Uciekła od męża, który stosował przemoc. Sąd uznał ją za współwinną rozpadu małżeństwa

Były mąż pani Marty stosował wobec niej przemoc i nadużywał alkoholu. W 2020 roku Sąd Okręgowy w Warszawie winą za rozpad małżeństwa obciążył mężczyznę. Jednak już roku później Sąd Apelacyjny zmienił orzeczenie i uznał kobietę za współwinną.
Zobacz wideo Doda o małżeństwach. "Byli odbiciem moich deficytów"

Warszawski Sąd Apelacyjny w ubiegłym roku uznał kobietę, która była ofiarą przemocy domowej, współwinną rozpadu małżeństwa. O sprawie opowiedziała w rozmowie z weekend.gazeta.pl adwokatka współpracująca z krakowskim Centrum Praw Kobiet - Natalia Gajecka. Wywiad przeczytacie tutaj:

Sąd uznał ją za współwinną rozpadu małżeństwa

Mężczyzna był agresywny i nadużywał alkoholu. Poza tym korzystał z usług agencji towarzyskich. Prośby pani Marty o podjęcie terapii nie przynosiły jednak żadnych efektów. W 2020 roku Sąd Okręgowy w Warszawie winą za rozpad małżeństwa obciążył męża pani Marty. Jednak już roku później Sąd Apelacyjny zmienił orzeczenie i uznał kobietę za współwinną. 

W uzasadnieniu zaznaczono, że trwałość małżeństwa jest kwestią najważniejszą. I to niezależnie od tego, co złego dzieje się w tej relacji. Ponadto podkreślono, że kobieta powinna była inicjować kontakty seksualne z mężem.

Z wyznaczeniem wyraźnych granic tej tolerancji, lecz poprzez okazanie czułości, wykazanie inicjatywy, wciągnięcie męża w bliskość i intymność małżeńską w możliwie dużym stopniu na tyle, aby odzyskał silniejsze zainteresowanie wspólnym spędzaniem czasu, a tym samym by osłabione zostały skłonności pozwanego do udziału w imprezach z kolegami oraz do stałego krytykowania powódki. Po prostu należało przejawiać pozytywną, ciepłą i wyrozumiałą postawę

- napisano w orzeczeniu.

"Niestety to nie jest żart"

Sprawa wzbudziła ogromne emocje w mediach społecznościowych. Oto komentarze, które pojawiły się pod naszym postem:

I w ten oto sposób człowiek zaczyna wątpić w sprawiedliwość i wiarygodność sądów.
Są takie chwile, kiedy nienawidzę tego państwa. Niestety zdarzają się coraz częściej. Wielu sędziów hołduje średniowiecznej, katolickiej mentalności. Im więcej religijnej przemocy, tym więcej nieszczęścia, bólu, łez i zła.
Najlepiej jakby pozwoliła na dalsze znęcanie się nad nią i dzieckiem?
Niestety to nie jest żart. Nie tylko sądy traktują ofiary przemocy gorzej niż sprawców: to samo jest w policji, prokuraturze... Niestety znam to z własnego przykładu

- możemy przeczytać pod postem na fanpage'u Gazeta.pl. 

Wasze historie i opinie są dla nas ważne. Czekamy na Wasze listy i komentarze. Piszcie do nas na adres: kobieta@agora.pl lub edziecko@agora.pl. Najciekawsze listy opublikujemy.

Więcej o: