Kiedy facetom rosną piersi

Pamiętacie, jak Albercik i Maksio z "Seksmisji" jako ostatnie samce na ziemi mieli zostać poddani zabiegowi naturalizacji? Naukowcy i dietetycy twierdzą, że feminizacja samców ludzkich odbywa się tu i teraz, na naszych oczach

- Otyłość kobietom zabiera kobiecość, a mężczyzn odziera z męskości - mówiła mi Meme Roth, znana w Ameryce działaczka na rzecz promocji zdrowego odżywiania, założycielka Narodowej Akcji do Walki z Otyłością. - To, że otyłe kobiety nabierają męskich kształtów - tracą talię, zgrabność nóg, smukłość karku - jest oczywiste. Ale także otyli faceci tracą swoje cechy płciowe - pod kolejnymi warstwami tłuszczu giną im penisy, a do tego po prostu rosną im piersi. Są dosłownie kastrowani przez otyłość!

Owszem, Meme - chuda jak szczapa, ostra jak brzytwa - jest ekstremistką żywieniową, ma jednak wiele racji.

Otyli nie mają ochoty na seks

Z powodu nadmiaru kilogramów otyli mężczyźni (także kobiety) są bardziej ospali, mniej sprawni fizycznie i zwykle mają mniejszą ochotę na seks. Otyłość jednak nie jest tylko defektem urody - wiele osób przy kości ma poważne kłopoty z akceptacją swojego ciała. Otyłość to ciężka choroba, która jest przyczyną wielu innych - cukrzycy, miażdżycy, problemów z kośćcem, sercem, krążeniem. Wiele leków podawanych przy nadciśnieniu czy cukrzycy przyczynia się do zaburzeń erekcji i osłabienia popędu. Przede wszystkim jednak, jak tu myśleć o seksie, kiedy po wejściu na pierwsze piętro człowiek tak się poci i ma zadyszkę jak po przebiegnięciu maratonu?

Feminizacja samców

Jednak poza przyczynami medyczno-oczywistymi jest jeszcze coś. W komórkach tłuszczowych zarówno kobiet, jak i mężczyzn zmagazynowane są spore ilości aromatazy - enzymu, który pełni kluczową funkcję w zamianie hormonów męskich androgenów (testosteronu i androstendionu) w hormony kobiece - estrogeny. Bez względu więc na to, czy jesteś kobietą, czy mężczyzną, im więcej ważysz, tym więcej masz w sobie aromatazy, a co za tym idzie - estrogenów. Estrogeny mają jedną perfidną z punktu widzenia naszej wagi cechę - pobudzają powstawanie nowych komórek tłuszczowych, które zaczynają produkować jeszcze więcej estrogenów. Klasyczne błędne koło.

Jeśli masz prawidłową wagę, estrogeny ci niestraszne. Obie płcie mają w sobie hormony żeńskie i męskie. Mężczyźni - niewielkie ilości estrogenów, kobiety - nikłe ilości testosteronu. To naturalne. Te niewielkie ilości estrogenów w męskich ciałach wspomagają pracę mózgu, potrzebne są do sprawnego funkcjonowania układu odpornościowego i regeneracji wątroby, ich niedobór w jądrach może powodować bezpłodność.

Jednak gdy estrogenów w męskim ciele pojawia się za dużo - a tak się dzieje przy dużej otyłości - jest problem. Nie tylko mężczyznom powiększają się piersi, jak np. u zawodników sumo, którzy - co udowodnili naukowcy - także mają wyższe głosy i delikatniejszą skórę, ale także szybciej się starzeją, wypadają im włosy, zmniejsza się masa mięśniowa, dopada ich depresja. Zbyt dużo "pierwiastka kobiecego" może przyczyniać się także do kłopotów z prostatą, a przede wszystkim - do kłopotów w sypialni.

Kłopoty w sypialni

- Otyłość męska jest jednym z głównych powodów zaburzeń erekcji - twierdzi prof. Nick Delgado, znany w Ameryce specjalista zajmujący się badaniem andropauzy i starzenia się mężczyzn. - Wysoki poziom estrogenów w męskich organizmach zwiększa produkcję białka SHBG (Sex Hormone Binding Globulin), które współzawodnicząc z testosteronem, czyni go nieaktywnym. A aktywny testosteron jest jedyną formą, która łatwo może przedostawać się do mózgu, mięśni i organów seksualnych.

Naukowcy z Centrum Medycznego Georgetown w Waszyngtonie udowodnili, że wysoki poziom estrogenów u mężczyzn zwiększa u nich ryzyko wystąpienia raka prostaty. Z kolei duńscy naukowcy w kilku instytutach w Kopenhadze zbadali BMI - czyli stosunek wagi do wzrostu, sprawność fizyczną i spermę 1558 ochotników do wojska o średniej wieku 19 lat. Okazało się, że zarówno ci z nadwagą i otyli, ale też ci, którzy ważyli za mało, mieli mniejszą liczbę plemników i były one gorszej jakości.

Estrogeny są wśród nas

- Słuchaj, ja po prostu lubię facetów z kwadratowymi szczękami i zarostem - mówiła mi Meme Roth. - Lubię patrzeć na ich umięśnione i owłosione torsy i strasznie bym chciała, żeby było ich tyle samo, co kobiet. Tymczasem te wszystkie wielkie porcje, przetworzona żywność i restauracje typu "tyle, ile możesz zjeść", w przypadku mężczyzn zamieniają się w "tyle, ile może zjeść eunuch". Czas skończyć z akceptacją ludzi otyłych i uświadomić im, jak wielką krzywdę wyrządzają sobie i swoim dzieciom!

Ori Hofmekler, autor popularnej w USA książki "Dieta antyestrogenowa", twierdzi, że w ciągu ostatniej tylko dekady mężczyźni stracili 20 proc. plemników i o tyle samo obniżył się poziom testosteronu w ich organizmach. Z kobietami nie jest wcale lepiej - coraz więcej z pań w wieku 35-60 lat choruje na raka piersi, w rozwoju którego estrogeny odgrywają rolę kluczową. - Mimo że do wyboru są tysiące zdrowych diet, a Amerykanie sporo ćwiczą i łykają suplementy, mimo że rocznie wydaje się miliardy dolarów na promocję zdrowia, nasze społeczeństwo jest coraz bardziej otyłe - przekonuje Hofmekler i za stan ten obwinia estrogeny obecne nie tylko w naszych organizmach, ale także w naszym otoczeniu.

Dlaczego w otoczeniu? W pracy naukowej "Wpływ ksenoestrogenów na męski układ płciowy" trójka badaczy - Katarzyna Czupryńska, Mariola Marchlewicz i Barbara Wiszniewska z Katedry Embriologii Pomorskiej AM - pisze, iż związki o podobnym, choć dużo słabszym działaniu do ludzkich estrogenów wykryto już w XIX w. Są wśród nich zarówno występujące naturalnie w przyrodzie (w zwierzętach, roślinach i nasionach), jak i wytworzone przemysłowo przez człowieka - w farbach i plastikach, lekach hormonalnych, nawozach sztucznych, kosmetykach. Określa się je mianem ksenoestrogenów (patrz ramka). To właśnie je Ori Hofmekler obwinia o największe zło i poleca wszystkim dietę antyestrogenową.

Dieta antyestrogenowa

Dietę dzieli się na trzy okresy. W pierwszym odtruwasz organizm, a dokładnie wątrobę. Na początku jesz świeże warzywa kapustne: kapustę, brukselkę, brokuły, kalafiory. Do tego jaja, ryby, fasola i produkty pełnoziarniste. W kolejnym tygodniu dokładasz więcej produktów działających - jak twierdzi autor diety - przeciwestrogenowo i dobrych tłuszczów: ziarna słonecznika, pestki dyni, oliwa z oliwek. Trzeci okres diety, który zalecany jest przez autora na całe życie, ma pomagać w utrzymaniu równowagi hormonalnej organizmu. Wprowadzasz wtedy ekomięso oraz makarony i pieczywo.

Zresztą wszystko, co jesz, powinno być ekologiczne. To, co produkowane na masową skalę, tuczone hormonami wzrostu i antybiotykami - nie ma wstępu do twojej lodówki. Wszystko, w czym jesz, też powinno być naturalne - żadnych plastików i folii! Owoce i warzywa pryskane pestycydami - twój wróg! Nie dotykasz soi, szczególnie tej niefermentowanej (bo zawiera więcej fitohormonów przypominających działaniem estrogeny), którą podejrzewa się o działanie osłabiające popęd płciowy u mężczyzn. Nieubłagany Hofmekler każe odstawić panom również piwo, twierdząc, że ma działanie estrogenne, zmniejsza libido i powiększa facetom piersi. Kawa i herbata jako napoje bogate w przeciwutleniacze są zaś jak najbardziej wskazane. Przegryzasz propolisem i siemieniem lnianym, posypujesz warzywa i mięso ziołami, popijasz ekomlekiem.

Hofmekler nie jest dietetykiem, ale dziennikarzem. Na swojej stronie internetowej - jak to bywa w Ameryce - zaleca łykanie też specjalnych antyestrogenowych suplementów. Biznes jest biznesem. Jednak nietrudno zauważyć, że jego dieta nie różni się zasadniczo od dzisiejszych zaleceń dietetyków - mało kalorii, dużo ekowarzyw, owoców, dobrej jakości ryb, mięsa i olejów. No i jak mówi Meme Roth: - Warto, żeby każdy mężczyzna stanął od czasu do czasu pod prysznicem, spojrzał w dół i zadał sobie pytanie: Czy ma przed sobą wspaniały widok, czy nie widzi nic poza obwisłym tłuszczem? Ksenoestrogeny, związki działające słabiej niż estrogeny, ale do nich podobne, znajdziesz w:

* składnikach farb, polichlorowanych fenolach, plastikach, tworzywach sztucznych, kosmetykach, perfumach - długo utrzymują się w środowisku i kumulują się w tkance tłuszczowej. Naukowcy odkryli je w mięsie ryb i fok.

* substancjach stosowanych w rolnictwie - środkach ochrony roślin, nawozach, dodatkach paszowych. Większość z nich to pestycydy. Udowodnione jest działanie DDT, który powoduje feminizację zwierząt laboratoryjnych, a także niektórych dziko żyjących (zaburzenia rozwoju piskląt, obojnactwo u ryb żyjących w wodach skażonych pestycydami). Druga grupa to hormony. W Europie do lat 90. ubiegłego wieku zwierzęta hodowlane były karmione paszą z hormonami estrogenowymi. W USA jest do dziś stosowana do pobudzania szybkiego wzrostu masy zwierząt. Część hormonów zawartych w paszy przedostaje się wraz z odchodami do gleby i wód, powodując zmiany hormonalne żyjących tam organizmów.

* farmaceutykach - tabletkach hormonalnych i antykoncepcyjnych, lekach podtrzymujących ciążę i podawanych podczas kuracji raka prostaty. Resztki tych preparatów krążące w środowisku mogą być czynne hormonalnie.

* składnikch diety - mięsie, warzywach i owocach, nasionach roślin. Nazywa się je fitoestrogenami, a za najsilniej działającą uważa się soję (tzw. izoflawony wstępują też w pszenicy, ryżu czy orzechach). Działają one wielokrotnie słabiej niż estrogeny, ale nie można ich lekceważyć. Co prawda mają pozytywny wpływ na organizmy kobiet w okresie menopauzy, ale naukowcy od lat badają ich wpływ na dzieci, niemowlęta i mężczyzn. Udowodniono bowiem, że mogą powodować zmiany w okresie prenatalnym, tj. niezstąpienie i spadek wagi jąder, cysty najądrza czy zmniejszenie liczby plemników. Jednocześnie na razie nie ma dowodów, że zmniejszają potencję czy płodność mężczyzn.

Na podstawie "Wpływ ksenoestrogenów na męski układ płciowy" Katarzyna Czupryńska, Mariola Marchlewicz i Barbara Wiszniewska z Katedry Embriologii Pomorskiej Akademii Medycznej