8-latka wyszła ze szkoły i ślad po niej zaginął. Trzy lata później siostra popełniła samobójstwo

Od tajemniczego zaginięcia 8-letniej Debbie Sassen minęło 27 lat. Feralnego dnia dziewczynka wracała do domu ze szkoły i jakby rozpłynęła się w powietrzu. Do dziś nikt nie wie, co stało się z nią stało.

Debbie uczyła się w szkole podstawowej im. Henriego Dunanta w niemieckim Düsseldorfie. 13 lutego 1996 roku wyszła z domu razem ze starszą siostrą, Anitą. Dziewczynki mieszkały raptem kilkaset metrów od szkoły. Niestety w drodze powrotnej Debbie zniknęła.

Zobacz wideo Najgłośniejsze zaginięcia w Polsce. Nie wszystkie zostały wyjaśnione, nie wszystkich sprawców ukarano

Debbie po raz ostatni widziana była w szkole. Później ślad po niej zaginął

Ostatnią lekcją były zajęcia pływania, po których Debbie wróciła do szkoły, aby wziąć plecak. Wyszła z budynku i to ostatni moment, kiedy ktokolwiek ją widział. Debbie miała wracać tą samą drogą, którą przyszła, ale do domu nie dotarła. Po dwóch godzinach partner matki dziewczynki, Jürgen Funke, zaczął się niepokoić, a w końcu zgłosił zaginięcie. Policjanci przeczesali wszystkie miejsca od ogródków działkowych po stawy, lecz po Debbie nie było śladu. Nigdy nie odnaleziono także żadnego z przedmiotów należących do dziewczynki: plecaka, butelki na wodę i kluczy. 

Więcej podobnych artykułów przeczytasz na stronie głównej Gazeta.pl 

Starsza siostra Debbie obwiniała się o jej zniknięcie. Trzy lata później popełniła samobójstwo

10 miesięcy po zaginięciu Debbie, Dagmar i Jürgen ponownie zostali rodzicami. Urodziła się Lucie, a rok później Nora. Najstarsza córka, Anita, czuła się winna zaginięciu siostry. Nie potrafiła poradzić sobie z poczuciem bezsilności i jako nastolatka, w 1999 roku, odebrała sobie życie. Po odejściu kolejnego dziecka Dagmar nie wytrzymała presji psychicznej. Obwiniała się o śmierć Anity, uważając, że po tragicznych wydarzeniach, zamiast wesprzeć córkę, skupiła się na własnej żałobie. Postanowiła rozstać się z Jürgenem.

Dwoje dzieci pozostawiła przy ojcu, a sama wyprowadziła się do innego miasta. 7 maja 2017 roku Dagmar udzieliła dramatycznego wywiadu dla tygodnika "Stern", w którym przyznała, że obawiała się o śmierć pozostałej dwójki dzieci. — Myślałam wtedy konkretnie o samobójstwie i o tym, żeby odejść z tego świata razem z moimi dziećmi. Gdybym nie wyjechała, być może wydarzyłaby się kolejna z tego typu tragedii — powiedziała

Więcej o: