Przez lata prowadziła 'Wielką grę'. O końcu programu dowiedziała się z gazety. "Zrobili mi świństwo"

To ikona i symbol wysokiego poziomu w dawnej TVP. Program "Wielka gra" oglądało miliony Polaków, którzy pokochali tę intelektualną ucztę. Po 30 latach emisji prowadząca go Stanisława Ryster doczekała się niezwykle niewdzięcznego potraktowania. I nie boi się o tym mówić.

Nienaganny wygląd, perfekcyjnie dobrane stylizacje, bezbłędna dykcja i wielka klasa. Tym charakteryzowała się prowadząca program "Wielka gra" - Stanisława Ryster. A był to jeden z najbardziej wartościowych formatów w historii TVP. Nie był to zwykły teleturniej, wymagał dużej i specyficznej wiedzy od uczestników, a mimo to Polacy go wprost uwielbiali, dlatego też był emitowany przez 40 lat, co jest swoistym rekordem w historii TVP.  Z anteny go zdjęto nagle i bez uprzedzenia. Pani Stanisława gorzko to komentuje.

Martyna Wojciechowska pokazała legitymację z podstawówki. Fanka: Czemu zmieniłaś imię? (zdjęcie ilustracyjne)Martyna Wojciechowska w odważnej kreacji z dekoltem aż do pępka

Więcej ciekawych tekstów znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl

 

Gdy inteligencja łączy się z klasą, tworzy się ikona. Stanisława Ryster uczyniła z "Wielkiej gry" legendę

Gdy Stanisławie Ryster zaproponowano prowadzenie "Wielkiej gry" wcale się nie ucieszyła. Jednak szybko okazało się, że radzi sobie doskonale, dlatego też pracowała przy nim przez 30 lat. W 2006 roku dyrekcja TVP zdecydowała o zakończeniu programu. I może nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie fakt, jak to załatwiono. Nikt nie poinformował o tej decyzji twórców programu, dowiedzieli się o niej z prasy. Nie pozwolono im nawet na wyemitowanie dwóch nagranych już odcinków. W rozmowie z Faktem Stanisława Ryster tak to podsumowała:

Zrobili mi świństwo, bo ukrywali w tajemnicy do ostatniej chwili, że zdejmują z anteny "Wielką grę". Dowiedziałam się o tym z porannej prasy. To był szczyt chamstwa. (…) Jak zdjęli mój program, to moja noga więcej tam nie postała. I już nie postanie.

I wciąż trwa w tej decyzji, chociaż zapraszano ją do udziału w różnych programach i galach. Prezenterka mówi wprost, że nigdy nie zaoferowano jej za to wynagrodzenia. W wywiadzie dla "Polska The Times" bez ogródek opisała sytuację:

Ostatnio dzwonili, żebym wręczała Telekamery. Żeby choć słowo padło! To ja mam sobie sprawić nową kieckę na estradę, pójść do fryzjera, a nie ma słowa na temat wynagrodzenia? To ma być ciągle dla mnie zaszczyt. Gdybym miała 20 lat i chciała być celebrytką, na ściankach stać, to może bym biegała.

Spokojne życie z daleka od telewizji. Błyskotliwe i cenne obserwacje 

Niejednokrotnie podkreśla też, że współcześni prezenterzy TVP prezentują dosyć niski poziom, jeśli chodzi o poprawne władanie polszczyzną i dykcję. Wystarczy obejrzeć jakikolwiek odcinek "Wielkiej gry", a szybko można dostrzec ogromną różnicę. A to również wpływa na odbiór programów, jak i wartość edukacyjną dla oglądającego. 

Stwierdzę tylko ogólnie, że posługują się fatalną polszczyzną i nie mogę tego słuchać. We wszystkich telewizjach prowadzący robią okropne błędy językowe. Tacy jesteśmy patrioci, a nie mamy szacunku do własnego języka? Kiedyś na wszystko zwracało się uwagę. Leci błąd za błędem, a jeszcze gorsza jest melodia zdania. Nie ma zdań twierdzących, każde zdanie kończy się znakiem zapytania. Ile to trzeba trudu, żeby się tak nauczyć mówić? Tak po polsku się nie powinno mówić.

Stanisława Ryster swoje zdanie komunikuje również w innych tematach np. staje w obronie osób homoseksualnych, a także mówi o potrzebie edukacji seksualnej w szkołach. Nie jest jej obojętna także postawa Kościoła wobec kobiet. Obecnie cieszy się spokojnym życiem z daleka od kamer, choć czasami udziela wywiadów prasie. Ma córkę i dwoje wnucząt, uwielbia spędzać z nimi czas, a równie mocno oglądać firmy przyrodnicze na Discovery. 

Więcej o: