Daj miłość, zostań rodziną zaprzyjaźnioną

W domu dziecka są jak w internacie, od poniedziałku do piątku. Wszystkie wolne dni, święta, wakacje spędzają ze swoją rodziną. O tym co należy zrobić, aby zostać rodziną zaprzyjaźnioną mówi Joanna Kulpińska: członek zarządu Fundacji Bene Vobis, pedagog, profilaktyk społeczny.

Coraz więcej rodzin/osób samotnych chce obdarzyć uczuciem i opieką dzieci z domów dziecka. Instytucja rodziny zaprzyjaźnionej/zastępczej jest coraz bardziej popularna. O czym to świadczy? Dojrzeliśmy do reguł społeczeństwa obywatelskiego? Czy może sami stajemy się coraz bardziej samotni i poszukujemy miłości?

Myślę, że świadczy to o wszystkim po trochu. Z jednej strony, dzięki kampaniom społecznym coraz więcej wiemy o dzieciach z domów dziecka i ich potrzebach. Idea rodzicielstwa zastępczego jest coraz bardziej promowana, odbywają się dni rodzicielstwa zastępczego, media dużo piszą i mówią o tej formie pomocy. Wiele instytucji samorządowych i pozarządowych podejmuje się pracy i wsparcia rodzin zastępczych. Ta wiedza często pada na podatny grunt jakim są potrzeby rodzin/osób samotnych, którzy chcą podzielić się swoją miłością i czasem z dzieciakami. Raz wypływa to z osamotnienia i poszukiwania miłości, innym razem z rzeczywistej oceny trudnej sytuacji dziecka i chęci pomocy. Ale zawsze jest to spotkanie potrzeb obu stron - rodziny i dziecka.

Proszę mi powiedzieć jaka jest różnica pomiędzy rodziną zastępczą, a rodziną zaprzyjaźnioną?

Rodzina zaprzyjaźniona to rodzina/osoba samotna, która na zasadzie wolontariatu wspiera dziecko przebywające w placówce opiekuńczo-wychowawczej. Na początku formuła regularnych spotkań z dzieckiem nie wymaga zgody sądu, jedynie placówki. Kiedy dziecko i rodzina chcą pogłębić znajomość poprzez wizyty dziecka na weekendy, wakacje, czy święta, wówczas potrzebna jest jednorazowa zgoda sądu. Często sędzia rodzinny pisze, że wyraża zgodę, a ostateczną decyzje pozostawia każdorazowo placówce. Rodzina zaprzyjaźniona nie ma wobec dziecka żadnych zobowiązań prawnych, ale ponosi odpowiedzialność opiekuńczą i moralną za nawiązanie więzi emocjonalnej. Natomiast rodzina zastępcza to prawna forma sprawowania opieki nad dzieckiem całkowicie lub częściowo pozbawionym opieki rodzicielskiej (rodzice mają zawieszoną, ograniczoną władzę rodzicielską lub są jej pozbawieni). Podsumowując - rodzina zaprzyjaźniona nie sprawuje prawnej opieki i nie zajmuje się dzieckiem przez cały czas, jak rodzina zastępcza. Rodzina zaprzyjaźniona wspiera placówkę w wypełnianiu jej funkcji wychowawczych. Niektóre dzieci będące w stałym kontakcie z rodziną zaprzyjaźnioną mówią, że w domu dziecka są jak w internacie - od poniedziałku do piątku, a wszystkie wolne dni, święta, wakacje są ze swoją rodziną.

Rodzina zaprzyjaźniona nie ma zobowiązań prawnych. Czy nie boi się Pani tzw. słomianego zapału ze strony rodzin/osób chcących zaprzyjaźnić się z dzieckiem?

Zobowiązania prawne są mało trwałą więzią. Zdecydowanie silniej trzymają emocje. Wychodząc z tego założenia i znając siłę dobrze funkcjonującej rodziny zaprzyjaźnionej, Fundacja Bene Vobis wprowadziła w życie Program Anioł Stróż . Jego celem jest znalezienie i kwalifikacja kandydatów oraz wsparcie rodzin zaprzyjaźnionych w pełnieniu ich roli w życiu dzieci. Kwalifikując rodziny zaprzyjaźnione ogromny nacisk kładziemy na zobowiązania moralne wobec dzieci, a mówiąc językiem Małego Księcia - na oswajanie ich i branie za to odpowiedzialności. Rozmawiając, szkoląc, odwiedzając rodziny w ich domach możemy dobrze poznać ich samych, ich zwyczaje, potrzeby i otwarcie o tym rozmawiać. Tym samym, w procesie kwalifikacji odchodzą osoby, które weryfikują swoje wyobrażenia o świecie dzieci z domów dziecka. Patrząc na pierwszą edycję programu powiem szczerze - udało się! Mogę śmiało powiedzieć za każdą wprowadzoną przez nas do domu dziecka rodzinę - są odpowiedzialni i świadomi swojej roli. Dodatkowo w każdej trudnej czy radosnej chwili mają nasze wsparcie i możliwość podpowiedzi, którą drogą iść dalej.

Anioł Stróż to program wsparcia rodzin zaprzyjaźnionych w roli towarzysza dziecka z domu dziecka. Zainteresowanie ideą przerosło Pani oczekiwania, zgłosiło się bardzo dużo rodzin. Panią to cieszy?

Zdecydowanie tak, bo widzę owoce tego zainteresowania. Obecnie jedna z przygotowanych przez nas rodzin oczekuje na decyzję sądu w sprawie ustanowienia jej rodziną zastępczą dla dziewczynki z domu dziecka. To ogromny sukces. Kolejne dziecko znalazło swój dom i swoje miejsce na ziemi. Miejsce, gdzie może się swobodnie rozwijać, gdzie jest kochane, wspierane i akceptowane. To sukces w wymiarze osobistym dla dziecka i nowej rodziny, jak też w wymiarze społecznym - oznacza to kolejną osobę mniej zagrożoną wykluczeniem społecznym.

Takie mamy czasy, że w zatrważającym tempie przybywa osób samotnych. Szczególnie w dużych miastach, samotni po 30-tce, to już norma. Proszę mi powiedzieć, czy samotna osoba rzeczywiście jest gorsza od pary jako rodzina zastępcza/zaprzyjaźniona?

W mojej ocenie nie należy używać określeń gorsza-lepsza. W przypadku rodzin zaprzyjaźnionych/ zastępczych - samotnej czy pełnej rodziny - chodzi o duży zasób umiejętności wychowawczych, umiejętność akceptacji "obcego" dziecka, usamodzielnienia go i wspierania na różnych etapach jego życia. Inaczej mówiąc - wyznacznikiem nie jest tu samotność, a duża dojrzałość emocjonalna i odpowiedzialność.

Nie ma Pani wrażenia, że poczucie osamotnienia to problem dwustronny: dzieci z domów dziecka i osób samotnych, które z jakiś powodów nie założyły własnych rodzin. Czy uważa pani, że dla singla/osoby samotnej rola opiekuna zaprzyjaźnionego to dobre ujście dla niespełnionych miłości?

Wydaje mi się, że nie każdy singiel jest osobą, która doświadczyła niespełnionej miłości. Poczucie osamotnienia towarzyszy wielu ludziom, również będących w stałych związkach. Natomiast zarówno osoba samotna, jak i żyjąca w związku nigdy nie może miłością do dziecka rekompensować sobie problemów emocjonalnych w relacjach z innymi ludźmi. Jeśli tak się dzieje, tworzy to związek toksyczny. Przypomina to uwieszenie się osoby dorosłej na dziecku. Wyrządza się tym samym mu ogromną krzywdę, narzuca zbyt dużą odpowiedzialność i zaciska więź emocjonalną, jak pętle u szyi. Dotyczy to zarówno rodzin naturalnych, zastępczych, jak i zaprzyjaźnionych. Odpowiadając wprost na Pani pytanie - rola rodzica zaprzyjaźnionego nie może być ujściem dla niespełnionej miłości. Dlatego też tak dużą wagę przywiązujemy do procesu kwalifikacji kandydatów.

Nie wolno igrać z uczuciami innych. Jakich należy dokonać wyrzeczeń w swoim życiu i o czym należy pomyśleć w momencie kiedy decydujemy się na rolę opiekuna zaprzyjaźnionego?

Kwalifikując osoby na rodziny zaprzyjaźnione ogromny nacisk kładziemy na regularność spotkań. Porównuję to zawsze do zawierania przyjaźni z osobą dorosłą, czy do kształtowania się więzi z nowonarodzonym dzieckiem. Takie początki wymagają częstych, regularnych spotkań i oddanie tego wyznaczonego czasu tylko dziecku. Więź kształtuje się poprzez wzajemne zaspokajanie potrzeb, a to wymaga czasu. W przypadku dzieciaków z domu dziecka - poranionych przez naturalnych rodziców, członków rodziny czy innych dorosłych - to często wymaga jeszcze więcej czasu i autentycznej pracy wychowawczej rodziny zaprzyjaźnionej. Przy czym nie należy traktować tego jako wyrzeczenia. Zawieranie przyjaźni, wzajemne kontakty powinny sprawiać przyjemność obu stronom. Jeśli się do tego zmuszamy lub traktujemy w kategoriach wyrzeczeń to jest to sygnał do przemyślenia formuły współpracy z placówką.

Czym zazwyczaj - i po ilu latach - kończy się rola opiekuna zaprzyjaźnionego? Adopcją? Przyjaźnią?

Zaprzyjaźniając się, zakładając rodzinę nie myślimy o rozstaniach czy rozwodach. Tak samo w przypadku rodzin zaprzyjaźnionych. Ta rola zmienia się, ewaluuje, przybiera różne formy, ale generalnie nie kończy się. Tak jak mówiłam wcześniej - jedna rodzina czeka na decyzję sądu, może jeszcze jakaś rodzina się zdecyduje na zostanie rodziną zastępczą. Inne - mam nadzieję - będą pełnić swoją rolę jeszcze długo ku obopólnemu zadowoleniu. W tym procesie Fundacja Bene Vobis będzie im towarzyszyć i wspierać.

Czy zachęca Pani osoby samotne do większej aktywności w programach rodzin zaprzyjaźnionych?

Nie dzielę swoich Aniołów na rodziny pełne i osoby samotne. Wszystkim rodzinom zalecam utrzymywanie równowagi w pełnieniu różnych ról społecznych, nie zapominanie o swoich potrzebach. I zawsze zalecam spokój i cierpliwość - powolne zaprzyjaźnianie się, oswajanie się.

Jakie plany na 2011 rok ma Fundacja Bene Vobis?

W kontekście rodzin zaprzyjaźnionych - obecnie przygotowujemy się do kolejnej edycji Programu Anioł Stróż. Cały dochód przekazany nam z 1 proc. podatku przekażemy na Program. I mam nadzieję, zaraz ruszymy z kwalifikacją. Odnośnie dzieci z domów dziecka to mamy jeszcze dwa programy pomocowe: Kompas Klub Podróżnika - program organizacji czasu wolnego poprzez wycieczki, zajęcia sportowe i weekendy w siodle. Do niedawna mieliśmy dofinansowanie z województwa, obecnie opłacamy zajęcia z wpłat sponsorów, jak tacy się znajdują. Zdajemy Maturę, Idziemy na Studia - program zajęć psychoedukacyjnych i korepetycji dla maturzystów z rodzin zastępczych i domów dziecka woj. małopolskiego. To jedyny program jaki robimy poza obszarem woj. mazowieckiego. Fundację Bene Vobis można wspierać finansowo. Informacji o programach pomocowych szukaj na stronie fundacji Bene Vobis .

Fundacja Bene Vobis od dwóch lat współpracuje z Ośrodkiem Rozwoju Osobistego Kobiet, Dojrzewalnią Róż . W czasie festiwalu PROGRESStreon część z trenerów zrzeka się wynagrodzenia na rzecz programów pomocowych Fundacji. Jednym z takich programów jest ANIOŁ STRÓŻ.

Joanna Kulpińska: członek zarządu Fundacji Bene Vobis, pedagog, profilaktyk społeczny, interwent kryzysowy, trener Programu PRIDE Rodzinna Opieka Zastępcza/Adopcja, od lat związana z dziećmi ulicy i osieroconymi; prywatnie żona Marcina i mama Tymka.

Zobacz lodowate piękności

Więcej o: