Święta półżartem półdietą

Święta, święta, a po świętach... kilka dodatkowych kilogramów, poczucie winy i niedojedzone ciasta i sałatki. Czy w święta koniecznie trzeba aż tyle jeść? Jeśli jesteś na diecie, zbliżają się ciężkie chwile. Jak przekonać współbiesiadników, że nie chcesz kolejnej dokładki?

Polskie święta czasami przypominają trzydniową biesiadę. To okazja do odwiedzenia dawno niewidzianej rodziny, najedzenia się na zapas, obejrzenia tych samych, co rok temu, filmów w telewizji, odrobiny lenistwa. Dla odchudzających się to czas ćwiczenia silnej woli i charakteru. Mama zrobiła pysznego, smażonego karpia i z wyrzutem patrzy, kiedy pociechy nie pochłaniają go z wypiekami na twarzy. Babcia z dezaprobatą kręci głową, kiedy nikt nie ma ochoty na trzecią dokładkę makowca. No i ta nieszczęsna tradycja... Pół biedy, gdyby - jak chciał Ryszard Ochódzki - dotyczyła porwania samolotu. 12 potraw to ilość, która pokrzyżowała już niejedne dietetyczne plany.

Jak zatem odmówić sobie świątecznego obżarstwa, jak usprawiedliwić się przed rodziną? Przyznać się do odchudzania? "Nieeeee, dobrze wyglądasz, nie wygłupiaj się" padnie znad stołu a na talerzu wyląduje kolejna porcja ryby po grecku, wrzucona podstępnie przez osobę siedząca obok. Przecież nie wypada nie zjeść. Nie zjesz, nie wypijesz? Takie zachowanie uchodzi za niekulturalne i nietaktowne w stosunku do gospodarzy. Ot, polska gościnność.

Co robić? Oto 5 sprawdzonych rad, które mogą cię uratować, jeśli wszystkie normalne sposoby ("dziękuję, więcej nie mogę") zawiodą.

1. Z góry uprzedź, że zjesz niewiele, bo jesteś na diecie. Nie musisz mówić, że się odchudzasz. Możesz powiedzieć, że musisz przestrzegać zaleceń dietetyka lub żeby wzmocnić przekaz - lekarza. Jeśli twoja rodzina jest bardzo "gościnna" i nie rozumie, jak można nie najeść się od święta, możesz napomknąć o dolegliwościach żołądkowych, które wczoraj nie dawały ci żyć, a przecież wykluczają jedzenie śledzi ociekających olejem.

2. W święta zaplanuj jak najwięcej wizyt u krewnych. Jeśli wpadniesz tylko na godzinkę i powiesz, że najadłeś się już u babci/cioci/brata, istnieje duża szansa, że uda się uniknąć karmienia na siłę. Zjesz kawałek rybki, wymienisz prezenty i grzeczności i możesz uciekać dalej. Nie będziesz też godzinami siedzieć za stołem. Niestety, ta metoda obarczona jest pewnym ryzykiem: troskliwa rodzina widząc, że zaraz wyjdziesz, może chcieć nafaszerować cię jak największą ilością jedzenia w jak najkrótszym czasie. W tym wypadku pozostaje tylko zastosować metody z punktu 1.

3. Jeśli obawiasz się nadgorliwego w dogadzaniu podniebieniom gości gospodarza, możesz.... sam zostać gospodarzem. Dzięki temu zyskasz pewność, że w potrawach jest tyle tłuszczu, ile być musi, a na deser nie będzie ciasta posypanego cukrem i ociekającego bitą śmietaną. Dodatkowo zyskasz kontrolę nad sytuacją. Ten, kto organizuje święta, rozdaje karty i talerze na stół. Przecież rzadko się zdarza, żeby ktoś dokarmiał gospodarza imprezy. W strategicznej sytuacji, kiedy padnie np. "ojej, córciu, ale dlaczego nic nie jesz, mizernie wyglądasz", możesz po prostu wyjść do kuchni po deser lub dodatkowe serwetki.

4. Co można zrobić, kiedy w żaden sposób nie umiemy sobie poradzić z problemem? Uciec przed nim. Jeśli własnoręczne przygotowanie świąt nie wchodzi w grę, możesz wyjechać w nieznane. Na pewno uda się jeszcze znaleźć ciekawą ofertę last minute. To droga sprawa, ale poszukajmy pozytywów: im droższa będzie sama wycieczka, tym mniej funduszy zostanie na zakup lokalnych przysmaków. Opalone ciało, wypoczęta twarz, ruch i dieta - po świętach możesz wyglądać i czuć się naprawdę dobrze. I żadnego karpia pływającego w wannie. Pływasz tylko ty. W ciepłym, błękitnym basenie.

5. Kiedy żadna z powyższych rad nie wchodzi w grę pozostaje tylko jedno wyjście: uzbroić się w cierpliwość i zawzięcie mówić: nie . To trudna sztuka. Przygotuj się na narzekania, upomnienia, a nawet obrażone miny. To oczywiste, ale czasami łatwo o tym zapomnieć - to ty masz kontrolę nad własnym ciałem i nad tym, co z nim robisz. To nie ciotka, mama czy dziadek będą się potem zastanawiać, jak dopniesz się w ulubionych spodniach i dlaczego znowu nie lubisz się oglądać nago. Kulturalnie i asertywnie możesz przedstawiać powody swojej decyzji i dziękować za okazane zainteresowanie. Albo po prostu odmawiać przyjmowania pokarmów.

Jeśli dietetyczne plany wezmą w łeb, nie przejmuj się. Nie ma co płakać nad rozlanym barszczem. Stało się. Jak co roku. Najważniejsze, żeby te kilka dni na stałe nie wpłynęło na twoje żywieniowe nawyki. Po świętach staraj się jak najwięcej ruszać, jeść mniej. Pamiętaj, że przy racjonalnie prowadzonej diecie jeden dzień bogaty w kalorie nie wyrządzi w twoim ciele aż takiego spustoszenia. czasami faktycznie trudno sprzeciwić się mamie. I naszej, polskiej tradycji.

Powodzenia!

Zobacz wideo