"Gdyby nie szpitalny sprzęt pochodzący z akcji Jurka Owsiaka, dziś moich dzieci by nie było. Dziękuję!" [LIST]

Przez ostatnie 25 lat dzięki pieniądzom zebranym przez Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy udało się uratować miliony ludzi. Między innymi 14-letniego Emila i 9-letniego Michała. Pani Kasia, mama chłopców, postanowiła opowiedzieć nam ich ściskającą za gardło historię.

Mam 38 lat i dwóch wspaniałych synów Emila i Michała. Obaj żyją dzięki pomocy wspaniałych ludzi, czyli lekarzy ze szpitala w Prokocimiu, oraz akcji Jurka Owsiaka!

Emil urodził się jako wcześniak, w 35. tygodniu ciąży, z wadą niewykształconego przełyku. Wykryto u niego także przegrody na dwunastnicy. Praktycznie przez pierwszy rok swojego życia był podłączony pod aparatury ufundowane przez Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy. Po roku został zoperowany. To był dla nas bardzo trudny rok.

Nie traciłam nadziei. Spędzałam czas w szpitalu. Siedziałam obok dziecka podłączonego do aparatur i patrzyłam, jak ratują mu życie. Bez tych wspaniałych urządzeń i wspaniałych lekarzy dziś by nie żył .

To był straszny okres w moim życiu, ale nie poddałam się i cały czas żyłam nadzieją. Po tych przeżyciach ciężko było mi się zdecydować na drugie dziecko. Ale przyszedł ten moment.

Czułam okropny strach. Robiłam kolejne badania. Kiedy urodził się zdrowy i silny Michał, byłam przeszczęśliwa. Moje życie wróciło do normy. Dzieci dobrze się rozwijały, były zdrowe.

To był wspaniały, bezproblemowy czas. Do czasu. Kiedy przygotowywaliśmy się do trzecich urodzin Michała, usłyszałam wyrok - ostra białaczka limfoblastyczna. Szok i niedowierzanie...

Kolejny raz trafiliśmy do szpitala w Prokocimiu. Znajomi proponowali leczenie w innej klinice, powiedziałam - nie. To tu wyleczyli nasze jedno dziecko, drugie też wyleczą.

Pierwsze dni były straszne. Dla Michała w szczególności. Non-stop podłączony do pomp z lekami, chemią i kroplówkami. Oczywiście cały ten sprzęt był ufundowany przez Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy. Logo szczęśliwego serduszka towarzyszyło nam cały czas.

Nasze optymistyczne myślenie i dobre nastawienie do walki z chorobą pomogły. Michał jest wyleczony. Od tamtego momentu minęło 6 lat.

Wiem, że takich historii jest setki. Ale chcę powiedzieć innym - jestem dumna z moich dzieci, Emila i Michała, są wspaniali, ale... gdyby nie wspaniali lekarze, pielęgniarki oraz szpitalny sprzęt pochodzący z akcji Jurka Owsiaka, dziś moich dzieci by nie było. Życie moje byłoby puste, pełne goryczy i rozpaczy. Jest jednak wspaniałe, radosne, pełne nadziei. Zawsze będę popierać tą akcję.

Jurek, Dziękujemy! JESTEŚMY Z TOBĄ DO KOŃCA ŚWIATA I JEDEN DZIEŃ DŁUŻEJ.

Kasia K.S.

AKCJA "ŻYJĘ DZIĘKI WOŚP". Chcesz podzielić się swoją historią?

Z okazji 25-lecia Orkiestry chcemy wraz z nimi podziękować Jurkowi Owsiakowi i wszystkim Wam, którzy co roku ratujecie życie innych, wrzucając do puszki choćby symboliczną złotówkę.

Chcesz podzielić się swoją historią? Napisz do nas: wosp@agora.pl. Najciekawsze listy opublikujemy i przekażemy Jurkowi Owsiakowi.

Więcej historii osób, którym pomógł WOŚP, możesz poznać tutaj:

"Jako ośmiolatka oglądałam w TVP pierwszy finał WOŚP. Nie sądziłam, że będę Wam tyle zawdzięczać" [LIST]

"Piszę ze szpitala, przy mojej piersi leży synek... Jurek, dajecie czadu! Róbcie to dalej. Z naszą pomocą, bo bez tego trafi nas szlag" [LIST]

"Żyję dzięki WOŚP..." To mogło spotkać każdego z nas, a trafiło akurat na nich

Więcej o:
Weź udział w dyskusji:
"Gdyby nie szpitalny sprzęt pochodzący z akcji Jurka Owsiaka, dziś moich dzieci by nie było. Dziękuję!" [LIST]
Aby skomentować ten i inne artykuły zapraszamy na forum.gazeta.pl