Peptydy - nowość na zmarszczki

Retinol, witamina C, wyciągi roślinne, a teraz peptydy - nowość na zmarszczki

Kosmetolodzy są zgodni: retinol (witamina A) jest jak dotąd najskuteczniejszym składnikiem w walce ze zmarszczkami. Niestety, nie każda skóra go lubi. Suchą, wrażliwą i delikatną może podrażniać, wywołując pieczenie i zaczerwienienie. Retinol jest też kapryśny - utlenia się pod wpływem powietrza, więc żeby zadziałał, trzeba go zamknąć w specjalnych nośnikach, które otwierają się dopiero po wniknięciu kremu w skórę, a do tego potrzeba i technologii, i pieniędzy. Dlatego naukowcy wciąż poszukują nowych składników, które działałyby silnie na zmarszczki i łagodnie na skórę.

Jednym z ostatnich odkryć są peptydy. To związki powstałe z połączenia co najmniej dwóch aminokwasów. Oprócz peptydów pozyskiwanych z natury - np. z soi czy jedwabiu - w kosmetyce wykorzystuje się różne rodzaje peptydów syntetycznych:

' tragarze - mają zdolność przenoszenia składników aktywnych (np. miedzi) w głąb skóry.

' luzacy - rozkurczają skórę wokół zmarszczek. Znajdziesz je w kremach a la botoks.

' pobudzacze - spłycają zmarszczki, pobudzając produkcję elastyny i kolagenu - włókien podporowych skóry. W różnych kremach nazywane są różnie - matrixylem, aminopeptydami. Właśnie o nich dziś piszemy.

Syntetyczne podpórki

Peptydy pobudzacze dzięki małym cząsteczkom wnikają w skórę i tam pobudzają produkcję kolagenu i elastyny odpowiedzialnych za gładkość i jędrność skóry. Są pomocne w walce z płytkimi przebarwieniami - rozjaśniają i wyrównują koloryt skóry. Mimo że peptydy są całkowicie syntetyczne (powstają w laboratoriach chemicznych), podobne są do naturalnych aminopeptydów obecnych w skórze, których z wiekiem jest coraz mniej.

Ważną cechą peptydów jest ich stabilność (nie trzeba ich zamykać w nośnikach). No i przyjazność dla skóry - nie powodują jej drażnienia, nie trzeba skóry tak mocno chronić przed słońcem jak w wypadku retinolu.

Niektóre firmy, reklamując najnowsze kremy z peptydami, porównują je do działania botoksu, silnego leku, który wstrzyknięty w skórę wygładza zmarszczki. To jednak czysta reklama, bo jak mówi 'Wysokim Obcasom' prof. Martina Kerscher z Uniwersytetu w Hamburgu, która w ostatnich latach dokładnie przebadała peptydy: - Nie są one cudownym eliksirem młodości, który zlikwiduje zmarszczki, ale efekt będzie zauważalny: skóra młodsza, bardziej elastyczna, a zmarszczki wyraźnie płytsze. - By zauważyć efekty, trzeba stosować krem peptydowy dwa razy dziennie przez dwa-trzy miesiące - dodaje prof. Kerscher.

Co na rynku?

Peptydy były do niedawna używane głównie w dermokosmetykach sprzedawanych w gabinetach kosmetycznych lub lekarskich (takie kremy ma np. południowoafrykańska marka Environ). Pierwszy drogeryjny krem przeciwzmarszczkowy z peptydami - StriVectin Sephory - pojawiał się na rynku w 2005 r. Do dziś sprzedaje się go wyłącznie na telefoniczne zamówienie i jest bardzo drogi (390 zł). Serię kosmetyków Regenerist z aminobiałkami wprowadza właśnie Olay (70 zł) i Bielenda (ok. 22 zł). Oprócz tego w drogeriach są kremy, w których peptydy są obok wyciągów roślinnych i witamin jednym z wielu składników.