Pamiętacie, kiedy selfie robiły sobie tylko nastolatki, obowiązkowo z dzióbkiem i bałaganem w tle? Ach, to były czasy... Dzisiaj prawie każdy ma na koncie przynajmniej kilka takich zdjęć, które często mogą mieć zupełnie inne zastosowania, niż chęć wrzucenia ich na Instagrama w ramach zaprezentowania się światu. I choć co i rusz ktoś próbuje nas przekonać, że moda na selfie chyli się ku upadkowi (tak jak Facebook, USA i cały świat), to komórkowe autoportrety mają się dobrze i nigdzie się nie wybierają.
Jak się okazało, sam przedni aparat, który umożliwia nam tak łatwe utrwalanie naszych boskich rysów, został ustawiony w kluczowym miejscu z zupełnie innych powodów.
Na pomysł przedniego aparatu pierwsi wpadli projektanci modelu Z1010 firmy Sony w 2013 roku. Chodziło o to, żeby użytkownicy mogli z pomocą komórki uczestniczyć w wideokonferencjach! Uznano, że monitory bywają niewygodne, a telefon można wziąć ze sobą wszędzie i jest poręczniejszy od laptopa.
Przedni aparat miał sprzymierzeńca również w postaci Steve'a Jobsa. Podczas prezentacji iPhone'a 4 w 2010 roku prezes Apple wyznał, że jako wielki fan Star Treka od dzieciństwa marzył o wideokonferencjach, które teraz stały się rzeczywistością.
Zaskoczeni? Macie jakieś inne pomysły na wykorzystanie przedniego aparatu?