Mężczyźnie starającemu się o rękę wybranki do głowy nie przychodzi, jak ważną decyzję podejmuje przy wyborze pierścionka zaręczynowego. Może bowiem na swoje małżeństwo sprowadzić łzy i nieszczęście, a może zapewnić mu trwałość i pomyślność. Pół biedy, jeśli w rodzinie jest pierścionek zaręczynowy noszony przez babkę lub matkę - pod warunkiem że była w małżeństwie szczęśliwa. Taki rodowy klejnot ma wartość sentymentalną, więc nikt nie będzie go o nic złego podejrzewał. Gorzej, jeśli wyboru należy dokonać u jubilera.
Pierścionek musi być wykonany z metalu szlachetnego i trwałego: złota lub platyny. Nie może być wysadzany perłami - oznaczają łzy (co potwierdza przykład miłośniczki tych klejnotów Barbary Radziwiłłówny). Najbardziej klasyczny kamień to brylant. W USA nie ma innego wyboru - zaręczynowy pierścionek musi mieć brylant i to ostentacyjnie wielki. W naszej tradycji dopuszczalne są także szafiry i szmaragdy (te drugie są równie kosztowne co szlachetne diamenty). Rubin może być traktowany niechętnie, wszak wyglądem przypomina kroplę krwi. Lepiej nie dawać go przesądnej narzeczonej (mniej podejrzliwi widzą w jego barwie symbol miłości). Opale bywają podejrzewane o sprowadzanie na właścicieli nieszczęść.
Pierścionek zaręczynowy wkłada się na serdeczny palec lewej ręki - prawa jest zarezerwowana dla obrączki.
miesiąc twojego urodzenia > kamień > znaczenie
styczeń - granat - stałość
luty - ametyst - szczerość
marzec - akwamaryn - odwaga
kwiecień - diament - czystość
maj - szmaragd - powodzenie
czerwiec - perła - zdrowie
lipiec - rubin - miłość
sierpień - chryzolit - szczęście
wrzesień - szafir - mądrość
październik - opal - nadzieja
listopad - topaz - wierność
grudzień - turkus - harmonia
Choć wybierając je, chciałoby się poprzymierzać te, które już zdobią palce naszych przyjaciółek, kuzynek czy mam - nie wolno tego pod żadnym pozorem robić.
Cudzych obrączek się nie wkłada - to wróżba niewierności. Własną obrączkę przed ślubem można oczywiście przymierzyć, ale nie należy tego robić zbyt często. Przesądy lubią, gdy wszystko dzieje się w swoim czasie - obrączkę nosi się od dnia ślubu i nigdy jej nie zdejmuje (wyłączając pewne sytuacje, takie jak zdjęcie rentgenowskie, opuchlizna palców w ciąży lub wykonywanie pracy, przy której nie wolno nosić żadnej biżuterii).
Jeśli ktoś chce wziąć ślub w innym miesiącu, może oszukać fortunę, odnajdując "r" w nazwie łacińskiej.
Najpopularniejsze miesiące ślubne to czerwiec, sierpień i wrzesień. Młodzi chętnie idą też do ołtarza w dzień Bożego Narodzenia lub w wielkanocny poniedziałek. Jeśli ktoś nie chce, by jego ślub był odprawiony "taśmowo", niech pomyśli o innym terminie. Przy okazji warto wiedzieć, że najlepsza pogoda zdarza się przy pełni księżyca.
Ślub należy brać w miesiącu, w którego nazwie jest litera "r". To zapobiega nieszczęściu.
Niedopuszczalnym miesiącem na ślub jest maj - w każdym języku nazwa tego miesiąca pozbawiona jest czarodziejskiego "r".
Przynajmniej na dzień przed ślubem buciki panny młodej powinny stanąć na parapecie okna, by zdążyło wejść w nie szczęście. W dniu ślubu w pantofelek powinno się wsunąć grosik - małżeństwo nigdy nie zazna biedy. Narzeczony nie może kupić narzeczonej butów! Ani nawet pożyczyć jej na taki zakup pieniędzy. Jeśli zapłaci za jej obuwie, ona go w nim opuści.
To jeden z najprzyjemniejszych obowiązków narzeczonej - podczas przymiarek może poczuć się jak prawdziwa księżniczka. Jednak w sukni ślubnej pod żadnym pozorem nie może się pokazać narzeczonemu - to przynosi pecha.
Jeśli panna młoda ma niezamężne siostry, lepiej niech nie mierzą ślubnej sukni szczęśliwej wybranki, bo grozi im staropanieństwo. Nikt nie udowodnił, że nieszczęście to przenosi się także na przyjaciółki czy dalsze kuzynki, ale po co kusić los? Przesądy wydają się tak samo dotyczyć sukien wypożyczanych i używanych. Ważne jest także, by bardzo ostrożnie wkładać na siebie suknię ślubną, tak by nic się nie rozpruło. Jeśli już zdarzy się taka przykrość, dziurki nie należy zszywać, a jedynie spiąć agrafką. Szycie wróży łzy i nieszczęścia. Przy okazji warto dodać, że biel jest raczej zarezerwowana dla młodych panien. Jeśli do ołtarza idzie wdowa lub osoba dojrzała, przebywająca od dawna w stałym związku lub posiadająca dziecko, powinna się raczej wystrzegać welonu i śnieżnobiałej sukni. Bardziej odpowiednio będzie wyglądała w beżu, różu, moreli.
Praktycznie do sprawy podchodząc, najlepiej pożyczyć szal, welon lub łańcuszek, wybrać starą biżuterię, włożyć nowe buty, bieliznę i pończochy, a do nich - niebieską podwiązkę.
Zabawne, że cała troska o dobrą przyszłość nowożeńców ciąży na pannie młodej - pan młody ma się jedynie ubrać elegancko i odpowiednio do pory dnia. Ważne jest, by panna młoda w dniu ślubu miała na sobie coś nowego (to wróży dostatek), coś starego (wsparcie bliskich), coś pożyczonego (życzliwość rodziny męża), coś niebieskiego (małżonek dochowa wierności) i coś białego (czystość uczuć).
Żelaznym punktem weselnego programu jest ceremonia krojenia tortu przez państwa młodych. Odbywa się ona zawsze w obecności wszystkich gości zgromadzonych na uroczystości.
Ceremonię można usprawnić - młodzi nałożą tort tylko kilku najbliższym osobom, a kelnerzy pomogą im w rozdzielaniu reszty ciasta (trudno, żeby bohaterowie wieczoru kroili sami kilkadziesiąt kawałków). Skosztowanie tortu ma w sobie coś magicznego - gościom udziela się przez to szczęście państwa młodych. Dlatego czasem przesyła się odłożone porcje tortu co zacniejszym gościom, którzy nie mogli dotrzeć na ślub.
Po życzeniach goście obsypują młodych ryżem i monetami. Zwłaszcza te ostatnie przynoszą wróżbę bogactwa i urodzaju, pod warunkiem że młodzi wyzbierają je co do grosza. Miłościwi goście powinni jednak pamiętać, że pannie młodej ubranej w gorset i halki może być niewygodnie zbierać grosiki. Garść monet zupełnie wystarczy, by zapewnić państwu młodym dobrobyt.
Gdy młodzi zjawią się w sali weselnej, zostaną przez rodziców powitani chlebem i solą, a panna młoda może zostać zapytana o to, co woli: "Chleb, sól czy pana młodego?". Prawidłowa odpowiedź brzmi:
"Chleb, sól i pana młodego, żeby pracował na niego". Kawałek chleba należy umoczyć w soli i zjeść, a potem
ucałować rodziców.
Drugi zwyczaj to powitanie młodych dwoma kieliszkami - z wodą i z wódką. Młodzi wybierają każde dla siebie kieliszek i muszą go wypić do dna. Ten, kto dostanie wódkę, będzie rządził w małżeństwie. Potem tłuką kieliszki o podłogę, by zapewnić sobie szczęście. Ponieważ niedługo młodzi zostaną jeszcze uraczeni szampanem, którym wznosi się pierwszy toast, warto pamiętać, by pozostałe toasty traktować już tylko symbolicznie (wódka i szampan plus emocje - to może być zbyt mocny koktajl!).
Podczas wesela koło północy nadchodzi czas na tzw. oczepiny. Nazwa nawiązuje do starego zwyczaju, kiedy to pannie młodej zdejmowano ślubny wianek, a zakładano jako statecznej małżonce czepek.
Oczepiny to atrakcja dla panien obecnych na weselu. Świeżo upieczona mężatka zdejmuje welon, zamyka oczy i rzuca welon za siebie w gromadę niezamężnych przyjaciółek. Ta z dziewczyn, która go złapie, pierwsza wyjdzie za mąż. Podobny zwyczaj dotyczy obecnych na weselu kawalerów - pan młody rzuca im swoją muszkę albo krawat.
W niektórych środowiskach przy oczepinach praktykuje się także zbiórkę pieniędzy "na wózek", rzecz jasna dla przyszłego potomka.
Ten zwyczaj ma różne warianty: czasem młodzi chodzą wśród gości z koszyczkiem i zbierają "co łaska", czasem siedzą i czekają, aż goście "kupią" od nich możliwość zatańczenia z panną młodą lub panem młodym (po wrzuceniu odpowiedniej kwoty do koszyczka trzymanego przez świadków). Nie wszędzie ten obyczaj jest dobrze widziany, wiele osób uważa, że niegrzecznie jest wyciągać pieniądze od gości. Lepiej zawczasu zorientować się, czy w obu rodzinach zbiórka "na wózek" będzie zaakceptowana.
Podczas składania przysięgi młodzi są tak stremowani, że łatwo o przejęzyczenia. Klasyczne już to "i nie dopuszczę cię aż do śmierci", zdarzają się także pomyłki w kolejności Ojca i Syna i Ducha Świętego, a nawet przypadki, gdy kobieta bierze narzeczonego... za żonę.
Wszelkie takie pomyłki wróżą dobrze. Jest jednak wyjątek. Przy wkładaniu obrączki nie wolno powiedzieć "amen" po "... przyjmij tę obrączkę jako znak mojej miłości i wierności, w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego". Warto wiedzieć, że gdy panna młoda upuści obrączkę męża na podłogę, podnieść ją powinien ktoś inny, nie ona sama.
Przy ołtarzu trudno się często oprzeć wrażeniu, że pamięć wielu młodych zaprząta zapewnienie sobie palmy pierwszeństwa w małżeństwie.
Kto kogo okręci przy odchodzeniu od ołtarza, ten będzie w związku rządził. Czasem goście są świadkami rozpaczliwych przepychanek. Panna młoda ma przeważnie mniejsze szanse, bo ciągnie za sobą tren i welon.