Nowy hit urodowy - rzęsy na magnes. Jak to działa?

Marzysz o długich, gęstych rzęsach? Na rynku pojawił się właśnie produkt, który pozwoli spełnić twoje marzenie. Rzęsy na magnes to nowy urodowy hit. Sprawdź, jak działają.

Wszystkie z nas, które stosowały sztucznie doklejane rzęsy, wiedzą jak trudna jest ich aplikacja. Zbyt częste stosowanie tej metody może osłabić nasze włoski, przez co są jeszcze cieńsze i rzadsze. Na rynku pojawił się właśnie nowy trend rzęsowy. Sprawdzamy, o co chodzi. 

 Który z 3 sposobów na malowanie brwi jest najlepszy? Sprawdź:

Rzęsy na magnes - jak działają?

Największa zaletą rzęs na magnes jest brak konieczności używania kleju do ich aplikacji. Zestaw składa się z czterech pasków. Jeden pasek naklejamy nad górną linią rzęs, drugi pod. W ten sposób rzęsy trzymają się naszej powieki. Aplikację najlepiej przeprowadzić od wewnętrznej do zewnętrznej części oka.

Rzęsy na magnes - zalety

Rzęsy na magnes są przede wszystkim wygodne w aplikacji. Przede wszystkim, nie musimy brudzić się klejem. Szybko się je nakłada i nie potrzeba do tego specjalistycznych umiejętności. Dzięki magnesom, paski umieszczone z dwóch stron linii naszych rzęs przyciągają się i utrzymują na powiece. Są trwałe i możemy ich użyć kilka razy. Ważną zaletą jest także fakt, iż nie niszczą one naturalnych rzęs, są więc bezpieczne. Produkt nie jest drogi, za zestaw zapłacimy między 20, a 40 zł. Kupimy je w drogeriach.

Rzęsy na magnes - wady

Niestety istotną wada produktu jest dosyć wyrazisty efekt. To znaczy, że jeżeli zależy nam na naturalnym wyglądzie, rzęsy na magnes mogą być zbyt widoczne na oku. Użytkowniczki produktu skarżą się także, że jest on wyczuwalny na oku. Niektórzy twierdzą, że da się do tego uczucia szybko przyzwyczaić, inni że dyskomfort nie mija i przeszkadza. Pomimo, iż aplikacja nie jest skomplikowana, wymaga pewnej wprawy, dlatego na początku możemy mieć małe trudności z założeniem rzęs. Próbowałyście już tej metody?

 
Więcej o:
Weź udział w dyskusji:
Nowy hit urodowy - rzęsy na magnes. Jak to działa?
Aby skomentować ten i inne artykuły zapraszamy na forum.gazeta.pl