Wishbone. "Polska" biżuteria z AliExpress? Kolejne marki na celowniku po "aferze matkowej". Local Heroes się tłumaczy

Wishbone to polska marka biżuteryjna, która podobnie jak Veclaim, może poważnie wizerunkowo ucierpieć w wyniku "afery metkowej". Nadal głośno jest o t-shirtach, które choć miały być szyte w Polsce, miały metki Fuit of the Loom, a już pojawiają się kolejne doniesienia o innych markach, które nie zachowują się fair wobec swoich klientów. Co Wishbone ma wspólnego z AliExpress?

Aferę z marką Wishbone ujawniła w sieci blogerka Magda (Soie.pl), która zwróciła uwagę, że najnowsza kolekcja Wishbone wcale nie jest autorska, mimo że tak wynikało z komunikatu prasowego, przesłanego do mediów jakiś miesiąc temu, o czym pisała Kasia Żechowicz z avanti24.pl TUTAJ

Wishbone kupuje biżuterię na AliExpress? O co chodzi?

Marka Wishbone o swojej kolejci pisała jako "zainspirowanej kulturą i sztuką wschodu" i pełna "wspomnień z podróży". Jednak jak zaczęły zauważać klientki, inspiracje Dalekim Wschodem, mogły pójść za daleko, bo produkty Wishbone są łudząco podobne do rzeczy, które można kupić na AliExpress, tylko w zdecydowanie niższych cenach.  Bransoletka "Braid Karma" w Wishbone kosztuje 89 zł, zaś bliźniaczo podobna do niej na AliExpress jest dostępna za 2,25 zł. Przykładów jest więcej. 

Afera WishboneAfera Wishbone Instagram @soie.pl

O sprawie zrobiło się głośno, na Instagramie zaczęły pojawiać się kolejne screeny pokazujące podobieństwa między produktami. Głos zabrali też kolejni infulnerzy, np dziennikarka Karolina Korwin Piotrowska. 

 

Wishbone - oświadczenie

29 maja na profilu marki na Instagramie pojawiło się oświadczenie dotyczące oskarżeń wobec firmy. Jak napisały założycielki Wishbone, nigdy nie prowadziły importu towarów z Chin, bo współpracują "tylko z lokalnymi dostawcami i rzemieślnikami jubilerstwa". Dagmara Sierańska i Zuzanna Krasnodębska są jednak zdania, że zostały oszukane, bo po przeprowadzonej kontroli okazało się, że w ich ofercie jednak znajdują się produkty z "popularnej chińskiej platformy sprzedażowej". Jak deklarują, produkty mają zostać usunięte ze strony a klienci, którzy je zakupili, mają otrzymać zwrot pieniędzy. 

Local Heroes. Będzie kolejna afera?

Równolegle pojawiły się kolejne informacje o nowej odsłonie "afery metkowej" innej firmy. Local Heroes to polska marka, która jest też popularna za granicą. Jak piszą o sobie na swojej stronie, to marka, która:

Szturmem podbiła serca młodych dziewczyn, które z jednej strony lubią czuć się sexy, a z drugiej chcą być niezależne. Projekty Local Heroes noszą też ikony popkultury i naczelne bad girls: Rihanna, Miley Cyrus i Cara Delevingne.

Wszystko wskazuje jednak, że teraz będzie o niej głośno z innego powodu. Stylistka Karolina Domaradzka, która rozpoczęła "aferę metkową" z t-shirtami marki Veclaim, pokazała na swoim profilu na Instagramie zdjęcia i nagrania, na któych widać bluzę Local Heros z odciętą mętką. Marka szybko zabrała głos w tej sprawie, publikując Instastories z wyjaśnieniami. Local Heroes piszą, że bluza pokazana na profilu Karoliny Domaradzkiej początkowo nie była produktem przeznaczonym do sprzedaży, ale ze względu na prośby klientów, firma zdecydowała się na "wprowadzenie resztki towaru do sprzedaży, również po to, aby nie decydować się na utylizację". Firma dodaje również, że:

Produkty z naszej regularnej linii są odszywane w Polskich szwalniach i w ramach poświadczenia możemy udostępnić listę miejsc, z którymi współpracujemy

Na końcu oświadczenia znalazło się zapewnienie, że jeśli produkty nie spełniają oczekiwań, można je zwrócić a błędem firmy był brak informacji o pochodzeniu wspomnianych modeli. 

Zobacz wideo Co zrobić, kiedy tusz znajdzie się na bluzce, zamiast na rzęsach?