Samolot eksplodował, a ona przeżyła upadek z 10 km. Zawsze mówiła, że to był pech, a nie cud

Vesna Vulović była jedną ze stewardess w samolocie McDonnell Douglas DC-9. Gdy maszyna jugosłowiańskich linii JAT przelatywała nad Czechosłowacją, doszło do eksplozji. Kobieta została jedyną ocalałą z 28 ludzi na pokładzie. Przeżyła upadek z 10 kilometrów, co zapewniło jej miejsce w księdze rekordów Guinnessa.

Więcej podobnych artykułów przeczytasz na stronie głównej Gazeta.pl

Dla Vesny Vulović praca w roli stewardessy była spełnieniem marzeń. Kobieta od zawsze chciała zwiedzać świat. Gdy doszło do zamachu, miała zaledwie 22 lata. Jak się okazuje, na pokładzie samolotu lecącego ze Sztokholmu do Zagrzebia, znalazła się przez pomyłkę.

Zobacz wideo Stewardesa Justyna Kłęk opowiada o tajnikach swojego zawodu

"W ogóle nie powinno być mnie w tym samolocie". Błąd kadrowy naraził ją na śmierć

- Przed wypadkiem latałam tylko osiem miesięcy. Nie miałam nawet jeszcze stałej umowy - wspominała Vulović - Co więcej, w ogóle nie powinno być mnie w tym samolocie. Inna Vesna miała lecieć, ale doszło do pomyłki w kadrach i to ja poleciałam - stwierdziła. Stewardessa nie narzekała jednak na pomyłkę przełożonych. Zawsze chciała odwiedzić Danię i nocować w słynnym Sheratonie.

Godzinę po wylocie z Kopenhagi na pokładzie wybuchła bomba podłożona przez jednego z pasażerów. Vulović miała podejrzenia wobec potencjalnego terrorysty. Zwróciła uwagę na zdenerwowanego mężczyznę, który wsiadł na lotnisku w Sztokholmie i wysiadł w stolicy Danii. - Koledzy też go zauważyli. Myślę, że to on podłożył bombę - wspominała po latach. Tożsamości zamachowca nigdy nie udało się ustalić.

Przeżyła upadek z 10 kilometrów. Została wpisana do księgi rekordów Guinnessa

W momencie wybuchu Vesna znajdowała się z tyłu samolotu. Siła eksplozji rozerwała maszynę na kilka części. Stewardessę uratował wózek z przekąskami, który przygniótł ją do ściany aeroplanu. Dzięki temu nie została wyssana z jego wnętrza. W wyniku uderzenia w ziemię kobieta odniosła poważne obrażenia. Przez osiem miesięcy była sparaliżowana od pasa w dół. Odnalazł ją mieszkaniec Srbskiej Kamenicy, miejscowości leżącej przy granicy NRD i Czechosłowacji.

Vesna chciała wrócić do ukochanego zawodu. Twierdziła, że nic nie pamięta z katastrofy, więc nie boi się znów zacząć latać. Niestety długa rehabilitacja uniemożliwiła jej ponowną pracę jako stewardessa. Zamiast tego przez lata pracowała za biurkiem. Jej historia sprawiła, że stała się lokalną gwiazdą. Udzielała wywiadów dla BBC, a nawet trafiła do Księgi Rekordów Guinnessa. Nagrodę wręczył jej Paul McCartney, z jej ulubionego zespołu The Beatles

Vesna Vulović zmarła w 2016 roku. Przez wiele lat mówiła, że tak naprawdę nie wydarzył się żaden cud. - Nie jestem szczęściarą. To nie było szczęście. Wszyscy tak myślą, ale się mylą. Gdybym miała szczęście, to nie byłoby mnie w tym samolocie - przyznała kobieta. Co więcej, twierdzi, że katastrofa przyspieszyła śmierć jej rodziców, którzy zmuszeni byli sprzedać część majątku, aby opłacić jej leczenie. Umarła samotnie, w swoim domu. Jej ciało odnaleźli jej przyjaciele, którzy postanowili ją odwiedzić po tym, jak przestała odbierać telefony.

 
Więcej o: