Polacy chodzą do kościoła, ale bardzo często wcale nie dla siebie. "To straszne"

Jakiś czas temu opublikowałyśmy artykuł z listem, w którym nasza czytelniczka podzieliła się swoimi przemyśleniami na temat chodzenia do kościoła. Pod postem na Facebooku zawrzało. "To niesamowite, jak wielu wierzących praktykujących spogląda na niewierzących z mściwą satysfakcją i powtarza jak mantrę: Jak trwoga to do Boga".

Zagłosuj na swoich ulubieńców w plebiscycie The Best of New Beauty i daj sobie szanse na zyskanie wyjątkowych nagród

Zobacz wideo Małgorzata Rozenek wspólnie z politykami będzie walczyć o in vitro w Polsce

Jedna z naszych czytelniczek podzieliła się niedawno swoimi przemyśleniami, które możecie przeczytać w całości tutaj. Przybliżmy jednak, o co chodziło. Otóż Kasia w nadesłanym liście napisała, że ma wrażenie, że "większość z nas chodzi do kościoła nie dla samych siebie, a dla kogoś lub z przyzwyczajenia, bo tak zostaliśmy wychowani". Przyznała, że dla niej w kościele zawsze było zbyt patetycznie i choć wierzy w jakąś siłę wyższą, sama nigdy nie chodzi na msze, wyjątek robi jednak dla mamy. - Jak już odwiedzam rodzinne strony, to zawsze idę z mamą w niedzielę na mszę. Dla świętego spokoju, żeby nie wysłuchiwać o tym, że Bóg jest potrzebny w moim życiu - napisała.

Agata Bura od 6 lat pracuje z pacjentkami onkologicznymi po utracie włosów. 'Tam rak zaczyna mieć namacalny kształt'"Jedna pani kupiła perukę w czwartek. W poniedziałek dowiedzieliśmy się, że nie będzie jej już potrzebna" stra"

"To pokazuje, jakie mamy niepoukładane relacje z bliskimi"

Opublikowany na jednym z naszych facebookowych fanpage'y tekst wzbudził sporo emocji, a pod postem pojawiły się setki komentarzy od internautek oraz internautów. Co na ten temat myślą ludzie w sieci? Oto kilka najpopularniejszych komentarzy. Zachowujemy oryginalną pisownię.

Gdzieś o tym słyszałem, iż pradziadkowie, dziadkowie, rodzice chodzili, więc my i ty też powinieneś chodzić. Bo taka jest tradycja. Na szczęście dziś ogromną większość młodych ludzi ma świadomość i wolny umysł.
A ja idę na mszę w niedzielę z potrzeby serca. Nie dla ludzi, nie dla mamy, jak tu niektórzy piszą, nie dla małżonka... Idę bo chcę i jest mi z tym dobrze.
Niektórzy idą dopiero jak spotka ich nieszczęście, znam takie osoby.
Z Bogiem trzeba żyć cały czas, a nie potem jak trwoga to do Boga.
To niesamowite, jak wielu wierzących praktykujących spogląda na niewierzących z mściwą satysfakcją i powtarza jak mantrę: "Jak trwoga to do Boga", właściwie w ten sposób życząc, by ta trwoga faktycznie nastąpiła.

Żałoba po śmierci zwierząt często jest lekceważonaŚmierć zwierząt. "No zdechło, co poradzisz. Weź nowe, jak potrzebujesz"

Wiara nie ma nic wspólnego z chodzeniem do kościoła, a często tak niestety ludzie są oceniani.
Nie chodzę do kościoła. Modlę się zawsze wieczorem dla siebie, nie innych i nie na pokaz. Więc kościół jest mi do niczego potrzebny.
To straszne, jak dorośli ludzie nie mają odwagi bronić własnego zdania przed bliskimi.
To pokazuje, jakie mamy niepoukładane relacje z bliskimi
Ja wierzę w Boga, w instytucję kościoła już nie. Nie chodzę, nie daje na tacę, nie przyjmuję po kolędzie. Modle się do Boga w dzień, w nocy, jadąc autem, podziwiając przyrodę wokół. Rozmawiam z nim, nie jest mi potrzebny kościół do tego, ani tzw. ksiądz.

Wasze historie są dla nas ważne. Czekamy na listy i komentarze. Piszcie do nas na adres: kobieta@agora.pl. Najciekawsze listy opublikujemy.

Więcej o: