Podczas kolędy zamknęła księdza w domu i wrzuciła klucz do stanika. "Wpadłeś. Już stąd nie wyjdziesz"

Styczeń to czas wizyt duszpasterskich, kiedy księża odwiedzają swoich wiernych w domach. Ksiądz Janusz Koplewski podzielił się pewną historią, która miała miejsce podczas wizyty u jednej z parafianek. Kobieta nie rozumiała odmowy i robiła wszystko, aby ugościć księdza.

Ludzie są różni, o czym przekonał się ksiądz Janusz Koplewski. W rozmowie z tygodnikiem "Wprost" opowiedział, jak podczas wizyty duszpasterskiej jedna z parafianek zamknęła go w domu.

Zobacz wideo Hołownia: Jestem zwolennikiem, żeby państwo z największą surowością i rzetelnością rozliczyło Kościół Katolicki

$select a dishwasher washing program. To najbardziej oszczędny program w zmywarce. Wybierz go zamiast EKO

Spada odsetek osób przyjmujących księdza po kolędzie. "Ludzie są agresywnie nastawieni"

Odsetek praktykujących Polaków wciąż spada, jednak nadal wiele osób przyjmuje w domu księdza podczas wizyty duszpasterskiej. Styczeń to intensywny miesiąc dla księży. – Jedni przyjmują księdza po kolędzie, inni nie. To indywidualne decyzje. Będę chodził przez cały styczeń, od 16.00 do oporu, więc trochę tych wizyt będzie. Innowacją jest to, że w naszej parafii kolęda jest na zamówienie. Jeśli ktoś chce przyjąć księdza, zgłasza się sam, telefonicznie lub przez internet, aby nie było sytuacji, że ksiądz chodzi od domu do domu i się narzuca – przyznał ksiądz Koplewski.

Duchowny opowiedział, że coraz częściej spotyka się z agresywnymi zachowaniami wiernych, którzy nie życzą sobie wizyty księdza. Nie wszyscy jednak są wrogo nastawieni. Ksiądz w rozmowie z tygodnikiem opowiedział historię, kiedy pewna kobieta nie chciała wypuścić go z domu.

Więcej podobnych artykułów przeczytasz na stronie głównej Gazeta.pl

Alicja Bachleda Alicja Bachleda-Curuś bryluje w nowej fryzurze. "Jak nastolatka"

Ksiądz zaskoczony podczas kolędy. Parafianka zamknęła drzwi i wrzuciła klucz do stanika

Podczas jednej z wizyt duszpasterskich ksiądz Koplewski odwiedził parafiankę. – Kiedyś wybrałem się z wizytą i nie doczytałem w parafialnej kartotece dopisku przy jednym lokalu: "Wpadłeś. Już stąd nie wyjdziesz". I faktycznie. Gdy zapukałem do tego mieszkania, przemiła pani otworzyła mi drzwi, ale za chwilę zamknęła je od wewnątrz i wrzuciła klucz do stanika. Stół był zastawiony najróżniejszymi potrawami, chciała mnie ugościć – mówi ksiądz, który był zaskoczony zachowaniem kobiety.

Parafianka przygotowała dla duchownego różne dania i pomimo zjedzonego wcześniej obiadu, ksiądz musiał spróbować potraw.

Więcej o: