Tłuszcz będziemy zwalczać tłuszczem?

Otyłość staje się coraz większym problemem we współczesnym świecie, dlatego naukowcy starają się walczyć z nią na różne, czasami bardzo dziwne sposoby. Tym razem chcą zastępować "zły tłuszcz" "dobrym", który spala kalorie zamiast je magazynować. Brzmi dziwnie?

Tzw. brunatny tłuszcz to rodzaj tkanki tłuszczowej charakterystycznej dla ssaków. W największych ilościach pojawia się ona u zwierząt zapadających w sen zimowy. U ludzi występuje głównie we wczesnym okresie niemowlęctwa i pomaga wytworzyć ciepło, potem w większości zostaje wykorzystana i zastąpiona "zwykłym", białym tłuszczem. Według badań z 2009 roku przeprowadzonych w Joslin Diabetes Center, a opublikowanych w The New England Journal of Medicine, brunatna tkanka tłuszczowa występuje dużo częściej u dorosłych, którzy są szczupli, niż u tych z nadwagą, również kobiety posiadają jej więcej. Ten mało znany typ tkanki tłuszczowej pomaga usprawnić metabolizm glukozy i kontrolować wagę ciała, dzięki czemu zapobiega występowaniu cukrzycy typu 2 i gromadzeniu się zbędnej, białej tkanki tłuszczowej.

Tłuszcz zwalczy się sam

Teraz pomysł zwalczania tłuszczu tłuszczem przybliżają nam naukowcy z amerykańskiego Johns Hopkins University w Baltimore. Na razie eksperymenty prowadzono jedynie na szczurach. Modyfikując jedno z białek gryzoni, doprowadzili do przekształcenia się białej tkanki tłuszczowej w brunatną. Badanie wydaje się przełomowe, ponieważ nikomu wcześniej nie udało się zmusić organizmu do zmiany typu tkanki tłuszczowej. Jak tego dokonano? Dr Sheng Bi wraz ze swoim zespołem skupili się na neuropeptydzie Y, znanym jako NPY. To neurotransmiter, który wytwarzany jest w podwzgórzu. Im więcej NPY uwalnia jądro łukowate podwzgórza, tym bardziej jesteśmy głodni. Kiedy zahamowano wydzielanie NPY przez podwzgórze, zwierzęta odczuwały znacznie słabsze łaknienie i ich waga zaczęła spadać. Nawet wtedy, gdy karmione były bardzo kaloryczną i bogatą w tłuszcze dietą, i tak pozostawały znacznie chudsze niż ich "koledzy", których praca podwzgórza przebiegała w sposób naturalny, bez medycznej interwencji. Kiedy zbadano szczury dokładnie, okazało się, że zahamowanie wydzielania NPY doprowadziło także do przekształcenia się części "złego", białego tłuszczu w "dobry". Dzięki temu szczury miały szybszy metabolizm i lepiej radziły sobie ze spalaniem nadprogramowych kalorii.

Jak to działa?

Neuropeptyd Y jest antagonistą leptyny. Leptyna to hormon, który wytwarzany jest głównie w białej tkance tłuszczowej i informuje organizm o tym, że jest on "najedzony" - kiedy leptyna zwiąże się z receptorami w podwzgórzu, przestaje ono wytwarzać neuropeptyd Y. Neuropeptyd Y informuje natomiast o sytuacji "głodu" i wprowadza organizm w stan, który pozwala lepiej przetrwać czas bez pożywienia - podwyższa apetyt tak, żeby zmotywować głodne zwierzę lub człowieka do poszukiwania jedzenia, obniża termogenezę, podnosi poziom insuliny i minimalizuje wydatek energetyczny w czasie "kryzysu". Najprawdopodobniej dlatego zakłócenie naturalnego mechanizmu, który miał za zadanie uchronić nas od śmierci głodowej, doprowadza do sytuacji, w której organizm nie broni się przed utratą energii, mimo że nie dostarczymy mu odpowiedni dużej dawki kalorii.

10kg do wakacji. Z pomocą dietetyków dasz radę. Sprawdź nasze nowe propozycje

Naukowcy nie chcą jednak ingerować w pracę podwzgórza. Ich pomysł ogranicza się do mniej inwazyjnych planów. Autorzy badań zastanawiają się, czy przeszczepiając brunatną tkankę tłuszczową osobom z nadmiarem tej "zwykłej", białej, zdołają zmusić organizm do spalenia pokładów "złego" tłuszczu.

Jak myślicie - czy to dobry sposób na walkę z otyłością?