Najpierw uwiódł jej rodziców, później regularnie gwałcił ją. Tłumaczył, że to misja z kosmosu

Ta historia wydaje się tak niewiarygodna, że pewnie część z was pomyśli, że to scenariusz filmu science fiction. Niestety to, co przytrafiło się wtedy 12-letniej Jan Broberg mrozi krew w żyłach. Tym bardziej że na część okropieństw zgodzili się jej rodzice.

W latach 70. XX w. Brobergowie wspólnie z trzema córkami mieszkają na przedmieściach Pocatellom w stanie Ideho. Bob prowadzi kwiaciarnię, Mary Ann zajmuje się domem i wychowuje dzieci. Regularnie uczęszczają do kościoła, w którym w 1972 roku po raz pierwszy spotykają rodzinę Berchtoldów. Na początku nic ich nie niepokoi, wręcz odwrotnie. Są zachwyceni Robertem Bertcholdem, jego żoną i piątką dzieci. - "Jedną z pierwszych rzeczy, jaką pamiętam, to kosz pełen owoców czekający na nas na ganku i karteczka: "Uwielbiamy was. Berchtoldowie" - mówi Bob Broberg. Już chwilę później obie rodziny nie mogą bez siebie żyć. 

Zobacz wideo Kryminalne (i tragiczne) historie, które natchnęły reżyserów

Robert zaczyna regularnie odwiedzać rodzinę Brobergów 

Nie trzeba było długo czekać, by Robert zaczął regularnie odwiedzać Brobergów. Był u nich niemal codziennie. Rozmawiał z Bobem o interesach, bawił się z dziewczynkami, czasami nawet zawoził je do szkoły. To jednak 12-letnia Jan zwróciła jego największą uwagę i to nią interesował się najbardziej. 

Jego fascynacja naszą córką była lekko niepokojąca.

- wspomina Mary Ann.

W jednym z wywiadów Jan Broberg mówiła tak: - "Był dla mnie jak drugi ojciec. Kochałam go i w pełni mu ufałam". Na początku nikt jeszcze nie zdawał sobie sprawy, że spotkanie w kościele nie było przypadkowe, tylko dokładnie zaplanowane przez Roberta, który nie zważając na to co się wydarzy chciał zbliżyć się do dziewczynki. 

Robert najpierw uwiódł matkę, później ojca, by ostatecznie zgwałcić 12-latkę 

To, co wydarzyło się później, jest wręcz nieprawdopodobne. Robert Bertchold nie tylko zjednał w sobie rodziców Jan, ale również ich w sobie rozkochał. Najpierw uwiódł Mary Ann, co nie było zbyt trudne, w końcu był przeciwieństwem jej męża - przystojny, zadbany, charyzmatyczny. Gdy to już mu się udało, zajął się Bobem. 

Stworzyłem homoseksualną więź z jej ojcem, aby się do niej zbliżyć. 

- powiedział kilka lat później w rozmowie z FBI. 

Mówił, że nie wytrzymuje z żoną. Że potrzebuje seksu. Było po nim widać podniecenie. Zapytał: "Ulżyłbyś mi? Muszę spuścić parę" - mówi ojciec Jan Broberg, który przyznaje, że "zrobił swoje". Jakby tego było mało, Robert wmówił rodzicom dziewczynki, że musi z nią odbyć specjalną terapię, którą dostał od psychiatry. Na czym miała ona polegać? Otóż Robert miał leżeć w jednym łóżku i słuchać nagrań, które dostał od lekarza. Już wtedy powinna Brobergom zapalić się czerwona lampka, że coś jest nie tak, jednak oni zgodzili się na to bez żadnych oporów. 

To właśnie wtedy Jan Brober zaczęła być wykorzystywana przez "drugiego tatusia". Trwało to pół roku, a dziewczynka nie była niczego świadoma, bo Robert podawał jej witaminy, które w rzeczywistości okazały się lekami nasennymi. 

Wiadomość z kosmosu 

To, co wydarzyło się później, brzmi jak scenariusz filmu, jednak wydarzyło się naprawdę. 17 października 1974 r. 40-letni Robert Berchtold zaproponował wspólną  wycieczkę z Jan. Rodzice wyrażają na nią zgodę. Gdy dziewczyna wsiadła do samochodu, wzięła "leki na alergie", po których nagle straciła przytomność. -"Obudziłam się, byłam przymocowana pasami do łóżka. Obok leżało białe urządzenie, z którego wydobywał się dziwaczny głos. Straciłam przytomność. Kiedy się ocknęłam, pasów już nie było. Znajdowałam się w camperze" - wspomina już dorosła Jan Broberg.

Co ciekawe jej rodzice nie zgłosili zaginięcia przez kilka dni. Zrobili to dopiero w piątej dobie, gdy jej córki nie było w domu. - "Szukał ich cały kraj. Trwało to tygodniami" - wspomina agent FBI Pete Welsh.

Wróćmy jednak do najdziwniejszej części tej historii. Metaliczne głosy, które w samochodzie słyszała Jan, należały do Zety i Zethry - przedstawicieli pozaziemskiej cywilizacji. W swojej wiadomości "kosmici" mówili, że jeśli Jan do 16. roku życia nie zajdzie w ciąże, całą cywilizację czeka zagłada. W samochodzie oczywiście był też Robert, który powiedział dziewczynce, że porwali ich kosmici. Wtedy Jan opowiedziała mu o wiadomości, którą od nich otrzymała, a ten zgodził się pomóc jej wykonać powierzoną misję. Przez najbliższe kilka tygodni nie wychodzą z auta, a Jan była wielokrotnie gwałcona. 

Gdzie jest Jan? 

Mijają kolejne dni. Po ponad miesiącu od uprowadzenia Jan, Robert zadzwonił do jej rodziców, mówiąc że są w Meksyku, wzięli ślub z Jan i jeśli kiedykolwiek chcą ją jeszcze zobaczyć, to muszą podpisać zgodę uznania małżeństwa w USA. Roberta wydał brat, który stwierdził: - "Mój brat był dewiantem. Fascynowały go dziewczynki". 

Meksykańskie służby znalazły kampera, w którym przebywał Robert z dziewczynką. W areszcie mężczyzna "przekazuje" Jan kolejne instrukcje od Zety i Zethry. Jeśli narazi misję na szwank, obcy zapłodnią jedną z jej sióstr, drugą oślepią, a ojca zabiją. Dziecko było przerażone do tego stopnia, że wszystkiemu zaprzecza.  Nikt jej nie wykorzystał. Te słowa potwierdza ginekolog, który stwierdza, że nastolatka wciąż jest dziewicą. Jak to możliwe? Robert był bardzo ostrożny. 

To nie koniec. Jan po raz drugi porwana

Jeśli myśleliście, że to koniec tej nieprawdopodobnej historii, to przeczytajcie, co wydarzyło się dalej. Mężczyźnie oczywiście zostały postawione zarzuty, ale zmanipulował rodziców Jan do tego stopnia, że oni je ostatecznie wycofali. Później było jeszcze ciekawiej, bo Robert wdał się w ośmiomiesięczny romans z Mary Ann. Mało brakowało, a kobieta zostawiłaby dla niego swoją rodzinę. 

10 sierpnia 1976 r. Jan znika po raz drugi. Przez ostatnie dwa lata obsesyjnie myślała o swym oprawcy, w którym się zakochała, powierzonej przez kosmitów misji, a także straszliwych konsekwencjach jej fiaska. Rodzice nastolatki powiadomili FBI o zniknięciu córki dopiero dwa tygodnie później. Robert Berchtold zarzeka się, że nie wie, gdzie jest nastolatka i cały czas wspiera jej rodziców. W międzyczasie zostały mu postawione zarzuty za pierwsze porwanie. Został skazany na 45 dni odsiadki, ale wyszedł z więzienia już po 10 dniach za dobre sprawowanie. 

Jan Broberg dzwoni do rodziców trzy miesiące po zniknięciu. Zapewnia ich, że wszystko jest dobrze. Ostatecznie FBI udaje się odnaleźć nastolatkę, która przebywała w szkole prowadzonej przez zakonnice w kalifornijskiej Pasadenie. Pewnie niektórzy z was już domyślają się, kto ją tam umieścił. Był to oczywiście Robert, który przekonał siostry zakonne, że jest agentem CIA i że wspólnie z córką musi uciekać i ukrywać się przed libańskim wywiadem. 

Oczywiście przez cały ten czas Robert w weekendy odwiedzał Jan i ją wykorzystywał. W całej tej sytuacji był tak przekonujący, że zakonnice uwierzyły mu na słowo i nie podejrzewały, że nastolatce dzieje się krzywda. 

Robert popełnił samobójstwo 

Jan po jakimś czasie dopiero zrozumiała, że kosmici to wytwór wyobraźni oprawcy, a jej bliskim nic nie grozi. W latach 90. Mary Ann i Jan zaczynają spisywać wspomnienia, które w 2003 r. ukazują się w formie książki. W 2005 r. dochodzi do sądowej konfrontacji między nimi, a Berchtoldem. Robert chwilę później popełnia samobójstwo

Na podstawie tej historii powstał film "Porwana w biały dzień", który miał swoją premierę w 2017 roku.

 
Więcej o: