Nowożeńcy utknęli na Malediwach przez koronawirusa. "Brzmi dobrze, dopóki wiesz, że możesz stamtąd wyjechać"

Małżeństwo z RPA postanowiło spędzić swoją podróż poślubną na jednej z wysp na Malediwach. Z powodu epidemii koronawirusa, ich sześciodniowa wycieczka znacznie się przedłużyła, a oni zostali jedynymi gośćmi w hotelu i nie wiedzą, kiedy uda im się wrócić do domu.

Olivia i Raul De Freitas od dawna marzyli o podróży poślubnej spędzonej na jednej z malediwskich wysp. Zdecydowali się na sześciodniową wycieczkę, która i tak była dla nich ekstrawagancją. Tuż przed wylotem, ze względu na rosnące ograniczenia nałożone w związku z epidemią koronawirusa na świecie, mieli pewne obawy co do swojej podróży. W RPA nie ogłoszono jednak niczego konkretnego, co wpłynęłoby na ich decyzję, a biuro podróży zapewniło ich, że bez względu na nadchodzącą politykę wszyscy obywatele RPA zostaną wpuszczeni do kraju i powiedzieło im, by dobrze się bawili. Zatem 22 marca nowożeńcy byli już na Malediwach.

Zobacz wideo Koronawirus. Jakie obostrzenia obowiązują poza Polską?

Wiadomość o zamknięciu lotnisk w RPA

W środę 25 marca, czyli zaledwie trzy dni po przybyciu na wyspę, para otrzymała wiadomość, że ze względu na pandemię lotniska w RPA zostaną zamknięte do północy w czwartek. Choć większość gości zdążyła się ewakuować, komplikacje związane z opuszczeniem odległej wyspy oraz długi przelot nie dawały małżeństwu szans dotarcia do RPA na czas.

Olivia i Raul De Freitas początkowo zastanawiali się nad przepłynięciem motorówką na główną wyspę i spróbowaniem szczęścia na lotnisku, jednak Malediwy w tym samym czasie również ogłosiły własną blokadę, zakazując przyjmowania jakichkolwiek nowych zagranicznych turystów. Zatem gdyby opuścili ośrodek, mogliby nie zostać ponownie do niego przyjęci, gdyby w podróży coś poszło nie tak. Zostali więc na miejscu.

Małżeństwo zwróciło się po pomoc do konsulatu RPA na Malediwach oraz najbliższej ambasady RPA na Sri Lance. Za pośrednictwem WhatsApp'a, przedstawiciel powiedział im, że na Malediwach znajduje się obecnie około czterdziestu innych mieszkańców RPA i że najszybszym rozwiązaniem będzie wynajęcie odrzutowego samolotu na własny koszt za - w sumie - 104 tys. dolarów. Rząd nawiązał jednak kontakt tylko z połową tych osób, przy czym wiele nie było w stanie zapłacić lub odmówiło zapłaty. Mimo wielu rozmów przedstawicieli RPA z Ministerstwem Spraw Zagranicznych Malediwów, po kilku dniach lot nadal nie został zatwierdzony.

Jedyni goście w luksusowym hotelu

W niedzielę 29 marca Olivia i Raul De Freitas byli już jedynymi gośćmi w luksusowym ośrodku, gdzie ceny pokoi zaczynają się od 750 dolarów za noc. Mimo zaistniałej sytuacji, małżeństwo starało się nie panikować, tylko korzystać z przedłużonego pobytu.

To niesamowite, że spędzamy tu ten dodatkowy czas

- powiedziała Olivia De Freitas w rozmowie z "New York Timesem".

Całymi dniami spacerują, opalają się i nurkują, a obsługa obiektu, która również nie ma żadnych innych zajęć, towarzyszy im na każdym kroku starając się w każdy możliwy sposób umilić małżeństwu czas. Ekipa restauracyjna przygotowała dla nich wyszukaną kolację przy świecach na plaży, każdej nocy artyści wystawiają dla nich show, a podczas śniadania przy ich stoliku kręci się dziewięciu kelnerów - przepisy rządowe nie zezwalają bowiem personelowi na opuszczenie ośrodków, dopóki nie przejdą kwarantanny, która nastąpi po wyjeździe ich ostatnich gości.

Jednak obciążenie finansowe spowodowane przedłużoną podróżą poślubną jest dla nich bardzo ciężkie. Chociaż stawka za pobyt została sporo obniżona, nieustannie rośnie kwota na rachunku, który będą musieli zapłacić, korzystając z oszczędności odłożonych na zaliczkę na kupno domu. Do tego, będą z pewnością musieli dodać ceny biletów za wynajem samolotu, który przetransportuje ich do kraju. 

Wszyscy mówią, że chcą utknąć na tropikalnej wyspie, dopóki tam nie utkną. Brzmi dobrze, dopóki wiesz, że możesz stamtąd wyjechać

- przyznała Olivia De Freitas.

Co z powrotem małżeństwa do domu?

5 kwietnia para została przeniesiona do innego pięciogwiazdkowego kurortu na Malediwach, gdzie władze kraju postanowiły zgromadzić turystów z RPA, którzy tam mają oczekiwać na powrót do domu. Choć początkowo usłyszeli, że pozwolenia na lot powinny być załatwione do poniedziałku, 6 kwietnia, obywatele RPA przebywający na Malediwach nadal nie znają daty powrotu do domu.

Źródło: New York Times

Więcej o:
Komentarze (37)
Nowożeńcy utknęli na Malediwach przez koronawirusa. "To brzmi dobrze, dopóki wiesz, że możesz stamtąd wyjechać"
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • jojne.klajnszwanc

    Oceniono 42 razy 30

    Bardzo mądrzy. Wirus szaleje na świecie a oni pod koniec marca wyjeżdżają bo muszą.

  • cozano

    Oceniono 23 razy 21

    "Zatem 22 marca nowożeńcy byli już na Malediwach."
    Czyżby miłość odbierała aż tak rozum?

  • wujek_dobra_rada6

    Oceniono 8 razy 4

    To trzeba być idiotą aby wylecieć z kraju 25 marca...typowe 'janusze'!

  • swinton

    Oceniono 2 razy 2

    >Wszyscy mówią, że chcą utknąć na tropikalnej wyspie, dopóki tam nie utkną

    Na jednej z takich rajskich wysp (nie Malediwy) spotkaliśmy faceta który dorobił się fortuny na opracowywaniu perfum. Facet miał już chyba z 70+ lat, z czego to 20+ na tej wyspie.
    Super dom, co tydzień party dla znajomych i takich którzy byli we właściwym miejscu o właściwym czasie.
    Podczas drugiego spotkania zwierzył się że od 20 lat żyje we więzieniu.
    Turyści nazywają to rajem.
    Mógłby wrócić do Europy ale żona i dzieci wolą żyć w tym więzieniu.
    Najmłodsza córka miała wtedy chyba 11 czy 12 lat.
    Aaaa.... I jeszcze niezapłacone podatki w kraju swojego urodzenia.

  • wissenwertes

    Oceniono 1 raz 1

    Ja się pytam czy oni na rowerach jeździć mogą?

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX