W czasie pandemii znalazł psa z przywiązaną kartką. Zwierzę ma za sobą poruszającą historię. "Wybuchnąłem płaczem"

Lionel Keith Vytialingam z malezyjskiego miasta Ipoh w trakcie robienia zakupów usłyszał nagły dźwięk klaksonów. Okazało się, że powodem reakcji kierowców był mały pies, który błąkał się po ruchliwej ulicy.

Jak poinformował "Malay Mail", Lionel Vytialingam postanowił zaopiekować się zagubionym psem. Podczas oględzin zwierzęcia mężczyzna zauważył przypiętą do jego szyi kartkę. Okazało się, że jest to list od byłego właściciela psa.

Zobacz wideo Co musisz wiedzieć o koronawirusie?

"Wybuchnąłem płaczem"

Co ciekawe, wiadomość została napisana w imieniu zwierzęcia. - Nazywam się Siggy i jestem najbardziej kochanym i troskliwym psem. Mój pan nie może się mną już zajmować. Jest mu bardzo przykro, że musiał mnie tutaj zostawić. Proszę, zabierz mnie do domu - przeczytał w liście Malezyjczyk. 

Oprócz tego dowiedział się także m.in., że to pięcioletnia suczka rasy goldendoodle, która nie została wysterylizowana. List wzruszył i zadziwił mężczyznę. - Wybuchnąłem płaczem - wyznał w jednym ze swoich postów na Facebooku.

Miłość w czasach koronawirusa i ważny apel

Wydarzenia rozegrały się w czasie światowej pandemii. Mężczyzna podzielił się historią w mediach społecznościowych, a wspólne zdjęcie z psem opatrzył żartobliwym podpisem "miłość w czasach koronawirusa". Oprócz tego zaapelował także do innych osób, by nie decydowały się pochopnie na porzucanie swoich zwierząt na ulicy. 

Przeczytaj także: