Mimo pandemii ludzie biorą śluby. "Żałujemy, że to odbędzie się w takich czasach"

- Nie chcieliśmy czekać. Słyszeliśmy, że pandemia może potrwać nawet dwa lata. A w podróż poślubną pojedziemy, gdy to wszystko już się skończy - mówi Dorota, która niedawno wzięła ślub cywilny.

Na sali jest zaskakująco mało osób. Wszyscy zgromadzeni mają na twarzach maseczki ochronne, a na dłoniach rękawiczki. Rok temu taki obrazek byłby dla nas wszystkich ogromnym zaskoczeniem. Obecnie właśnie tak wygląda większość ślubów

Ewa i Kamil z Warszawy pobrali się pod koniec kwietnia. - Wiadomo, że nie był to nasz wymarzony ślub. Wiedzieliśmy, że będziemy musieli założyć maski i rękawiczki, a w uroczystości weźmie udział tylko pięć osób, czyli my, świadkowie i osoba z Urzędu Stanu Cywilnego - zdradza Ewa.

Zobacz wideo Co zwiastuje, że związek przetrwa?

- Nie planowaliśmy wielkiego wesela. Po pierwsze nie jesteśmy fanami tego typu imprez, a po drugie chcieliśmy zorganizować jedynie obiad dla rodziny. Z wiadomych względów zrezygnowaliśmy jednak także z tego pomysłu - dodaje.

- Ze ślubem nie chcieliśmy czekać. Słyszeliśmy, że pandemia może potrwać nawet dwa lata. A w podróż poślubną pojedziemy, gdy to wszystko już się skończy. Planowaliśmy wyjazd do naszego ukochanego Rzymu aż na trzy tygodnie. W tym roku nie będzie to pewnie jednak możliwe - zaznacza nasza rozmówczyni.

"Rodzina i najbliżsi rozumieją"

Z kolei Agata weźmie ślub plenerowy na początku czerwca. Jak podkreśla, ona i jej narzeczony mają własne zdanie na temat obecnej sytuacji, dlatego postanowili nie zmieniać wcześniejszych ustaleń i nie odwoływać zaplanowanego ślubu. 

- Szkoda nam było jedynie, że musimy zrezygnować z wesela, które miało odbyć się w pięknej, klimatycznej stodole. Planowaliśmy także poprawiny na powietrzu na 50 osób. Jeśli w najbliższym czasie restrykcje zostaną złagodzone, to być może uda nam się je jednak zorganizować i będą naszym weselem - mówi Agata.

- Rodzina i najbliżsi rozumieją i wspierają nas w tej decyzji. Sami organizujemy wszystko od a do z, dlatego raczej nikt nie mógłby być przeciwko ślubowi w czerwcu. Żałujemy jednak, że to odbędzie się w takich czasach. Brat narzeczonego mieszka w Anglii, więc pewnie nie będzie mógł być razem z nami - dodaje nasza rozmówczyni.

Zasady w czasie ślubów

Wiele osób zastanawiają kwestia bezpieczeństwa, jakie obowiązują w czasie epidemicznych ślubów. Zasady dotyczące ślubów cywilne są ustalane w poszczególnych miejscowościach. Przykładowo, w Warszawie liczba osób mogących wziąć udział w uroczystości w Urzędzie Stanu Cywilnego została ograniczona do pięciu. Nowożeńcy składają przysięgę małżeńską jedynie w towarzystwie urzędnika stanu cywilnego i świadków bez gości. Podczas ślubów zarówno kierownik przyjmujący oświadczenie, jak i nowożeńcy oraz świadkowie muszą mieć, zgodnie z obowiązującymi przepisami, zasłonięte usta i nos. W niektórych miejscowościach w uroczystości mogą uczestniczyć także rodzice państwa młodych.

Także uroczystości kościelne obwarowane są reżimem sanitarnym. Wszystkie obecne w świątyni osoby muszą mieć na sobie maseczki. Co więcej, wszystkich poza parą młodą obowiązują rękawiczki ochronne na dłoniach. Może w nich uczestniczyć jednak więcej osób niż w przypadku ślubów cywilnych - to jedna osoba na piętnaście metrów kwadratowych.

W kwietniu rezygnacji było znacznie więcej

Jak udało nam się dowiedzieć z Urzędu Miasta Stołecznego Warszawy, w marcu tego roku nowożeńcy odwołali około 30 procent uroczystości. Żadna z nich nie została jednak odwołana przez Urząd Stanu Cywilnego. W marcu w Warszawie zawarto 205 małżeństw: 194 ceremonie w USC, osiem ślubów konkordatowych, a trzy w plenerze. W analogicznym okresie ubiegłego roku w stolicy odbyło się 298 ceremonii ślubnych. Spośród nich 257 małżeństw zawarto w salach ślubów USC, osiem w plenerze, a 33 to śluby konkordatowe.

Z kolei już w kwietniu rezygnacji było znacznie więcej. - Szacujemy, że w każdym tygodniu około 60-70 procent par zmieniło lub zrezygnowało z pierwotnie wyznaczonej daty ślubu - dowiadujemy się z Urzędu Miasta Stołecznego Warszawy.

Warto także wspomnieć, że przyszli nowożeńcy dotychczas odwoływali uroczystości przypadające w maju i czerwcu. Na razie pozostają jednak przy datach ślubów w miesiące wakacyjne i później.

Pomysł zza oceanu

Przełożyć, odwołać czy zdecydować się na kameralny ślub? Na tego typu pytania w ostatnim czasie musieli odpowiedzieć sobie przyszli nowożeńcy na całym świecie. Na ciekawe rozwiązanie problemu wpadły władze Nowego Jorku. Mieszkańcy miasta będą mogli zawierać związki małżeńskie przez internet. Potwierdził to kilka dni temu na Twitterze burmistrz Nowego Jorku Bill de Blasio.

Rozporządzenia pozwala urzędnikowi na przeprowadzenie ceremonii za pośrednictwem połączenia wideo. Jest to możliwe od 7 maja 2020 roku. - Ta pandemia nie może powstrzymać miłości. Do wszystkich oczekujących na ślub: jesteśmy z powrotem gotowi wam służyć i z wami świętować - zapewnił burmistrz Nowego Jorku.

Przeczytaj także:

Więcej o: