"Zeznawałam w obecności gwałciciela pięć razy. Tyle się już znamy, a nawet nie mówi mi dzień dobry" [LIST]

Pięć zgwałconych kobiet, w tym jedna ciężarna zgwałcona ze szczególnym okrucieństwem. Rozprawa ciągnie się od ośmiu lat, nasza czytelniczka zeznawała w obecności sprawcy pięć razy. A on chodzi wolny.

#metoo #jateż

Jednak pomyślałam, że napiszę.

Prawie 10 lat temu zostałam napadnięta w parku X. Była zima, było ciemno i padał śnieg. Typek dusił mnie, trzymając w parterze, dopóki nie zrozumiałam, że nikt mi nie pomoże. Udało się. Uciekał, a ja go goniłam, dopóki nie zrozumiałam, że wcale nie chciał mnie okraść. Zgłosiłam się na policję. Policja przyjechała, przewiozła po okolicy, nikogo i nic nie znalazła. Panowie policjanci powiedzieli, że dostałam małego klapsa. OK.

Pół roku później typek zgwałcił w parku X pięć kobiet. W tym jedną ciężarną. Ze szczególnym okrucieństwem. Złapali go. Rozpoznałam typka. Pozostałe kobiety również. Sprawa trafiła do sądu. Badania DNA potwierdziły jego winę.

Od tego czasu zeznawałam w jego obecności pięć razy.
Pozostałe kobiety również.

Sprawa jest w sądzie od ośmiu lat.
Typek chodzi wolny.
Ostatnio spotkaliśmy się pod salą rozpraw.

Tyle się już znamy, a nawet nie powiedział dzień dobry.

Piszcie do nas listy na adres: kobieta@agora.pl. Najciekawsze opublikujemy. Autorka tego listu dostaje książkę Zygmunta Miłoszewskiego "Jak zawsze" wydanej przez W.A.B.

Ten prosty test sprawdzi, czy masz problemy z seksualnością i duchowością. Odważysz się go rozwiązać?

Czujesz, że ktoś przekroczył kiedyś granice twojej intymności?