"A wujka Tadka gdzie posadzimy? Obok cioci nie. Koło orkiestry? Też nie, przecież ich spije"

"Problem był również w przypadku znajomych i przyjaciół, ponieważ mieliśmy dużo osób z totalnie różnych grup i obawialiśmy się, czy się dogadają. Wiedzieliśmy też, że jeden z zaproszonych gości nie przepada za innym, więc musieliśmy zadbać, żeby nie usiedli obok siebie" - pisze Izabela w liście nadesłanym do naszej redakcji o dylematach, związanych z usadzaniem gości na weselu.
Zobacz wideo Izabela Janachowska chce odnowić przysięgę małżeńską! Huczne przyjęcie?

Chciałabym opowiedzieć trochę o tym, jak wyglądają przygotowania do wesela. Na szczęście mamy je już za sobą, zabawa była fantastyczna, jednym słowem - udało się wszystko dopiąć. Ale jednego nie zapomnę: rozsadzania gości. Wielu osobom może się wydawać, że takie rozplanowanie kto gdzie siedzi i z kim, to kwestia chwili. Wcale tak nie jest.

Boleśnie się o tym przekonałam już na samym wstępie. Odkąd właściwie się zaręczyliśmy - i zaczęły się rozmowy o weselu - mama zasypywała mnie pytaniami w stylu: a wujka Tadka to obok kogo posadzimy? Koło wujka Zbyszka to nie, bo coś tam. Obok cioci Stasi też nie, bo się zagryzą. Może więc koło orkiestry? Też nie, bo przecież ich spije…i tak w kółko.

Nieważne, że na tym etapie nie mieliśmy jeszcze sali. To taki "niewielki" szczegół.

Jeden z gości przesadził na weselu. 'Jak można być takim bałwanem?', 'Wstyd po prostu' (zdjęcie ilustracyjne)Jeden z gości przesadził na weselu. "Jak można być takim bałwanem?"

Kolejny problem był, taki że mam trzy starsze siostry. Ja jestem  najmłodsza. Najlepszym kontakt mam z najstarszą - Sylwią, ale ona z kolei nie lubi się strasznie z jedną ze "środkowych" - Darią. Do tego stopnia, że od razu zakomunikowała mi, że nie chce siedzieć obok niej na moim weselu. – Usadźcie mnie gdzie indziej – zażądała.

Tydzień później zadzwoniła do mnie Daria krzycząc, że ona również nie zamierza siedzieć obok Sylwii. – Nie ma takiej opcji – groziła.

A rodzina – tak początkowo planowałam – miała mieć wspólny stolik. Zresztą, najstarsza z sióstr miała być moją świadkową, a pozostałe druhnami.  – Przecież jesteście siostrami! Jak to będzie wyglądało, jak usiądziecie na różnych końcach sali?

Koniec końców, postawiły na swoim, a ja musiałam odpuścić. Trudno.

Zresztą, z rodzicami również nie było najłatwiej. Są po rozwodzie. Mama ma nowego partnera, tata jest sam. Osobne stoliki?  Będą siedzieć razem? Rozegraliśmy to w ten sposób, że w końcu usiedli przy osobnych. Chcieliśmy mieć na naszym weselu tradycyjne "powitanie chlebem i solą" przez rodziców, ale za dużo było z tym zachodu… Czy mają nas witać po prostu nasze mamy, moja i mojego męża? Czy mój tata z moją mamą i rodzice mojego partnera? Nie wiadomo.

Panna młoda wprawiła w osłupienie tym, co zrobiła na weselu. 'Jej pieniądze. Jej decyzja' (zdjęcie ilustracyjne)Wprawiła w osłupienie tym, co zrobiła na weselu. "Jej pieniądze. Jej decyzja"

Problem był również w przypadku znajomych i przyjaciół, ponieważ mieliśmy dużo osób z totalnie różnych grup i obawialiśmy się, czy się dogadają. Wiedzieliśmy też, że jeden z zaproszonych gości nie przepada za innym, więc musieliśmy zadbać, żeby nie usiedli obok siebie. Ostatecznie chyba siedzieli do siebie plecami, co też nie było idealne - ale nie pokłócili się ani nie pobili, więc uznaliśmy za sukces.

Mieliśmy też takie stoliki, które były totalną "zbieraniną", ale wszyscy rozmawiali, pili wódkę, więc chyba ostatecznie nie było tak źle.

Mieliśmy też dylemat z samym ustawieniem stołów. Mój mąż początkowo forsował koncepcję, żeby przy naszym stole ustawić stoły, przy których usiądą znajomi, a dalej, bardziej w głębi sali, te z rodziną. Ostatecznie jednak uznaliśmy, że chyba bardziej wypada mieć bliżej siebie rodzinę, choć raczej nie należymy do par, które robią coś, "bo tak wypada".

Izabela.

***

Wasze historie są dla nas ważne. Czekamy na listy i komentarze. Piszcie do nas na adres: kobieta@agora.pl. Najciekawsze listy opublikujemy.

Więcej o: