"To przez mamę nie jestem w stanie podróżować tylko z bagażem podręcznym" [DZIEŃ MATKI]

Zapytaliśmy cztery matki i córki, jakie nieoczywiste fakty z ich życia sprawiły, że są takie jakie są. Co mamy dały swoim córkom? Pewność siebie, wiarę we własne możliwości i odwagę, żeby być innymi.

Elżbieta, mama Ewy jest bardzo atrakcyjną kobietą. Uwielbia kolorowe ubrania, duże kwiatowe wzory. - Chyba nigdy nie widziałam mamy bez pomalowanych paznokci - śmieje się Ewa. - Z mlekiem matki musiałam także wyssać tę potrzebę dbania o siebie i swój wygląd. Ewa, tak jak jej mama, ubiera się głównie w sukienki i spódnice, a jak tylko zaczyna się wiosna, wypędza z szafy czerń i szarości. Ewa ma jeszcze dwie siostry i wszystkie cztery są niesamowicie kobiece. Ewa śmieje się, że malowanie się i dbanie o wygląd ma tak głęboko zakorzenione w swoim DNA, że w ogóle nie widzi możliwości latania wyłącznie z bagażem podręcznym. - Nie potrafię rozstać się z odżywką do włosów, serum do twarzy, tonikiem i ulubionym balsamem do ciała, kremem do stóp i sprawdzonym lakierem do włosów. - Opcja minimum nie jest dla mnie, a wszystko to przez mamę i jej rozbujałą kobiecość. - Mama w ogóle kojarzy mi się z perfumami, pudrem, kremami w słoiczkach. Uwielbiałam przytulać się do niej jak gdzieś z tatą wychodzili. Była wtedy taka piękna, elegancka. Jako małe dziecko nie mogłam się doczekać, kiedy sama będę mogła się malować i perfumować.

Pani Elżbieta przyznaje, że zachwyt córką był zawsze inspirujący. - Jak była mała zawsze się mną zachwycała, kolorem lakieru na paznokciach, nową fryzurą. Ile szminek mi Ewa zmarnowała - nie będę nawet wyliczać! - śmieje się. Pani Elżbieta część rzeczy wciąż trzyma w szafie z myślą o swoich córkach. - Może kiedyś któraś z nich będzie chciała wziąć ślub w mojej sukni? - zastanawia się. - Bo, że mam dla nich kolczyki i pierścionki to wiedzą i deklarują, że będą nosić, a potem przekażą swoim córkom.

Hania - podobnie jak jej mama Grażyna - ma bardzo kobiece kształty, ale w pełni je akceptuje. - W ogóle przez myśl mi nie przeszło, że mogłabym chcieć się odchudzać. Mama zawsze bardzo mocno pokazywała, że cieszy się ze swoich krągłości. A tata ciągle mamę dosłownie wielbi. Czasami aż nam z bratem głupio, bo fascynacja taty mamą przez lata nie osłabła. Hania ceni w mamie to, że nauczyła ją, że warto być innym, wyglądać inaczej, wyróżniać się. Dlatego Hania dumnie podkreśla piękny dekolt i kobiece biodra. - Nie wyobrażam sobie, że mogłabym chcieć się zmieniać fizycznie. Już wolę poczekać na partnera, który pokocha mnie tak, jak ojciec matkę, a nie będzie chciał na siłę zmieniać. Co prawda Hanka miała pod koniec liceum łagodny okres buntu - kiedy sama wyglądała jak tyczka, a koledzy z klasy z niekłamaną fascynacją obserwowali panią Grażynę. Ale to tylko utwierdziło Hanię w przekonaniu, żeby zawsze być w stosunku do siebie samej lojalną i kochać samą siebie. Pani Grażyna przyznaje, że trochę się obawiała, że Hania - na fali popularności zawodu modelki, ulegnie modzie na odchudzanie się. - W czasach jej adolescencji nie było mody na samoakceptację, ale jakoś udało mi się odwrócić uwagę córki od głupich pomysłów i na własnym przykładzie udowodnić, że piękno może mieć i ma różne kształty.

Mama Małgorzaty - Alina - wychowała się w dość skomplikowanej sytuacji rodzinnej - mieszkała właściwie z dziadkami, a rodziców widywała rzadko. Kiedy urodziła się jej własna córka, jedynaczka zresztą, dała jej cały ocean miłości, ale także dość jasno wyznaczyła granice. - Zawsze wiedziałam, że nie opłaca mi się kłamać, bo nieprawda i tak wyjdzie na jaw - wspomina Alina. - Pamiętam jednak doskonale, że mama zawsze stawała po mojej stronie. Czy to podczas wezwania na dywanik do dyrektorki szkoły, czy ostro broniąc mnie przed atakiem niezadowolonej sąsiadki. Pamiętam także, że mama zawsze miała dla mnie czas. Teraz także, kiedy do niej dzwonię, wychodzi z pokoju w biurze, w którym pracuje i poświęca mi w pełni swoją uwagę. To dla mnie bardzo ważne, bo wiem, że jest na razie jedyną osobą w moim życiu, na której mogę w stu procentach polegać, nigdy się nie zawiodłam i, do której mogę się zwrócić zawsze o pomoc - choćby tak banalną, jak pomoc w wyborze sukienki (dobrze, że obie lubimy ten sam sklep - Renee.pl). Pani Małgorzata ma łzy w oczach, kiedy słyszy te słowa. - Miło mi, bo to znaczy, że udało mi się dać córce wszystko to, czego mnie samej zabrakło.

Magda uważa, że nie była by taka pewna siebie o przebojowa, gdyby nie jej mama - pani Halina. - Odkąd pamiętam mama zawsze akceptowała wszystkie moje pomysły i decyzje. Pewnie się z nimi nie zgadzała, ale szanowała nawet te najbardziej szalone. Nawet jeśli jak na dłoni widziała, że kierunek studiów, na który się zdecydowałam szybko mi się znudzi albo chłopak, z którym się spotykałam do mnie nie pasował. Dzięki temu miałam margines na to, żeby dojść do niektórych wniosków samodzielnie. Nigdy się przeciwko mamie nie buntowałam, bo nie miałam przeciwko czemu. Dodatkowo mama zawsze się mną zachwycała, chwaliła mnie, pozytywnie wzmacniała. Jeśli miałam wątpliwości albo chwilowe trudności na studiach, czy w pracy. Zawsze zapewniała, że we mnie wierzy i że wie, że znajdę sposób by sobie poradzić. Takie podejście dało mi niesamowitą wprost siłę. Dzięki mamie nie mam kompleksów, zawsze byłam bardzo śmiała i otwarta. - Moja córeczka jest wspaniała - śmieje się pani Halina. - Ja naprawdę jestem moją córką zachwycona. Zachwyca mnie od dnia swoich narodzin i chyba już nigdy nie przestanie - wzrusza się mama Magdy.

Z okazji Dnia Matki, marka Renee stworzyła wyjątkową kampanię. Dowiedz się więcej!

Renee

Weź udział w dyskusji:
"To przez mamę nie jestem w stanie podróżować tylko z bagażem podręcznym" [DZIEŃ MATKI]
Aby skomentować ten i inne artykuły zapraszamy na forum.gazeta.pl