Przyroda radzi sobie znacznie lepiej bez ludzi niż my bez niej. Czego uczy nas światowy lockdown?

Przyroda jest jednym z największych beneficjentów pandemii koronawirusa. Czystsze powietrze, mniej śmieci, odrodzenie fauny. Czy z tych zmian możemy wyciągnąć jakieś wnioski w kontekście działań na rzecz klimatu?

Coraz częściej zdajemy sobie sprawę z faktu, że to, jak dbamy o środowisko, ma wpływ na nas samych. Nie tylko ograniczamy użycie plastików, czy kupujemy kosmetyki o dobrych składach, lecz także rezygnujemy z dalekich podróży samolotem. Wszystkich, którzy poszukują porad, jak poprawić los swój i planety, zapraszamy na nasz nowy cykl pt. "Dbam o siebie i środowisko" w co drugi wtorek o godz. 16.

Kilka tygodni temu media na całym świecie obiegły zdjęcia z Wenecji. Pandemia koronawirusa oraz wymuszona przez nią izolacja sprawiły, że w tamtejszych kanałach woda stała się zaskakująco przejrzysta. Można było zaobserwować w niej nawet małe rybki. Stało się tak z powodu mniejszego ruchu na kanałach. Osad, który unosił się zwykle na powierzchni, pozostał na dnie.

Mimo że nie oznacza to, że z dnia na dzień poprawiła się jakość tamtejszej wody, dla wielu osób obrazek z Wenecji stał się wyraźnym znakiem, że światowy lockdown nie pozostaje bez wpływu na przyrodę. 

 

Czystsze powietrze

Kolejnym wyraźnym skutkiem pandemii był spadek zanieczyszczenia powietrza w wielu miejscach na świecie. Po raz pierwszy zjawisko zostało zaobserwowane na zdjęciach satelitarnych NASA w chińskiej prowincji Hubei. Jest to m.in. skutek znacznego ograniczenia ruchu ulicznego. Dane Europejskiej Agencji Środowiska (EEA) pokazują, że zanieczyszczenie powietrza zmniejszyło się także w licznych europejskich miastach - o 30 procent w Paryżu, a o połowę w Londynie, Mediolanie i Rzymie.

Niestety w polskich miastach nie odnotowano na razie takiego skutku domowej izolacji. Oznacza to prawdopodobnie, że za zanieczyszczenie powietrza w naszym kraju odpowiedzialne są głównie piece domowe, w których pali się węglem. 

Odrodzenie fauny

Brak ludzi w popularnych miejscach wpłynął także na życie zwierząt. Przykładowo w Tajlandii odnotowano największą liczbę gniazd żółwi skórzastych od 20 lat. Zwierzęta były zabijane przez plażowiczów oraz rybaków. Poza tym niszczono obszary, w których żółwie składały jaja.

Na wybrzeża Phangnga i Phuket największe żółwie morskie powróciły z powodu braku ludzi. Warto wspomnieć, że gatunek został uznany przez Międzynarodową Unię Ochrony Przyrody za zagrożony wyginięciem. 

Jakiś czas temu głośno było także o nagraniach i zdjęciach z plaż Karoliny Północnej. Możemy na nich zobaczyć, jak woda wyrzuca na piasek niezliczoną ilość muszli. Taki obrazek nie należy do częstych. Zwykle muszle są zabierane z tamtejszych plaż przez turystów. 

Nagłośnienie tego typu przypadków wywołało liczne dyskusje. Pojawiły się m.in. głosy, że przyroda radzi sobie znacznie lepiej bez ludzi niż my bez niej. Wiele osób zastanawia się także, czy takie przykłady wpłyną w przyszłości na nasze wybory podróżnicze? 

- Podróżni będą woleli omijać miejsca o dużym zatłoczeniu. Niewykluczone, że dotknie to także aglomeracji stricte turystycznych, np. Dubaju, Las Vegas czy Cancun - powiedział w rozmowie z podróże.gazeta.pl prof. dr hab. Andrzej Kowalczyk z Wydziału Geografii i Studiów Regionalnych Uniwersytetu Warszawskiego.

Wszechobecne śmieci

Jednak pandemia to dla przyrody nie tylko pozytywne skutki. Od kilku miesięcy na całym świecie zużywane są tony maseczek i foliowych rękawiczek. Niedługo mogą znaleźć się wśród licznych śmieci wyrzuconych na plaże. Gospodarka odpadami w wielu rozwijających się krajach nie jest jeszcze tak sprawna, jak na Zachodzie. Dlatego zagrożenie jest bardzo realne.

Warto wspomnieć, że maseczek i rękawiczek nie wolno wyrzucać do toalet. Poza tym należy wrzucać je do odpadów zmieszanych. Dowiedz się więcej na ten temat >>

Problem śmieci dotyczy nie tylko plaż. Gdy w Polsce obostrzenia zostały złagodzone, ludzie tłumnie zaczęli korzystać z uroków przyrody. To spowodowało m.in. że liczne tereny zielone zaczęły przypominać wysypiska śmieci. Poniższe zdjęcie pochodzi z Lasku Aniołowskiego w Częstochowie:

Gdy w Polsce obostrzenia zostały złagodzone, ludzie tłumnie zaczęli korzystać z uroków przyrodyGdy w Polsce obostrzenia zostały złagodzone, ludzie tłumnie zaczęli korzystać z uroków przyrody Fot. Grzegorz Skowronek / AG

- W czasie największych obostrzeń nasz park był zamknięty. Po złagodzeniu przepisów na ścieżkach i szlakach poznawczych pojawiło się mnóstwo spacerowiczów. Najwięcej osób przyjeżdża w weekendy i słoneczne popołudnia - mówi dyrektorka Suwalskiego Parku Krajobrazowego Teresa Świerubska.

- Niestety wraz ze spacerującymi pojawiły się także śmieci. Są to znacznie większe ilości niż przed wybuchem pandemii i wprowadzeniem ograniczeń. To pokazuje, że ludzie z jednej strony bardzo chcą korzystać z przyrody, a z drugiej często nie mają oporów przed tym, by ją niszczyć - zauważa nasza rozmówczyni. 

Zobacz wideo Do jakich kontenerów należy wrzucać śmieci? Obejrzyj nasz poradnik:

Czego uczy pandemia?

W ramach walki z rozprzestrzenianiem się koronawirusa zgodziliśmy się na liczne ograniczenia. Czy bylibyśmy skłonni do takich poświęceń w imię ratowania klimatu? Raczej nie. Przyczynę wyjaśniła w rozmowie z "The New York Times" prof. Elke Weber, behawiorystka z Uniwersytetu Princeton. Jej zdaniem jako ludzie skupiamy się na tu i teraz. Dlatego też nie mamy motywacji, by walczyć z zagrożeniami, których skutki mogą pojawić się dopiero za kilkadziesiąt lub kilkaset lat. Jednak w czasie pandemii, która zagraża obecnie nam wszystkim, jesteśmy w stanie się zmotywować do bardzo radykalnych ograniczeń.

Na światowy lockdown przyroda zareagowała błyskawicznie. Wiadomo, że obecny stan nie utrzyma się na zawsze. Warto jednak z tych zmian wyciągnąć wnioski, które mogłyby pomóc w walce z problemami ekologicznymi. 

Nie ulega wątpliwości, że nadal potrzebne są działania edukacyjne na rzecz tego, jak pozbywać się śmieci i jaki wpływ na naszą planetę ma jej zaśmiecanie. Jeśli więc takie akcje wydają się wam banalne lub zbędne, przypomnijcie sobie, że wiele osób nic sobie z tego nie robi. 

Poza tym w naszym kraju po kryzysie w ramach walki o lepszą jakość powietrza największy nacisk będzie trzeba położyć na walkę ze "starymi kopciuchami". Prawdopodobnie to właśnie piece domowe, w których pali się węglem, ponoszą największą odpowiedzialność za złą jakość powietrza. 

Pojawiły się także głosy, że po pandemii ludzie zrezygnują z niepotrzebnych podróży. Być może turyści zaczną interesować się lokalną turystyką i wybierać mniej zatłoczone kierunki. Przykłady takie jak te z plaż Tajlandii, w których przyroda w czasie światowego lockdownu zaczęła się odradzać, pokazują, że nadmiar turystów wielu miejscom zdecydowanie nie służy. 

Poznaj też poprzednie odcinki naszego cyklu "Dbam o siebie i o środowisko". Znajdziesz je TUTAJ >>

Więcej o: