Nie piję alkoholu od dwóch lat. Dlaczego ciągle muszę się z tego tłumaczyć? [LIST DO REDAKCJI]

- Dwa lata temu przestałam pić alkohol. To jedna z najlepszych decyzji w moim życiu. Otoczenie jednak chyba tak nie uważa. Prawie na każdym spotkaniu towarzyskim lub rodzinnym muszę się z tego tłumaczyć. Tak jakbym robiła coś złego - pisze nasza czytelniczka Maja.

Do odstawienia alkoholu zmusiła mnie choroba. Moich leków nie można było z nim łączyć. Wcześniej byłam tzw. imprezowiczką. Piłam co weekend i nie wyobrażałam sobie imprez i spotkań towarzyskich bez piwa czy wina.

Jednak była też mniej wesoła strona tego stylu życia. Od kilku lat męczyły mnie okropne kace. W te dni nasilały się leki, mój nastrój był fatalny. Nie wyobrażałam sobie jednak rezygnacji z alkoholu. Z tyłu głowy słyszałam głosy moich bliskich. Wielu z nich jest przekonanych, że ludzie, którzy nie piją, są jacyś dziwni, a wręcz podejrzani.

Niespodziewana choroba zmusiła mnie do przyjmowania leków, których nie można mieszać z alkoholem. Przestałam pić z dnia na dzień. Okazało się, że życie bez "weekendowych kaców" jest znacznie przyjemniejsze i ciekawsze. Odzyskałam dobry nastrój, lęki ustały, a nawet schudłam 5 kg bez diety i ćwiczeń. W tym czasie zrozumiałam, że picie mi nie służy i w ogóle za nim nie tęsknię.

Dlatego, gdy odstawiłam leki, nie chciałam już wracać do alkoholu. To jednak zaskoczyło wiele osób. Prawie za każdym razem, gdy na spotkaniu towarzyskim lub rodzinnym mówię, że nie piję, muszę się z tego tłumaczyć. Nie potrafię zrozumieć, dlaczego to dla innych takie ważne!

Widzę jednak, że rezygnacja z alkoholu staje się coraz bardziej modna. Mam więc nadzieję, że za kilka lat nie będzie trzeba już się z tego nikomu tłumaczyć.

Maja

***

Wasze historie i opinie są dla nas ważne. Czekamy na Wasze listy i komentarze. Piszcie do nas na adres: kobieta@agora.pl. Najciekawsze listy opublikujemy.