAT to osoby, które były już w związkach i stwierdziły, że model wspólnego zamieszkiwania z jakichś powodów się nie sprawdził. Decyzja o tym modelu związku wypływa u nich z przekonania, że życie osobno zminimalizuje ryzyko wystąpienia trudności, z którymi borykali się w poprzednich relacjach

- uważa psycholog.  

Rząd łata bubla w polskim ładzie jeśli chodzi o wspólnie rozliczające się małżeństwaRząd łata bubla w polskim ładzie jeśli chodzi o wspólnie rozliczające się małżeństwa Fot. Shutterstock

Kolejną grupą preferującą tego typu związki, przynajmniej jako czasowe rozwiązanie, są samodzielni rodzice, wychowujący samotnie dzieci. Zanim podejmą decyzję o wspólnym zamieszkaniu, chcą być pewni swoich decyzji ze względu na dobro potomstwa

- dodaje Elżbieta Grabarczyk. 

Namiętność nie lubi rutyny 

Wiemy to nie od dziś. Osoby w związkach LAT często przyznają, że namiętność nie wygasa pod naporem codziennych spraw i kłopotów. Partnerzy są dla siebie bardziej atrakcyjni, poświęcają sobie więcej uwagi, są bardziej wyczuleni na potrzeby tego drugiego. Czas, który spędzają razem, jest świadomą decyzją, czymś specjalnym, a nie czymś codziennym. Także ten w łóżku. Jednocześnie mają jednak poczucie bezpieczeństwa wynikające z bycia w relacji.   

Kobiety chcą odzyskać termin 'involountarily celibate' z rąk przesiąkniętych mizoginią mężczyzn i domagają się prawa do nazwania swojej samotności i wyobcowania.Nadchodzi rewolucja femcelek. Kobiety domagają się prawa do nazwania samotności

Krucha równowaga - uwaga na zazdrość 

Nie ma awantur o porozrzucane brudne skarpetki, zbyt głośno nastawiony telewizor czy niezapłacone na czas rachunki. Każdy z partnerów żyje po swojemu i w tym życiu codziennym w zasadzie odpowiada tylko za siebie. Brzmi jak sielanka, ale taka relacja ma też swoje ciemniejsze strony.   

Ten model jest w gruncie rzeczy dość wymagający, sprawdza się tylko, jeśli partnerzy sobie ufają i oboje zgodnie chcą żyć razem, ale osobno. To rozwiązanie dla osób chcących dzielić się intymnością i jednocześnie cieszyć własną autonomią. No i wspólne życie zapewnia na co dzień więcej okazji do intymności oraz otrzymywania wsparcia, zarówno instrumentalnego, jak i emocjonalnego

- uważa Elżbieta Grabarczyk.  

Dla osób mających ambiwalentne podejście do życia razem, ale mieszkania osobno, kształt relacji LAT może wywołać dyskomfort, niezadowolenie lub poczucie niepewności. Niechęć do wspólnego zamieszkania mogą interpretować jako niechęć do bycia razem

- dodaje psycholog. Zwraca też uwagę na fakt, że jeśli do takiej relacji wkradnie się zazdrość czy chęć kontrolowania drugiej osoby, równowaga może zostać zburzona. Ale dotyczy to relacji partnerów w każdym typie związku. Niezależnie od tego, czy mają wspólny adres, czy nie. 

Więcej o: