Wyjechali z synem na wakacje. "Zmarnował nam urlop, więcej z nami nie pojedzie"

Dla niektórych wakacje w rodzinnym gronie są wspaniałą okazją do zacieśnienia więzi i spędzania większej ilości wolnego czasu razem. Nie brakuje jednak historii, które potwierdzają to, o czym piszą niektórzy internauci na X (dawnym Twitterze): "Zero basenu, zero wody i walka o to, żeby córka cokolwiek zjadła. Trzeba będzie wziąć wolne po urlopie, żeby odpocząć".

Więcej informacji na temat aktualnych wydarzeń znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl

"Jedziesz na wakacje z dzieckiem i chcesz wypocząć? Wybierz jedno: albo wakacje z dzieckiem, albo odpoczynek" - tego typu wpisów w mediach społecznościowych wcale nie brakuje. Okazuje się jednak, że dla niektórych sporym wyzwaniem jest nie tylko wspólny urlop z małym dzieckiem, ale i z nastolatkiem w okresie buntu. Tego typu historią podzieliła się z redakcją jedna z czytelniczek portalu Onet. 

Zobacz wideo Małgorzata Rozenek przeżyła chwile grozy na lotnisku. Pomógł jej syn

Wakacje z nastoletnim synem zamieniły się w koszmar

Okres nastoletniego buntu dziecka dla wielu rodziców nie jest łatwy. Wówczas burza hormonów i poczucie wzajemnego niezrozumienia mogą prowadzić do licznych konfliktów i trudności w komunikacji. W podobnej sytuacji znalazła się Joanna, która swoją historię opisała w liście do redakcji Onetu. Razem z mężem i synem postanowiła wyjechać na zagraniczne wakacje, aby spędzić więcej czasu razem. - Wydawało nam się, że wspólny wyjazd z synem pozwoli nam odbudować więzi, będzie czas na rozmowy, na zbliżenie się do siebie. Nic takiego się nie stało, teraz żałujemy z mężem, że zabraliśmy go na wakacje. Zepsuł nam cały pobyt, w dodatku najedliśmy się wstydu - pisze Joanna. 

Bunt i zmarnowane wakacje 

Jak twierdzi Joanna, nastoletni syn w czasie wspólnych wakacji zachowywał się okropnie. Problemy ze wzajemnym zrozumieniem zaczęły się już dużo wcześniej, jednak kobieta liczyła, że wspólny wyjazd pozwoli odbudować nadszarpnięte więzy rodzinne i będzie okazją do wspólnych rozmów w gronie rodzinnym, Tak się jednak nie stało. - Niestety, całe 10 dni syn przesiedział w pokoju z telefonem ze słuchawkami na uszach. Wychodził tylko na posiłki, warczał na nas, było nam wstyd przed innymi ludźmi. Zostawiał nas samych przy stole, nigdy nigdzie z nami nie poszedł - wyznaje Joanna. - Zmarnował nam urlop, o pieniądzach nie chcę nawet wspominać. Więcej z nami nie pojedzie, jeśli ma mieć do nas taki stosunek. Żałuję, że spędzaliśmy z nim urlop.

Nastoletni bunt jest potrzebny

Mimo że nastoletni bunt dla wielu rodziców może okazać się trudnym okresem, psychologowie twierdzą, że jest to naturalna faza w życiu każdego dziecka - to, jak dana osoba ją przechodzi, jest kwestią indywidualną. - Nastoletni bunt potrzebny jest po to, żeby wyodrębnić się jako oddzielny człowiek, który myśli po swojemu, czuje po swojemu, ma swoją hierarchię wartości, celów i chce żyć na swoich zasadach - mówi psychoterapeuta Wojciech Eichelberger w rozmowie z miesięcznikiem Zwierciadło. - Dorastanie nie jest chorobą, anomalią ani złośliwym wybrykiem dziecka. To trudny, ale niezbędny etap w procesie jego rozwoju. Etap bolesny także dla rodziców [...]. 

Więcej o: