Chodzi na płatne randki z osobami z niepełnosprawnością. Oferuje wspólną zabawę i seks

Aga Kozak
- Ludzie są bardziej skłonni zaakceptować usługi seksualne dla osób z niepełnosprawnościami, niż dla tych bez. Klienci pełnosprawni, korzystający z usług seksualnych są piętnowani: postrzega się ich jako zboczeńców, przegranych ludzi, którzy wykorzystują seksworkerów - mówi w rozmowie z Agą Kozak Lisette Mepschen, seksworkerka pracująca jako asystentka seksualna osób z niepełnosprawnościami.

Aga Kozak: Jak opisałabyś, kim jesteś i co robisz?

Lisette Mepschen*: Jestem kobietą, urodziłam się jako drugie dziecko z czwórki rodzeństwa i zostałam wychowana w chrześcijańskiej rodzinie na południu Holandii.

Byłam kreatywnym dzieckiem, niespokojnym duchem, więc tradycyjna edukacja nie była dla mnie. Gdy tylko mogłam - zaczęłam pracować i zarabiać na siebie. Najpierw w barze. Nie od razu pomyślałam o pracy w seksbiznesie ale zależało mi na prostym zajęciu z elastycznymi godzinami pracy. Zarabianie dużych pieniędzy nie było dla mnie ważne - wystarczyło mi tyle, by zapłacić za zakupy.

W tym czasie wiodłam przygodowe życie, więc gdy wpisałam w wyszukiwarkę pytanie o pracę, wyskoczyły mi strony z kamerkami i hasło: "zarabiaj pieniądze, pracując ze swojej sypialni" - zaciekawiło mnie to. Zaczęłam pracować przed kamerkami, a po kilku miesiącach jako escort - czyli pełnowymiarowa seksworkerka odwiedzająca klientów. Tę pracę zaczynałam już w agencji, to oni dali mi podstawowe rzeczy potrzebne do tego zadania - zapewnili ogłoszenia, czyli reklamę, szofera, prezerwatywy. Nauczyli mnie, czym ich zdaniem jest praca: a były nimi szybko i łatwo zarobione pieniądze - rozmaite zabawy seksualne, podczas których nosiłam przebrania i kostiumy.

Lisette Mepsche - seksworkerka pracująca jako asystentka seksualna osób z niepełnosprawnościami, aktywistka i działaczka na rzecz osób pracujących seksualnie, autorka podcastu Lieve LisetteLisette Mepsche - seksworkerka pracująca jako asystentka seksualna osób z niepełnosprawnościami, aktywistka i działaczka na rzecz osób pracujących seksualnie, autorka podcastu Lieve Lisette fot. arch. prywatne

Będąc osobą empatyczną, dość szybko zauważyłam, że to, czego szuka większość ludzi w usługach seksualnych, to coś więcej niż szybko spełniona fantazja. A nawet ci, którzy tego szukają, mają głębszy powód: taka pozorna rozrywka może być bowiem formą terapii.

Wraz z doświadczeniem wypracowałam więc własny styl pracy, bazujący na tym, czego dowiedziałam się o potrzebach moich klientów i swoich własnych. Zaczęłam pracować niezależnie od agencji.

To, co teraz robię, opisuję jako wprowadzanie ludzi w intymność i uczenie intymności jako drogi do osobistego rozwoju.

Z jednej strony oferuję prawdziwe "girlfriend experience" z randkami, które trwają od 2 do 24 godzin, z drugiej strony proponuję też rodzaj doświadczenia o nazwie "Ease into It", gdzie poświęcamy 6 sesji na to, aby świadomie zanurzyć się w właśnie w intymność i seksualność klienta.

Pracujesz też jako asystentka seksualna osób z niepełnosprawnościami. To w Holandii legalne? 

Tak. Istnieją organizacje, które oficjalnie skupiają się na pracy z osobami z jakąś chorobą czy niepełnosprawnością. Działają jak instytucje opiekuńcze. Klienci otrzymują wsparcie w rozmowie o swoich seksualnych potrzebach i sporządzana jest dokumentacja mówiąca o ich życzeniach. Jednak w przypadku takiej opieki klient - osoba z niepełnosprawnością - raczej nie może wybrać, kto będzie wykonywał usługę i takie naprawdę sexy usługi raczej nie są dostępne. W Holandii można też skorzystać z usług sexworkera/workerki za pośrednictwem agencji lub indywidualnie pracujących osób. Usługi te są już bardziej sexy, ale czasami trudno jest się dogadać przede wszystkim z powodu braku odpowiednich informacji, edukacji i wiedzy - i u klientów i u wykonujących usługę.

Myślę, że wiele pracownic i pracowników seksualnych nie myśli nawet o tym, aby jasno zakomunikować, że są dostępni dla osób z niepełnosprawnością, a wielu z nas nie wie, co to w ogóle może oznaczać, z czym się to wiąże. 

Twója pierwsza asysta? 

Mój pierwszy raz z osobą niepełnosprawnością był akurat z osobą poruszającą się na elektrycznym wózku inwalidzkim. Moja agencja zapytała mnie, czy byłabym na to otwarta - pomyślałam, że spróbuję. Przyznaję, że byłam trochę zdenerwowana, ale w tym moim zdenerwowaniu nie chodziło o to, że myślałam o atrakcyjności czy nieatrakcyjności tej osoby - denerwowałam się, czy będę umiała dać jej to, czego akurat potrzebuje.

Mój pierwszy klient z niepełnosprawnością okazał się miłym i zabawnym facetem. Bardzo mnie rozśmieszył podczas tej randki i bardzo cierpliwie wyjaśnił mi też wszystko, czego potrzebował. To wtedy zdałam sobie sprawę, że nie ma różnicy między umawianiem się z ludźmi z lub bez niepełnosprawności - bo koniec końców wszyscy mamy swoje seksualne czy intymne pragnienia i każdy z nas ma swój "podręcznik użytkownika" dotyczący tego, jak lubimy wchodzić w relacje. 

W jaki sposób twoja praca jest zalegalizowana? Masz jakiś rodzaj pozwolenia? Czy państwo refunduje twoje usługi - jak to się dzieje np. w Czechach? 

Jako pracownica seksualna muszę mieć pozwolenie na pracę w gminie, w której mieszkam. Zasady różnią się w poszczególnych gminach. Ponieważ prowadzę działalność gospodarczą, a nie organizację opiekuńczą czy fundację, nie otrzymuję pieniędzy od państwa na moje usługi dla osób z niepełnosprawnością, oni też nie mają ich refundowanych. Płacę podatki jak każdy inny biznes. 

Jakie są zasady twojej pracy? Sama użyłaś terminu "randki" przy opisie swojej pracy: co to właściwie zawiera?

Jestem pełnowymiarową sexworkerką - czyli zapewniam full servis. To znaczy, że w swojej pracy idę na całość. Moja usługa może obejmować randkę, czyli po prostu towarzystwo, może jednak pocałunki, seks oralny, pełen stosunek, wszystko, co nazywamy "kinkiem" i to, co wymyka się opisowi. Zależy to od chemii między moją randką a mną.

Lisette Mepsche - seksworkerka pracująca jako asystentka seksualna osób z niepełnosprawnościami, aktywistka i działaczka na rzecz osób pracujących seksualnie, autorka podcastu Lieve LisetteLisette Mepsche - seksworkerka pracująca jako asystentka seksualna osób z niepełnosprawnościami, aktywistka i działaczka na rzecz osób pracujących seksualnie, autorka podcastu Lieve Lisette fot. arch. prywatne

Jaki rodzaj niepełnosprawności mają osoby, z którymi się umawiasz?

Niektórzy są osobami z niepełnosprawnością ruchową, niektórzy mają  SMA - czyli rdzeniowy zanik mięśni inni są osobami z autyzmem. Gdy zorientowałam się, że lubię w pracy rozmowy, pożartować - widuję mniej osób z upośledzeniem umysłowym, bo mniej mam wtedy na to szans. Umawiam się też z osobami, które zmagają się z chorobami psychicznymi.

Kiedy mówisz, że to, co robisz podczas świadczenia usługi "zależy to od chemii między moją randką a tobą", myślę, że wiele osób w Polsce nie może w to uwierzyć. Podejrzewam, że mamy takie wyobrażenie, że kupując usługę, kupujemy osobę i że staje się ona własnością klienta - musi robić to, czego on/ona zażąda. 

Znam takie podejście do pracy sexworkerek, choć z tego, co przez lata zaobserwowałam, dynamika władzy zwykle jest odwrotna. Ale to wszystko zależy od upodmiotowienia, samoświadomości osoby wykonującej usługi.

W krajach, w których nasz zawód jest ukryty za zasłoną wstydu, jest nielegalny, a jego wykonywanie może być zagrożone karą, mamy mniej praw do których możemy się odwołać. Dlatego zalegalizowanie naszego zawodu i upodmiotowienie osób, które go wykonują, jest takie ważne.

Ale właściwie w każdej sytuacji - oczywiście głownie w tej, gdy praca seksualna jest formą zadbania o swoje potrzeby - to klient jest tym, który czegoś potrzebuje. A sexworker/ka jest po to, żeby to zapewnić. Tego musiałam się nauczyć będąc usługodawczynią: zachowania przestrzeni dla moich granic i pragnień w pracy, życiu codziennym, w kontaktach z ludźmi. Trzymając granice, uczysz ludzi, jak mają cię traktować. 

Zobacz wideo

Mówisz wprost, że gdy ty w pracy nie czujesz się komfortowo, nie możesz zapewnić satysfakcjonującej obsługi swoim klientom.

Są ludzie, z którymi mi "nie klika". A jeśli nie klika, nie mamy podobnych zainteresowań - nie zdołam podtrzymać rozmowy, czyli relacji. Miałam kilka przypadków, w których rozmowa o tym, że nam nie idzie, takie zwykłe zaadresowanie problemu pomogło - w jednym przypadku osoba udzielała sztywnych odpowiedzi, w drugim nie zwracała uwagi na moje potrzeby. Kiedy jednak randka nie idzie, wiem, że ta relacja tylko odbierze mi energię, a dodatkowo, że prawdopodobnie nie jestem odpowiednia dla tej osoby. I choć atrakcyjność nie dotyczy wyglądu, czasem zdarza się taki rodzaj przeszkody estetycznej, której nie jestem w stanie przeskoczyć. 

Na przykład? 

Jeśli ktoś ma zepsute zęby - nie będę w stanie się z nim/nią całować. Odbyłam jedną randkę z osobą z takim rodzajem choroby skóry, który sprawiał mi dyskomfort. Próbowaliśmy różnych rzeczy; balsam, prysznic, brak bezpośredniego dotyku, nic nie działało. Jako przewodniczka do świata intymności i seksualności staram się być odpowiedzialna: jeśli sama nie mogę się zrelaksować i uwielbiać danej osoby taką, jaką jest - w jaki sposób mogłabym jej zapewnić takie wrażenia, których na pewno chcą? Moje wizyty nie zawierają tylko i jedynie czynności seksualnych - z resztą seks prawie nigdy nie polega tylko na wykonywaniu czynności seksualnych, prawda? Dlatego dla jakości usług ważne jest, żebym słuchała też - lub przede wszystkim - siebie. 

W swoim przemówieniu dla Seksonu - konferencji o seksualności i rodzicielstwie osób z niepełnosprawnością ruchową - bardzo wzruszająco mówiłaś przekonaniu panującym wśród osób z niepełnosprawnościami, że życie seksualne po prostu nie jest dla nich, i o tym, że twoją rolą jest zapewnienie twoim klientom z niepełnosprawnościami bezpiecznej przestrzeni do powiedzenia tego, czego naprawdę chcą - mogą mieć bardziej intensywne pragnienia niż te, na które im się pozwala, lub sami sobie pozwalają - czyli bardzo waniliowe.

Myślę, że chodzi tu o sposób, w jaki jako społeczeństwo postrzegamy osoby z niepełnosprawnościami. Przez większość czasu myślimy o nich jako o nieseksualnych lub seksualnych w taki "przytulny" sposób.

Nie widujemy - np. w reklamach - przykładów ludzi na wózkach, którzy byliby sexy/czuli się sexy. Nie ma reprezentacji i nie ma przesłania, z którym osoby z niepełnosprawnością mogłyby się zidentyfikować seksualnie.

Ja sama podczas randek traktuję osoby z niepełnosprawnościami zalotnie i seksownie - po to, by otwierać je na różne możliwości i ich własne pragnienia. Oczywiście zajmuje to trochę czasu i zaczyna się od powolnego uświadamiania sobie, że istnieje w nich "seksualne ja", pozwalania sobie na poczucie komfortu w bezbronności, odkrywaniu przyjemności z relacji.

Lisette Mepsche - seksworkerka pracująca jako asystentka seksualna osób z niepełnosprawnościami, aktywistka i działaczka na rzecz osób pracujących seksualnie, autorka podcastu Lieve LisetteLisette Mepsche - seksworkerka pracująca jako asystentka seksualna osób z niepełnosprawnościami, aktywistka i działaczka na rzecz osób pracujących seksualnie, autorka podcastu Lieve Lisette fot. arch. prywatne

Mówisz, że to przekonanie często przekazują opiekunowie/rodzice: że seks jest zbyt trudny lub „nie powinieneś myśleć o spełnieniu seksualnym". 

Tak jest. Nawet w Holandii większość opiekunów/rodziców i pracowników medycznych uważa, że temat seksu i intymności jest po prostu trudny i raczej go unika. A przecież ignorowanie tego tematu to forma zasygnalizowania: "to jest dla wszystkich oprócz ciebie" lub "to jest wstydliwe" lub - tu sami możecie wypełnić puste pola. To musi być dla tych osób bardzo bolesne… Dorastanie w przekonaniu, że romantyczna / seksualna miłość nie jest dla ciebie strasznie izoluje. A jeszcze bardziej izoluje fakt, że nie można o tym porozmawiać. Nawet jeśli nie mamy dany problem rozwiązania, sprawienie, by ktoś poczuł się wysłuchany, może naprawdę przynieść wiele dobrego.

Czy miałaś jednak jakieś dobre doświadczenia z rodzicami, którzy rozumieli potrzeby swoich niepełnosprawnych dzieci?

Tak. Na myśl przychodzi mi ojciec młodego mężczyzny, który cierpi na chorobę mięśni. To ojciec podrzucił temat seksu - porozmawiał z synem o tym, co chciałby robić i z kim. Wybrali mnie razem. Czasami dostaję też również prośby od opiekunów lub przyjaciół kogoś "w potrzebie intymności". Jednak w większości przypadków osoba kontaktuje się ze mną sama. 

Czy miałaś jakieś obawy przed rozpoczęciem pracy z osobami z niepełnosprawnością? Czy robiłaś jakieś specjalne kursy, żeby ją wykonywać? Czy potrzebne są jakieś specjalna wiedza lub umiejętności? 

Nie mam już żadnych obaw. Kiedyś bałam się, że nie mogę dać moim klientom wystarczająco dużo, ale ten strach minął dość szybko. W Holandii mamy przepisy dotyczące tego, jaki rodzaj opieki można zapewnić w zależności od tego, jaki ma się rodzaj dyplomu z pracy opiekuńczej. A ja złamałam te zasady, bo nie mam w tym zakresie żadnego wykształcenia. Ludzie, z którymi się spotykam, są na tyle sprytni i obyci, by wyjaśnić mi, czego potrzebują.

Znam seksworkerów, którzy specjalizowali się w randkowaniu z osobami z zaawansowanymi przypadkami autyzmu lub osobami z niepełnosprawnością mentalną, Wiem, że prowadzili szkolenia, jak radzić sobie z przemocą i myślę, że to mądre posunięcie.

Ale to nie jest mój typ klienta. A tak w ogóle to marzę o różnych kursach dla sexwokerów. Jeśli chodzi o randkowanie z osobami z niepełnosprawnościami, chciałabym nauczyć pracowników i pracownice seksualne, że to nie jest wcale bardzo różne od ich codziennej pracy i podrzucić im kilka prostych wskazówek, jak radzić sobie z czynnościami seksualnymi lub jak sprawić, by działania związane z pracą z  osobą z niepełnosprawnością były seksowne i zabawne.

Lisette Mepsche - seksworkerka pracująca jako asystentka seksualna osób z niepełnosprawnościami, aktywistka i działaczka na rzecz osób pracujących seksualnie, autorka podcastu Lieve LisetteLisette Mepsche - seksworkerka pracująca jako asystentka seksualna osób z niepełnosprawnościami, aktywistka i działaczka na rzecz osób pracujących seksualnie, autorka podcastu Lieve Lisette fot. arch. prywatne

Trudno mi opisać to, co robię na określonej liście wiedzy lub umiejętności ale wiem, że mogłabym tego uczyć. Myślę, że duża część moich umiejętności to sztuka utrzymania bezpiecznej przestrzeni; tworzenie bezpiecznego otoczenia, w którym inni mogą się w pełni wyrazić. Dostrajanie się z kimś, a jednocześnie pozostawania w kontakcie z samym sobą. Część z tego to umiejętności społeczne, konwersacyjne, ale jestem przecież przedsiębiorczynią i muszę umieć planować czy ogłaszać swoje usługi. Ważna jest też dobra znajomość bezpiecznych praktyk seksualnych, komunikacji w seksie, ale także konkretnych dziedzin, takich jak kink czy fetysze. To, co ja umiem - zgrywa się z moją osobowością: wiem na przykład więcej o stylach przywiązania niż o lateksie. 

Dlaczego uważasz, że twoja praca jest ważna? 

Seksualność jest ogromną częścią naszego życia. Nasze seksualne "ja" jest częścią naszej tożsamości, a intymność jest sposobem na to, abyśmy poczuli się w pełni akceptowani. Wiele osób z różnych powodów nie znajduje w tej kwestii spełnienia na sposoby, które są akceptowane społecznie. Dla osób, które mają jakiś rodzaj niepełnosprawności poczucie bycia kochanym i pozwolenia sobie na intymność jest szalenie ważnym aspektem życia. Jeśli pytasz o większą skalę, to obserwuję, że świat popycha nas do szybkich, ekonomicznych rozwiązań  - co wypełnia nasze potrzeby tylko powierzchownie i pozostawia w środku pustkę. Jesteśmy zwierzętami społecznymi, więc pragniemy ludzkiego kontaktu. Uważam więc, że praca polegająca na tłumaczeniu i pokazywaniu ludziom, o co chodzi w intymności, jest ważna.

Czy widzisz rosnącą akceptację wokół tego rodzaju seksualnych usług dla osób z niepełnosprawnościami? 

Widzę, że ludzie są bardziej skłonni zaakceptować usługi dla osób z niepełnosprawnościami niż dla tych bez. To z kolei oparte jest na przekonaniu, że intymność z osobą z niepełnosprawnością jest poświęceniem, więc jest postrzegana jako szlachetna. To konserwuje przekonanie, że osoby z niepełnosprawnościami nie są godne pożądania. Z kolei klienci pełnosprawni, korzystający z usług seksualnych, są  piętnowani; postrzega się ich jako zboczeńców, przegranych ludzi, którzy wykorzystują seksworkerów. Dzielimy ludzi na kategorie oparte na stereotypach, podczas gdy są to po prostu kompletne istoty ludzkie z własnymi motywami do działania i życia, pragnieniami i marzeniami, do których mają prawo. 

Lisette Mepsche - sexworkerka pracująca jako asystentka seksualna osób z niepełnosprawnościami, aktywistka i działaczka na rzecz osób pracujących seksualnie, autorka podcastu Lieve LisetteLisette Mepsche - sexworkerka pracująca jako asystentka seksualna osób z niepełnosprawnościami, aktywistka i działaczka na rzecz osób pracujących seksualnie, autorka podcastu Lieve Lisette fot. arch. prywatne

* Lisette Mepschen – sexworkerka pracująca jako asystentka seksualna osób z niepełnosprawnościami, aktywistka i działaczka na rzecz osób pracujących seksualnie, autorka podcastu Lieve Lisette. 

Więcej o:
Weź udział w dyskusji:
Chodzi na płatne randki z osobami z niepełnosprawnością. Oferuje wspólną zabawę i seks
Aby skomentować ten i inne artykuły zapraszamy na forum.gazeta.pl