Poszła do lasu i nigdy nie wróciła. Ciało znalazła matka. Morderca 26 lat żył na wolności

Zyta Michalska miała 20 lat. Pomieszkiwała u ciotki w Poznaniu, a do rodzinnego Mikuszewa przyjechała na Wielkanoc. Po świątecznym śniadaniu wybrała się na spacer, lecz nigdy nie wróciła do domu.

To była Wielkanoc 3 kwietnia 1994 roku, kiedy rodzina Michalskich zjadła świąteczne śniadanie. Po posiłku 20-letnia Zyta oznajmiła rodzicom, że wybiera się na spacer. Jednak gdy nie wracała do domu, rodzina zaczęła się niepokoić i postanowili poszukać jej w okolicy. Ciało Zyty odnalazła matka dopiero następnego dnia.

Zobacz wideo Policjanci z "Archiwum X" doprowadzili do zatrzymania podejrzanego o popełnienie morderstwa sprzed 23 lat.

W Wielkanoc wybrała się na spacer. Ciało znalazła jej matka

Zyta mieszkała u cioci w Poznaniu, ale rodzinną miejscowość starała się odwiedzać regularnie. Przyjechała także na Wielkanoc, a w niedzielę około 17:00 miał dołączyć do niej jej chłopak, Maciej. Kiedy przyjechał na miejsce, a Zyta wciąż nie wracała do domu, rodzina postanowiła poszukać jej w okolicy. Jedna z sąsiadek powiedziała, że widziała ją około godziny 15:00, gdy szła w stronę lasu. Poszukiwania Michalskich zakończyły się dopiero następnego dnia, gdy ciało zamordowanej dziewczyny znalazła jej matka. 

Więcej podobnych artykułów przeczytasz na stronie głównej Gazeta.pl 

Ciało leżało przy myśliwskiej ambonie. Przyczyną śmierci było udławienie się piaskiem i liśćmi

Zwłoki leżały przy polnej drodze w odległości około 30 metrów od myśliwskiej ambony. Dziewczyna miała rany na głowie i szyi, co wskazywało na to, że została uderzona tępym przedmiotem w głowę np. kamieniem, a potem była podduszana sznurem lub linką. Miała także opuszczone spodnie i podciągniętą bluzkę, lecz śledczy wykluczyli gwałt. Na stronie Prokuratury Krajowej można przeczytać, że:

Ustalono, że bezpośrednią przyczyną śmierci pokrzywdzonej było udławienie piaskiem i liśćmi, które dostały się do jej tchawicy w czasie 'wleczenia' w głąb lasu. Na ciele ofiary ujawniono także obrażenia i ślady wskazujące, że wobec pokrzywdzonej stosowana była przemoc mająca na celu doprowadzenie jej do obcowania płciowego.

Morderca przez 26 lat żył na wolności. Został złapany, gdy sprawę przejęło Archiwum X

Przez 26 lat policjanci nie znaleźli sprawcy morderstwa 20-latki, jednak już w 1994 roku został zabezpieczony materiał genetyczny. Gdy śledztwo przejęło Archiwum X, o sprawie Zyty w mediach ponownie zrobiło się głośno. W 2019 roku na policję zgłosił się świadek, który twierdził, że wie, kto zabił dwudziestolatkę. Policjanci pobrali materiał od wskazanego przez świadka mężczyzny i okazało się, że jest on zgodny z tym, który pobrano w 1994 roku. Sprawcą okazał się Waldemar B., który przez cały czas żył w tej samej wsi i założył rodzinę. Po latach siostra oskarżonego przyznała, że w dniu morderstwa Zyty, brat wrócił do domu z licznymi zadrapaniami. Dlaczego Waldemar B. zabił? Sędzia cytowana przez Polską Agencją Prasową powiedziała, że oskarżony przyznał, że powód morderstwa był błahy. Zyta miała przeciąć mu drogę, co tak go zdenerwowało, że wziął kamień i pięciokrotnie uderzył ją w głowę. Waldemar B. przeprosił rodzinę zamordowanej 20-latki i poprosił o wybaczenie.

Więcej o: