Nikt mnie tak nie uspokoił po czarnym proteście jak Aleksander Kwaśniewski [LIST]

Mamy szansę znowu być drugą zieloną wyspą. I jak Irlandia - wyjść od restrykcyjnego prawa antyaborcyjnego, a skończyć z legalizacją związków homoseksualnych. Te słowa Kwaśniewskiego były dla mnie najlepszą otuchą po czarnym marszu.

Byłam wczoraj w Warszawie na finale kobiecego strajku. Czekałam na moje dwie przyjaciółki pod bramą Uniwersytetu Warszawskiego przy Krakowskim Przedmieściu, i co chwilę miałam gulę w gardle, bo nadciągający tłum ubranych na czarno osób robił ogromne wrażenie.

Po kilku godzinach przemoknięta, zmarznięta, ale dumna i naładowana wrażeniami wróciłam do domu, do męża i dzieci. Do normalnej domowej sytuacji - mąż robił obiad, dzieci bawiły się w kaskaderów i roznosiły naszą sypialnię.

Jak piłkarz po zaciętej walce na boisku potrzebowałam momentu, żeby wyhamować, ostudzić emocje. Nie miałam możliwości obejrzenia programów informacyjnych - żadnej ze stacji telewizyjnych, bo dzieci oglądały swoje bajki. Siedząc więc z nimi na kanapie lajkowałam zdjęcia, czytałam komentarze, wchodziłam na portale.

Kiedy już dzieci poszły spać, z kubkiem herbaty zaczęłam przelatywać przez kanały telewizyjne. Zupełnie przypadkiem trafiłam na „Fakty z Zagranicy” Jolanty Pieńkowskiej z byłym prezydentem Polski, Aleksandrem Kwaśniewskim jako gościem. I wsiąkłam w tę rozmowę, czując, że to jest właśnie idealne zamknięcie tego mocnego dnia.

Bo Kwaśniewski swoimi wypowiedziami otulił mnie jak miękki wełniany koc. Poczułam, że wszystko będzie dobrze, że to tylko kwestia czasu zanim to, co się teraz dzieje wywoła kontrrewolucję. I nie ma znaczenia, co sądzicie o byłym prezydencie, kiedy odsłania przed wami ewentualne scenariusze i odkrywa kulisy polityki, mówiąc:

Każdej akcji towarzyszy reakcja. Im bardziej będzie zaostrzone dziś, tym bardziej będzie zliberalizowane w przyszłości. Nie potrafię powiedzieć, w jakiej przyszłości. Czy to jest kwestia czterech lat, ośmiu, dwunastu, pojęcia nie mam
Jeśli Polska stałaby się dzisiaj krajem o najbardziej restrykcyjnej ustawie antyaborcyjnej, za czas jakiś będzie miała jedną z najbardziej zliberalizowanych ustaw antyaborcyjnych. To, co stało się w Irlandii, włącznie z dalszym ciągiem, czyli legalizacją związków homoseksualnych
Wszystkie rewolucje mają swoją logikę. Im bardziej się wahadło przesunie w jedną stronę, tym bardziej zdecydowane będą reakcje w drugą

Oby.

Na temat aborcji przeczytasz też w książce: "Pro. Odzyskajmy prawo do aborcji" >>

Czarny poniedziałek - ogólnopolski protest kobiet. Co by się stało, jeśli dołączyłyby do niego wszystkie Polki?