"Nie chciałam żyć. Moje dziecko okazało się zbędne, niepotrzebne, zagrażające tamtej rodzinie" [LIST]

- Czy jestem sama sobie winna? - pyta retorycznie w nadesłanym do nas liście Agnieszka, która ma za sobą bardzo trudne i bolesne rozstanie. Rozstanie, do którego nie musiało dojść.

Wychodzenie z toksycznej relacji jest gorsze niż rzucanie palenia, depilacja woskiem czy przeprowadzka do obcego miasta. Wciąga i niszczy od środka. Oczywiście takich relacji może być wiele, na różnych poziomach, w różnych dziedzinach życia. Ale co, jeśli to jest coś, co nazwaliśmy kiedyś miłością, szczerością i zaufaniem?

Jesteśmy w trudnej sytuacji. Tak strasznie za sobą szalejemy, tak bardzo czujemy, że to, co się dzieje między nami, jest silne i niepowtarzalne, że jesteśmy ze sobą szczerzy. Ale szczerość okazała się ograniczona do dzielenia się tylko dobrymi rzeczami, dzielenie się złymi nazywane jest szantażem, a trudna sytuacja była cholernie trudna ale tylko dla jednej osoby.

Dlaczego? Bo ta druga ma partnera, przypadkowe, niechciane dziecko w drodze, a potem po prostu dziecko. I nieważne, że ty rzucasz wszystko – narzeczonego, przekonania, łamiesz swoje własne zasady.

Po tamtej stronie jest podejście rodem z poprzedniej epoki – nic nie można zrobić, nic zmienić, chyba, że dziecko się nie urodzi (tak! to jest właśnie jego punkt widzenia), ale generalnie trzeba się wywiązać ze swojego obowiązku i trwać w tym chorym układzie.

Dlatego miotałam się, cierpiałam, popadałam w stany depresyjne, nie chciałam żyć. Szczególnie po tym, jak okazało się, że jest kolejna wpadka, a moje dziecko okazało się zbędne, niepotrzebne, zagrażające "tamtej rodzinie". Oznaczało nasz koniec, rozpad tak pięknej, prawdziwej, szczerej i wspaniałej relacji. Budowanej przez tyle czasu z jego dziewczyną i dzieckiem w tle.

I nie ma. Nie ma dziecka i nie ma człowieka, dla którego tak dużo poświęciłam. Dla którego tak bardzo błądziłam, tak bardzo się myliłam. Wyrzucenie kogoś takiego ze swojego życia to nadludzki wysiłek, to wspięcie się na wyżyny cholernie niskiej samooceny, bezsilności, rozpaczy, tęsknoty i wszystkiego tego, co noszę w sobie po tej przygodzie życia. To cały proces, przez który trzeba przejść, żeby zrobić ten najważniejszy krok, żeby nie wiem jak cholernie bolało.

Nie, to nie jest miłość. I nie rozpadło się to wszystko dlatego, że ja nie słuchałam drugiej strony, tylko dlatego, że ten ktoś cały czas był z kimś i z tym kimś ma dziecko. Dlatego ja zostałam sama. Pełna złości, frustracji. Cieszyłam się jak napisał, jak się odezwał, jak raczył zrobić cokolwiek.

Czy uważam, że mam monopol na uczucia i emocje? Nie! Czy jestem sama sobie winna? Pewnie tak. Za bardzo wierzyłam w coś i kogoś. A teraz wierzę, że karma wraca. I jest wredna suką.

Agnieszka

Czekamy na Wasze historie, którymi chcecie się podzielić. Wybrane teksty, za Waszą zgodą oczywiście, będą publikowane na kobieta.gazeta.pl. Autorom nadesłanych do redakcji i opublikowanych przez nas listów rewanżujemy się drobnym upominkiem. Piszcie: kobieta@agora.pl

Komentarze (12)
"Nie chciałam żyć. Moje dziecko okazało się zbędne, niepotrzebne, zagrażające tamtej rodzinie" [LIST]
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • ostatniniezmanipulowany

    Oceniono 10 razy 10

    Sorry Aga, ale pier _ _ _ isz niemiłosiernie.

  • tmk123

    Oceniono 13 razy 9

    Nic nowego pod słońcem. Podobno karma wraca, jak się rozbija czyjąś rodzinę czyli angażuje w zwąizek z żonatym facetem.to po prosu tak bywa. On nie kocha żony, żona go nie rozumie. On już, już bedzie się rozwodził i... trwa to latami.
    A historia jest strasznie pokrętnie napisana. Rozumiem,że jest tak
    Jest Pan,który kreci z dwiema dziewczynami na raz. jedna zachodzi w ciążę, więc podejmuje odpowiedzialna decyzję i zakłada rodzinę. Nie zrywa z drugą (Autorką). Zamiast spedzać czas z dzieckiem i jego matką odwiedza tę drugą. Druga stwierdza, że jest przecież lepsza od pierwszej i łapie go na ciążę. No a dla faceta jest to już za dużo. Rozumiem,że opłacił aborcję i zerwał .

  • Gość: pb

    Oceniono 7 razy 7

    Jeżeli świadomie decydujesz się na życie w trójkącie, to sama sobie świadomie ten los zgotowałaś. Szanuj siebie i nie pakuj w takie relacje jeśli jesteś monogamistką oraz nie jesteś takową formą zainteresowana. To bardzo paskudne zachowanie jeśli traktuje się dzieci jako element przetargowy, uprzedmiotowiając je.
    Nie rozumiem głupoty zakompleksiałych kobiet, które wiedząc w co się pakują, mają pretensje do wszystkich wokół, tylko nie do siebie za błędnie podjętą decyzję.
    Ty do relacji jakiejkolwiek nie jesteś gotowa, proponuję zapomnieć na czas jakiś o facetach, skupić na sobie i zbudować siebie. Dobra relacja to partnerstwo, wzajemność, a nie złożenie siebie w ofierze i rezygnacja z rzeczy dla ciebie istotnych.
    Dojrzałość, szacunek dla siebie i osób zaangażowanych polega na tym, że relację, która się wypala należy zakończyć nim wda się w kolejną i robi się to dla siebie, innych uprzednio zaangażowanych, a nie dlatego że pojawia się nowa osoba.
    Facet nie szanował w tym wszystkim nikogo ani ciebie, ani tej drugiej babki. Koszmarnie was wykorzystał. Po cholerę ty płaczesz po kimś takim.
    Potraktuj to jako przykrą nauczkę, wyciągnij wnioski.
    Nie sięgaj po coś, czym nie byłabyś zainteresowana i nie ściągaj odpowiedzialności z faceta, przelewając winę za jego wybory na inną kobietę. On wiedział, co robi. Należy tylko współczuć tej, która z nim jest, z tego i tak nic nie będzie, znajdzie sobie nową.

  • john smith

    Oceniono 4 razy 4

    No i jest teraz czysta karta. Można zacząć od nowa, np z kimś wolnym. Ale zapewne dla autorki to takie nie emocjonujące

  • Gość: Kasia

    Oceniono 11 razy 1

    Nie żałuję takich kobiet,same są sobie winne.Powinnaś wiedzieć kto to jest ,z kim idę do łóżka i czy jestem zabezpieczona.Nie ma usprawiedliwienia dla takich kobiet.

  • lia.13

    0

    Way tooo weeird

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX