Zapłaciła 1300 zł za wizytę u fryzjera. Załamała się, gdy zobaczyła efekt końcowy

Tiktokerka podzieliła się w sieci historią swojej nieudanej wizyty u fryzjera. Postanowiła dodać swoim ciemnym włosom trochę jaśniejszych refleksów i szybko tego pożałowała. Efekt końcowy znacząco odbiegał bowiem od inspiracji, które pokazała fryzjerowi. - Przysięgam, nie wyjdę z domu przez miesiąc - podsumowała.

Więcej podobnych historii znajdziesz na Gazeta.pl

Zobacz wideo Te gwiazdy miały kiedyś zupełnie inne fryzury. Poznajecie?

TikTok jest obecnie jedną z najpopularniejszych platform na świecie, gdzie użytkowniczki oraz użytkownicy dzielą się krótkimi filmikami poruszającymi przeróżne tematy. Znajdziemy tam nie tylko układy taneczne, makijażowe triki, trendy, czy domowe porady, lecz także prawdziwe historie z życia wzięte. Niektóre z nich mogą być przestrogą dla wielu osób.

modne paznokcieTo najgorszy manicure, jaki zobaczycie. "Błagam, powiedz że za to nie zapłaciłaś"

Eksperymentowanie z fryzurą pod okiem fryzjera, którego nie znamy może być fatalne w skutkach, o czym na własnej skórze przekonała się pewna tiktokerka prowadząca konto pod nazwą @staceyynguyenn. Stacey Nguyen zdecydowała się bowiem na wizytę w salonie fryzjerskim, ponieważ chciała zmienić nieco swoją fryzurę, a dokładniej kolor włosów i grzywkę. Dziewczyna wymarzyła sobie, by na jej ciemnobrązowych kosmykach pojawiły się jasne refleksy oraz grzywka curtain bangs. Trudno się temu dziwić, gdyż tego typu koloryzacja oraz cięcie uważane są za jeden z najgorętszych trendów fryzjerskich tego sezonu. Jednak po zejściu z fotela okazało się, że efekt końcowy znacząco odbiegał od jej oczekiwań i nawet nie przypominał tego, który pokazała na zdjęciach inspiracyjnych. 

Przysięgam, nie wyjdę z domu przez miesiąc

- napisała pod opublikowanym wideo.

Wysłała chłopakowi zdjęcie nieogolonych nóg. Nie takiej odpowiedzi się spodziewałaWysłała chłopakowi zdjęcie nieogolonych nóg. Nie takiej odpowiedzi się spodziewała

Stacey Nguyen zdradziła, że za usługę zapłaciła 300 dolarów, czyli ponad 1300 złotych. Cała sytuacja wydarzyła się rok temu, a w kolejnych opublikowanych przez nią tiktokach wyjaśniła, że podzieliła się tą historią, by dać nauczkę innym dziewczynom. Zaapelowała także, by w przypadku takich sytuacji, kobiety nie bały się głośno mówić o tym, co im się nie podoba, a w sytuacji źle wykonanej usługi, absolutnie za nią nie płaciły.

Wasze historie są dla nas ważne. Czekamy na listy i komentarze. Piszcie do nas na adres: kobieta@agora.pl. Najciekawsze listy opublikujemy.

***

Kobieta.gazeta.pl jest dla Was i to dla Was cały czas piszemy na różne tematy. Nie oznacza to jednak, że Ukraina schodzi na dalszy plan. To cały czas bieżąca i bardzo istotna kwestia. Wszystkie najważniejsze informacje znajdziecie tutaj: wiadomości.gazeta.pl, kobieta.gazeta.pl/ukraina.

Więcej o: