Pielęgniarka znalazła skandaliczny list od sąsiadów. "Nie wpuścimy panią na klatkę"

Artur Barciś opublikował list, w którym sąsiedzi kobiety z Płocka zagrozili jej, żeby nie wracała z pracy do domu, bo i tak nie wpuszczą jej na klatkę. Wszystko przez to, że jest pielęgniarką. Autorzy listu boją się bowiem zakażenia koronawirusem.

Praca w służbie zdrowia to nie tylko codzienna walka o wyleczenie drugiego człowieka i o jego życie. To także konieczność zmierzenia się z cudzymi obawami oraz lękami. Niektórzy ludzie, jak się okazuje, starają się bowiem unikać kontaktu z lekarzami czy pielęgniarkami z obawy przed zakażeniem się od nich koronawirusem.

Zobacz wideo Jak samodzielnie zrobić płyn do dezynfekcji?

Artur Barciś opublikował skandaliczny list, w którym sąsiedzi grożą pielęgniarce

Jedną z takich historii podzielił się znany polski aktor, Artur Barciś. Wykorzystując swoje duże zasięgi w internecie, postanowił zwrócić uwagę na problem coraz częstszego napiętnowania pracowników ochrony zdrowia w Polsce. W tym celu Artur Barciś opublikował na swoim profilu na Facebooku zdjęcie listu, który dostała od swoich sąsiadów pielęgniarka z Płocka.

Droga pani, w związku z wykonywaną przez panią pracą pielęgniarki, prosimy o niezamieszkiwanie mieszkania przy ul.... w Płocku

- czytamy w liście.

Z dalszej jego części dowiadujemy się, że sąsiedzi pozwolą wrócić kobiecie do domu w momencie, kiedy "zagrożenie ustanie". Wtedy, jak sami napisali, "będzie mogła wieść normalne, sąsiedzkie życie".

To jednak nie wszystko. Na samym końcu listu pojawia się jeszcze groźba:

Jeżeli nie dostosuje się pani do powyższych próśb, nie wpuścimy panią na klatkę.

Na ten moment nie jest potwierdzona autentyczność listu. My mamy jednak nadzieję, że to czyjś bardzo niesmaczny żart. 

Ludzie boją się kontaktu z pracownikami ochrony zdrowia

Post Artura Barcisia spotkał się z ogromnym odzewem wśród internautów z całej Polski. Część z nich udostępniała go, aby nagłośnić całą sprawę, inni zaś w komentarzach dali upust swojemu oburzeniu zaistniałą sytuacją. 

Dzisiejszy list napisany przez kogoś z „drugiego bloku” w Płocku, to coś wyjątkowo obrzydliwego, dowód bezmyślności, bezduszności, całkowitego braku empatii osoby, która napisała te haniebne słowa na kartce. Wstyd, obrzydliwy wstyd!
Masakra, tylko jakby była sytuacja, że któraś z osób z tego komitetu trafiłaby do szpitala, w którym pracuje pielęgniarka, to zaraz przypomnieliby sobie, że mieszkają obok siebie i się znają, bo potrzebowaliby pomocy i opieki. Jak można takie rzeczy pisać. Porażka. Osoby, które to pisały, wstyd.
Ciekawe, kto się zaopiekuje sąsiadami, jak będą chorzy niekoniecznie na koronawirusa. Tej pani należy się szacunek i wielkie podziękowania. Sąsiedzi powinni jej czerwony dywan rozwijać za jej oddanie i ciężka pracę. Brawa dla tej pani i wstyd dla sąsiadów.

Lekarka dostała list od sąsiadów

Takich przypadków jest coraz więcej. Jakiś czas temu pisaliśmy o lekarce, która za wycieraczką samochodu znalazła list od sąsiada. Mężczyzna wprost poprosił kobietę, aby ta nie wracała z pracy w szpitalu do domu, ponieważ może zakazić innych.

Pomyślałaś o tym, że wracając tutaj, ryzykujesz naszym zdrowiem?

- napisał w liście do lekarki jej sąsiad.