Błonnik - dobry nie tylko na odchudzanie

Chyba każdy słyszał już o dobroczynnych właściwościach błonnika. Polecają go zarówno lekarze, jak i dietetycy. Jednak jego spożycie wśród Europejczyków jest nadal niskie. Przez to nasze organizmy tracą liczne profity. Warto więc zadbać o to, by błonnik stał się stałym elementem naszych diet.

Wspomoże odchudzanie

O tym, że jest zdrowy i należy włączyć go do stałej diety jesteśmy powiadamiani ze wszystkich stron. Producenci informują o jego zawartości na opakowaniach, a dietetycy włączają do popularnych diet odchudzających. Mogłoby wydawać się, że jest obecny wszędzie. Mimo to mało komu udaje się dostarczyć organizmowi jego zalecaną dawkę.

Błonnik (włókno pokarmowe) to zbiór substancji pochodzenia roślinnego, które nie są trawione przez enzymy w ludzkim układzie pokarmowym. Dlaczego pojawia się zazwyczaj w kontekście odchudzania? Jego spożywanie gwarantuje długotrwałe uczucie sytości, dzięki czemu łatwiej zrezygnować nam z małych przekąsek między posiłkami. Przyspiesza także pracę metabolizmu. Jest to więc jeden z najlepszych wspomagaczy odchudzania. Dietetycy podkreślają jednak, że powinien pochodzić z różnych źródeł.

...i poprawi zdrowie

Nie powinien być jednak kojarzony tylko i wyłącznie z odchudzaniem. Z badań przeprowadzonych w 2014 roku przez naukowców z Harvard School of Public Health wynika, że błonnik pozwala wydłużyć życie osób po zawale serca. To jednak nie wszystko.

Jako element stałej diety stanowi ochronę przed cukrzycą i chorobami serca. Co więcej, dzięki niemu możemy wyeliminować zaparcia. Jest także źródłem cennych antyoksydantów, które wzmacniają odporność organizmu.

Oprócz tego wpływa na formę psychiczną - może poprawić samopoczucie i koncentrację. Podnosi także poziom dobrego cholesterolu. Dodatkowo przyczynia się do obniżenia ciśnienia krwi oraz redukuje przyswajalność szkodliwych substancji z pożywienia i napojów.

Gdzie go szukać?

Jeśli chcemy, wzbogacić naszą dietę o ten składnik pierwszym krokiem powinna być zamiana jasnego pieczywa na pełnoziarniste. Już dwie kromki pełnoziarnistego chleba to 4 gramy błonnika.

W jakich produktach znajdują się jego największe ilości? Oto lista błonnikowych liderów:

  • otręby pszenne - 42 g w 100g
  • fasola czerwona - 25 g w 100g
  • suszony miąższ kokosowy - 23 g w 100g
  • wiórki kokosowe - 21 g w 100g
  • suszone śliwki - 16 g w 100g
  • marakuja - 16 g w 100g
  • migdały - 13 g w 100 g 

Błonnik witalny (naturalny)

Nazwa ta jest coraz popularniejsza, jednak nie wszyscy wiedzą, co dokładnie oznacza. To naturalny suplement diety, który nie zawiera chemicznych dodatków. Pozyskuje się go z babki płesznik oraz babki jajowatej. Nie dzieje się to jednak na drodze przemysłowej. Przez to jest skuteczniejszy od sztucznych suplementów diety.

Polecany w szczególności dla osób, które w codziennej diecie nie dostarczają organizmowi odpowiednich ilości błonnika. Niektórych mogą odstraszyć jednak ceny. Wahają się one w przedziale od 80 zł za mniejsze opakowania do 130 zł za większe. Zalecane jest przyjmowanie go kilka razy na dobę, dlatego produkt zazwyczaj szybko znika.

Jeśli zniechęcają nas wysokie ceny, możemy przeprowadzić intensywną terapię błonnikową. Suplement przyjmowany jest wówczas tylko przez miesiąc. Żeby nie zmarnować efektów, po jej zakończeniu musimy zadbać o to, by w naszej diecie nie zabrakło produktów bogatych w ten składnik.

Czy możliwe jest przedawkowanie?

Dziennie zaleca się spożywanie około 30 g błonnika. Przeciętny Europejczyk zjada go jednak prawie trzykrotnie mniej. Omijają nas przez to liczne prozdrowotne profity. Poza tym, jego niskie spożycie sprzyja rozwojowi chorób jelit i częstym zaparciom.

Jednak nie możemy przesadzać także w drugą stronę. Maksymalna ilość błonnika na dobę to 40 g. Gdy przekroczymy tę granicę, możemy spodziewać się nieprzyjemnych skutków uczonych. To przede wszystkim bóle brzucha, biegunki i wzdęcia. Zmniejsza się wówczas także wchłanianie cynku, żelaza i wapnia. Co więcej, może to także hamować działanie niektórych leków.