"My wiemy, że wam jest trudno. Szkoda, że wy nie widzicie, że nam nie jest łatwiej" [LIST OJCA]

"W pracy, wbrew pozorom, macie dużo łatwiej". I "Z jednej strony oczekujecie: opiekuj się więcej dziećmi. A z drugiej: ale też zarabiaj więcej na nie? - pisze w liście do naszej redakcji Tomek, tata dwójki dzieci. Zgadzacie się z nim?

Gdy para zostaje rodzicami, to kobiety mają łatwiej - nie ma wątpliwości Tomek. I podaje pięć argumentów na potwierdzenie swojej tezy. Oto one.

Po pierwsze

To nie wy, drogie Panie, ale my walczymy ze stereotypem "mama + dziecko + dom"

Tak, to prawda, że jest stereotyp matki siedzącej z dzieckiem w domu. Tylko zastanówcie się, w kogo ten stereotyp najbardziej uderza? Nie, nie w was, drogie mamy. Jeśli wy spędzacie czas z dziećmi, traktowane jest to jako standard.

Jeśli to faceci chcą trochę posiedzieć z dzieciakami w domu, najczęściej są wyśmiewani: że frajerzy, że pewnie nic innego nie potrafią, że „jak to tak, czemu nie mama?”. Gdy kobieta chce iść na urlop macierzyński, nikogo to nie dziwi.

Ale jeśli to facet chciałby wymiksować się na jakiś czas z pracy (tak, znam też mamy, które z ulgą z kiepskich warunków pracy uciekały - w sumie normalne - i właśnie taką ucieczkę ten stereotyp kobietom ułatwia), traktowany jest z ogromną podejrzliwością. A do tego, w zasadzie, o ile jeszcze kobieta po macierzyńskim ma jakieś szanse wrócić do tej samej pracy, to tata po tacierzyńskim (dłuższym niż 2 tygodnie) praktycznie żadnych.

Po drugie

Z jednej strony oczekujecie: „opiekuj się więcej dziećmi”. A z drugiej: "ale też zarabiaj więcej na nie"

No więc, drogie Panie, przysłowiowo: albo rybka, albo pipka. Jeśli facet ma od was więcej zarabiać, aby to z jego pensji było utrzymywane wasze wspólne potomstwo, to siłą rzeczy musi na to zarobkowanie poświęcić więcej zaangażowania. Musi czas na to zaangażowanie w pracę skądś zabrać.

I tak - niestety, chce czy nie chce - najczęściej dzieje się to kosztem czasu dla dzieci. Naprawdę jesteście pewne, że wszyscy faceci bez wyjątku wolą zapi***ać nadgodziny, zamiast w tym czasie np. pobawić się z dziećmi? Więc, nie wszyscy.

Wręcz byłbym skłonny stwierdzić, że zdecydowana większość wolałaby iść z dzieciakami do kina lub na spacer zamiast siedzieć i nabijać godziny pracy, użerając się przy okazji z mobbingującymi ich szefami.

Ale wiecie co? Proste: faceci nie mają wyjścia. Budżet domowy (mocno rozrośnięty po narodzinach potomstwa) musi się jakoś spiąć, a presja na to, żeby się spiął dobrze, w 90 proc. spoczywa na facetach jako, znów stereotypowo, "żywicielach rodziny".

Po trzecie

W pracy - wbrew pozorom: "macie dużo łatwiej"

Gdy kobieta - dajmy jej na imię Anna - bierze na dzieci chorobowe, jest to traktowane jako coś oczywistego, nie licząc patologicznych firm. Chorobowe dziecka na faceta? Wolne żarty! 10 razy więcej od was musimy się tłumaczyć w takich sytuacjach.

Kobieta zrywa się z pracy, aby lecieć na badania czy do lekarza? "Spoko, to tylko daj Zenkowi ten projekt do dokończenia i leć. Dziecko jest najważniejsze". A co usłyszy wspomniany Zenek, gdy to on chce iść z dzieckiem do lekarza? Najczęściej coś w stylu: "A to mama nie może, chora jest?". Ewentualnie: "A kto wykona twoją pracę? Przecież nie Anna - ona JEST MAMĄ". 

Sposób na ojcostwoSposób na ojcostwo Źródło: http://imgur.com/eiYd0yE

Po czwarte

Jesteście niesamowicie roszczeniowe. I przez to nie widzicie, ile naprawdę robią dla was faceci

Bardzo wiele kobiet (to naprawdę szeroka obserwacja: nie wszystkie, ale naprawdę większość) uważa, że wszystko im się należy, bo przecież „są mamami”. O dziwo, nie spotkałem się ze zjawiskiem, żeby to faceci byli roszczeniowi w oparciu o to, że „są ojcami”. Narzekacie na stereotypy, a same je powielacie. Wystarczy iść na jakiś plac zabaw z dzieciakiem.

Zawsze przychodzi moment, gdy facet słyszy, jak to mamy przez telefony trajkoczą: „No wiesz, tak mi ciężko, DZIECKO MAM”. A to do jasnej cholery, droga mamo, twój partner to już tego dziecka nie ma? Ono jest tylko twoje?

Obiektywnie: on naprawdę, kompletnie nic nie robi dla malucha? Nawet jeśli tylko uczciwie płaci alimenty, to już COŚ ROBI. Więc już nie jesteś sama. I nie da się wykluczyć, że on wypruwa sobie żyły, żeby na te alimenty dla was zarobić.

Po piąte

Dobre słowo? Zapomnij. Jeśli się uda dobrze wychować dzieci, to i tak wszyscy będą myśleć, że to zasługa tylko i wyłącznie mamy.

Dużo da się znieść i poświęcić dla jednego prostego „dziękuję”. Tylko że tego „dziękuję” dla facetów nie ma. Bo dla facetów są tylko obowiązki.

Ale załóżmy, że się udało, wychowaliście superdzieciaka. Mały lub mała właśnie się dostał/a na wymarzone studia i trzeba jakoś na te studia zarobić. Komu się gratuluje, że dzieciak dorósł taki, a nie inny? Ojcom? Zapomnij. Za to mamusie? „Jaka ty dzielna byłaś, jak dobrze wychowałaś” - nie, o was nigdy się nie zapomina.

To oczywiście tylko jednoosobowe obserwacje taty dwójki dzieci. Wierzcie lub nie, zaangażowanego w ich wychowanie. I naprawdę - my wiemy, że wam jest trudno. Szkoda, że wy nie widzicie, że nam wcale łatwiej nie jest.

Piszcie do nas! Czekamy na Wasze historie albo zdjęcia, którymi chcecie się podzielić. Wybrane teksty, za Waszą zgodą oczywiście, będą publikowane na kobieta.gazeta.pl. Piszcie: kobieta@agora.pl.

Komentarze (127)
"My wiemy, że wam jest trudno. Szkoda, że wy nie widzicie, że nam nie jest łatwiej" [LIST OJCA]
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • captain_planet

    Oceniono 114 razy 42

    Wykastrowanie z pasji - to spotyka wielu ojców. Nieważne, że znalazłby się czas i pieniądze dla obojga na realizację swoich zainteresowań, kastracja ojca musi być, ponieważ przestaje na ten krótki czas być pod kontrolą i nie waruje wiernie na progu domu strzegąc i wspierając. Pamiętajcie kobiety, wykastrowany z pasji facet przestaje być facetem, zostaje pociągowym wałachem.

  • joankb

    Oceniono 45 razy 33

    Pierwsze, drugie i trzecie - pretensje do dziadowskiej organizacji państwa i nienormalnych pracodawców.
    W wielu krajach nie ma problemów i z urlopami i ze zwolnieniami, a urodzenie się dziecka to nie aż takie załamanie finansów żeby trzeba brać dodatkowy etat. No i większe szanse na powrót kobiety do pracy, bo są realnie dostępne formy opieki nad dziećmi.
    Czwartego i piątego nie rozumiem, zwykli ludzie szanują swój wzajemny wkład w rodzinę.
    Przestańmy się napie...ć w necie nawzajem, a ZAMIAST tego wspólnie domagajmy się zmian w tych pierwszych punktach, wszystkim pomoże.

  • czujny_jak_pies_podwojny

    Oceniono 42 razy 32

    Potwierdzam, ale jak to mówi młodzież "nawet mi was nie żal".
    Wiążecie się z księżniczkami i pustakami to czego oczekujecie?

    Zbyt wiele razy widziałam i słyszałam facetów dających się upokarzać na każdym kroku tępym babom za regularny dostęp do seksu i ciśnienie na rozsiewanie genów. A potem zdziwienie.
    Najjaskrawszym przykładem jest pewien mój kumpel, którego kręciły młode, niezrównoważone dziewczyny, bo jak twierdził "nie lubi mieć niczego podanego na tacy". Za jedną z dwubiegunówką tak latał, ze wylądował u psychiatry.

  • xxooww

    Oceniono 46 razy 28

    a ja mogę powiedzieć co o tym myślę ze strony dziecka. Co prawda mam 29 lat, ale czyimś dzieckiem jestem. W sumie to wychowała mnie mama, ojca praktycznie nie było w domu bo jak to zawsze tłumaczy "pracował na rodzinę". To jest prawda, pracował ciężko po paręnaście godzin dziennie + w weekendy. Dzięki temu pierwszy raz pojechałem na wyspy kanaryjskie w wieku chyba 12 lat. Ale co z tego? Ojciec był tylko i wyłącznie obecny na wakacjach, co z tego , że zagranicznych ale to było raz/dwa razy w roku. Ojciec cały dzień spędzał w pracy a wieczory przed telewizorem. Nigdy nie bawiliśmy się w chowanego, podchody. Tak więc, drogi autorze artykułu, to że ojciec łoży na wychowanie, nie znaczy , że wychowuje, ba ,co więcej SAM używa takiej argumentacji, bo wygodniej jest mu siedzieć w pracy niż wychowywać dziecko. Drodzy ojcowie , kasa nie jest najważniejsza, ja nie popełnię tego błędu i po prostu będę obecny dla moich dzieci. A mamie dziękuję, bez niej nie był bym tym kim teraz jestem.

  • dra-h

    Oceniono 101 razy 27

    Gość napisał list, a głupie baby w komentarzach potwierdzają wszystkie jego argumenty. I jeszcze plusy za to dostają... Naród zły i ludzie ku......

  • gojek75

    Oceniono 66 razy 26

    Fajnie wypunktowane...i szczerze wspolczuje facetom w Polsce....nie maciw lekko...na szczescie mieszkam w normalnym kraju gdzie to prawo daje uprawninie dwom stronom...teraz jestem na 6cio miesiecznym tacierzynskim i jest swuetnie😊 coprawda panstwo placi mi tylko polowe tego co normalnie zarabiam ale da sie przezyc...tak samo ze zwolnieniami chorobowymi na dziecko czy tez wyskakiwaniem do lekarza itd...tzn fakt musze to odrobic ale po to sa elastyczne godziny pracy lub tez praca z domu...

    Wnuosek... Wyjedzcie z Polski a bedzie lepiej...bo ze rzad i/lub mentalnosc w Polsce sie zmieni sa nikle zeru 😊

  • kiciiaa

    Oceniono 86 razy 24

    mojemu mężowi przeszły takie rozmyślania, gdy akurat w czasie mojej delegacji młodsza z naszych córek zapadła na ospę. i w sumie dość łagodnie tę ospę przeszła, wlaściwie tylko dwa dni były dość męczące, bo swędzaca wysypka skumulowała się z gorączką, potem było z gorki, natomiast pierwszy raz tatuś zamiast się uczciwie wyspać do pracy, wstawał co godzinę: przytulić, uśpić, pobujać, posmarować, dać lek przeciwgorączkowy, przytulić, dać pić, posmarować, itp. dał sobie radę bez pudła, zresztą, byłam tego pewna, ale po moim powrocie uczciwie przyznał, że faceci jednak mają tendencję do niezauważania pewnych obowiązków, które wykonują matki jako coś absolutnie oczywistego.
    a wszystkim tatom, którzy mówią, że jak płacą wysokie alimenty, to wystarczy albo, że przynoszą żonie kase, to wystarczy, proponuję jedną dobę z kilkulatkiem zarażonym rotawirusem. i niech sam to wszystko ogarnie.

  • medycynaradziecka

    Oceniono 33 razy 17

    Ostatnio modny stał się pogląd, że faceci są już niepotrzebni; bo zniewieściali, bo nie zarabiają kasy, a kobiety potrafią nawet wbić gwóźdź w ścianę. I że wkrótce nastąpi "Seksmisja" w wersji 2.0. Moim zdaniem jest zupełnie odwrotnie. Sądzicie, że obsługa pralki lub zmywarki jest poza naszym zasięgiem? Prasowanie? No dobra - seks! Ale jest on w tej chwili tak tani i tak łatwo dostępny, że proszę was - nie demonizujcie tego problemu;)

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX