Kremy do rąk

Najnowszy test konsumencki: kremy do rąk są naprawdę dobrej jakości. Jednak jest ich albo za mało w tubce, albo nie można ich do końca wycisnąć

W grudniu opublikowano wyniki badań dziesięciu losowo wybranych kremów do rąk: Alga 12-godzinny (Kolastyna), Anti-Ageing (Neutrogena), Exclusive (SI Świt), Vanille-Kamille (Rossmann), Aretina Q (Ziaja), Hand Cream (EuroProfit), Cztery Pory Roku (Pharma CF), Skin Naturals (Garnier L'Oréal), Glicea aloesowy (Beiersdorf Lechia), Len (Pollena Ewa). Przez trzy miesiące pod okiem dermatologa 30 kobiet testowało po kolei wszystkie dziesięć kremów. Jednocześnie w laboratorium sprawdzono ich czystość (czy nie ma w nich bakterii). Oceniono także użyteczność opakowań i zamieszczone na nich informacje.

Wszystkie kremy okazały się skuteczne i bezpieczne.

Dobrze się wchłaniały.

Nie powodowały podrażnień.

Dobrze nawilżały, natłuszczały i chroniły skórę przed zniszczeniem.

Nie znaleziono w nich śladu grzybów czy bakterii.

Najlepsze oceny otrzymały Anty-Ageing Neutrogeny (jako jedyny miał filtr przeciwsłoneczny), Glicea aloesowy Lechii i Garnier L'Oréal.

Były też pewne zastrzeżenia.

Zamiast polskich stosowano napisy np. po angielsku - czyli 'Hand Cream' zamiast 'krem do rąk' (EuroProfit, Rossmann, Neutrogena), co jest niezgodne z Ustawą o języku polskim, w myśl której na opakowaniu muszą być polskie napisy. Na kremie Rossmanna nieczytelna była data ważności.

W trzech kremach ilość produktu była zaniżona w stosunku do zawartości zamieszczonej na opakowaniu: Garnier L'Oréal (brak ok. 14 ml ze 100), Alga 12-godzinny Kolastyny (brak ok. 6 ml ze 135) i Cztery Pory Roku Pharmy CF (brak ok. 4 ml ze 130).

Większości kremów nie można było wycisnąć z tubki do końca. W opakowaniach pozostawało nawet 16-17 proc. produktu (Pollena Ewa, Rossmann), w przypadku pozostałych kremów - średnio 10 proc.

Zakwestionowano deklarowane na opakowaniach gratisowe zawartości kosmetyku: Glicea (33 proc. gratis), Exclusive (35 ml gratis) i Alga 12-godzinny (35 ml gratis). Osoby testujące spodziewały się, że będzie tam ilość nominalna plus dodatkowa objętość gratisowa. Sądziły więc, że jeśli krem normalnie ma objętość 100 ml, to w opakowaniu będzie dodatkowo 33 ml, czyli 133 ml. Tymczasem w opakowaniu było nadal 100 ml.

Test przeprowadziło jesienią Polskie Towarzystwo Ekonomiki Gospodarstwa Domowego we współpracy z Federacją Konsumentów z funduszy Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Wyniki opublikowano w grudniu.