Ślub bez pana młodego? Panna młoda bawiła się świetnie

ds
12.01.2018 15:52
A A A
Laura Mesi

Laura Mesi (Fot. Laura Mesi Sposa Single/Facebook)

To był ślub jak z bajki: suknia wysadzana kryształkami Swarovskiego, druhny, pięciopiętrowy tort. A potem miesiąc miodowy. Zabrakło tylko pana młodego...

Laura Mesi jest pierwszą kobietą we Włoszech, która poślubiła...samą siebie.

Dwa lata temu przeżyła bolesne rozstanie ze swoim wieloletnim partnerem. Na początku bardzo cierpiała, ale po jakimś czasie stwierdziła, że będąc singielką jest znacznie szczęśliwsza. Wcześniej była w pewnym sensie "zaprogramowana" przez kulturę i tradycję, że prawdziwe spełnienie można osiągnąć tylko w związku z drugim człowiekiem. 

A Laura ma pracę którą kocha (jest trenerką fitnessu) i która daje jej możliwość poznawania nowych ludzi, a także inne zainteresowania i grono oddanych przyjaciół. Wreszcie jest naprawdę szczęśliwa i chciała to wyrazić. "W wieku czterdziestu lat poczułam się na tyle silna, by być sobą. I nie pozwolę, by ktokolwiek mówił mi co mam zrobić ze swoim życiem."

A nie było lekko. Mimo że małżeństwo z samą sobą, celebrowane przez przyjaciela, nie ma żadnej mocy prawnej ani religijnej, większość znajomych i rodziny sto razy powtarzała Laurze, by poważnie przemyślała swoją decyzję. W internecie pojawiło się wiele nieprzyjemnych komentarzy. 

"Mocno wierzę w to, że każdy z nas musi przede wszystkim kochać siebie" odpowiada Włoszka. "Możesz przeżyć swoją bajkę nawet bez księcia."

A co będzie, jeśli Laura jednak się w kimś zakocha? "Jeśli któregoś dnia stanie na mojej drodze odpowiedni mężczyzna, z którym będę chciała zbudować przyszłość, naturalnie będę szczęśliwa, ale moje szczęście nie będzie zależało od nikogo innego poza mną."