BEAUTY
dr. Ewa Chlebus (fot. mat. prasowe)
dr. Ewa Chlebus (fot. mat. prasowe)

Więcej podobnych tematów na stronie głównej Gazeta.pl

Jedna z najbardziej znanych dermatolożek w Polsce kremy kręciła już jako młoda dziewczyna. - Moja mama, farmaceutka, założyła pierwszą w Warszawie szkołę kosmetyczną i faktycznie uczyła kandydatki na kosmetyczki, jak się kręci kremy. I takie też kremy - w tych ciężkich latach 70, gdy nic nie było poza Izis i Panią Walewską - robiła na potrzeby wszystkich znajomych - wspomina doktor Ewa Chlebus.

Mówię "kręciło się", bo kremy się kręciło jak … majonez! Prototypy takich mikserów - prawie jak kuchennych, z mieszadłami - do kosmetyków zawsze były w domu

- wspomina pani doktor.

dr. Chlebusdr. Chlebus fot. mat. prasowe

Zresztą początki rozwoju wielu marek kosmetycznych, którym świadkowała doktor Chlebus - np. będąc konsultantką Dermiki - właśnie takie były. Sama pani doktor, jedna z legend polskiej i światowej dermatologii w młodości nie chciała zajmować się skórą.

Zobacz wideo
Mamie, która mnie namawiała na robienie też swojej szkoły kosmetycznej, mówiłam "Mamo, ja będę prawdziwym lekarzem! Pediatrą!"

- I nagle się okazało, że ja jestem bardzo wrażliwa i źle reaguję na, to gdy moi mali pacjenci umierają. Starsza, doświadczona lekarka to dostrzegła i poleciła mi się zgłosić na dermatologię lub okulistykę. Miałam dobre stopnie - więc poszłam i zastałam przyjęta z otwartymi ramionami. I tak to wróciłam do swoich korzeni - opowiada.  

Klinika dr ChlebusKlinika dr Chlebus fot. materiały prasowe

Dynamicznie rozwijająca się dermatologia ją wciągnęła i stała się jej pasją. - W latach dziewięćdziesiątych - a ja swoją drugą specjalizację robiłam w 1992 roku - trudno było nadążyć za farmakoterapią, za nowościami w badaniach, w spojrzeniu na skórę. Trafiłam na fascynujący czas - uśmiecha się dr Chlebus.  

dr. Chlebusdr. Chlebus fot. mat. prasowe

Z czego najbardziej znana jest pani doktor i jej klinika? Ze swoich detoksów dla skóry.

Łatwo jest powiedzieć "posmaruj się tym, posmaruj tym", ale aktualnie, przy wielkiej ilości alergenów i kosmetyków, które stosujemy często na pierwszy rzut oka trudno powiedzieć, na co właściwie pacjent choruje.

Ja uznaję, że kiedy wyeliminujemy wszystko - łącznie z podstawowymi kosmetykami, które też czasem nie są odpowiednio atestowane i mogą podrażniać - wszystko, co może doprowadzać do stanu chorobowego, to dopiero wtedy możemy ocenić stan skóry. Zobaczyć czy to jest tendencja do zmian trądzikowych, czy do trądzika różowatego, czy do przebarwień, czy wrażliwości skóry, a może do alergii czy suchości? - tłumaczy swoją metodę pani doktor. A ja pytam, czy to prawda, że np. odstawia się też szampony, na co pani doktor mówi, że ludzie jakoś nie kojarzą, że twarz jest tak blisko włosów i że "dopaść" ją mogą np. alergeny lotne.

Pola Dźwigała, perfumiarka z PolasenseJej atelier wygląda jak szalone laboratorium wiedźmy, a praca przypomina robotę detektywa. Tworzy perfumy

klinika dr Chlebusklinika dr Chlebus fot. mat. prasowe

Druga rzecz, z której znana jest pani doktor, to umiejętność leczenia trudnych przypadków trądziku. - Trądzik może sprawić, że ktoś nawet nie wyjdzie z domu ze wstydu, że ktoś nie dostanie lepszej pracy, że ktoś nie pójdzie randkę i nie ułoży sobie życia - mówi pani doktor. - Wszystkie choroby skóry krążą wokół psychicznych kłopotów człowieka – albo z nich wynikają, albo je powodują. Trądzik to choroba uwarunkowana genetycznie, do tego dokładają się czynniki środowiskowe.

Dlatego dla pacjenta z trądzikiem najważniejsze jest to, żeby znalazł lekarza, który się nim przejmie. I poprowadzi go, np. dbając również o aspekt psychiczny, bo trądzik sprzyja obniżeniu nastroju, a nawet, i jest to szeroko opisane w literaturze medycznej - myślom samobójczym.

Kiedy się więc leczy pacjenta z trądzikiem, to nie można z nim spędzać tych nieszczęsnych 15 minut w gabinecie raz na pół roku! To za mało! - denerwuje się lekarka. Dr Chlebus specjalizuje się w trądziku różowatym - stąd z resztą ów system "odstawiania" kosmetyków, bo osoby chorujące na trądzik różowaty są niezwykle podatne na uczulenia na twarzy. - Rozszerzone naczynia powodują, że łatwiej się wszystko wchłania - tłumaczy dr Chlebus.

I choć pacjenci nie lubią swojej choroby, to staram się im w mojej klinice pokazać, że "dobrze prowadzony" trądzik różowaty może doprowadzić do tego, że ma się dużo młodszą skórę przez całe życie.

I tak w międzyczasie, właśnie z tego zainteresowania trądzikiem różowatym - oprócz jeszcze jednej mojej pasji, czyli przebarwień - "przyplątało się" odmładzanie - uśmiecha się pani doktor.

Opakowanie kremu opracowanego przez dr ChlebusOpakowanie kremu opracowanego przez dr Chlebus fot. mat. prasowe

I opowiada, że czytając dużo o trądziku różowatym, odkryła, że lekarze dermatolodzy o to samo walczą w leczeniu trądziku różowatego, co w odmładzaniu. Pani doktor zaczęła więc stosować w leczeniu odmładzające retinoidy, nad którymi szczególnie intensywne badania były prowadzone wtedy, kiedy uczyła się dermatologii - w latach 80 i 90. - Wysyłałam pacjentki do apteki po kremy z różnym stężeniem retinoidów i nagle się okazywało, że po pierwsze nie mają nawrotu trądziku różowatego, ale też młodo wyglądają - cieszy się lekarka. Dermatolożka napotkała jednak na niespodziewane trudności: okazało się nagle, że wycofano bardzo silnie stężone retinoidy z krajów Unii Europejskiej. - Unia wymaga, żeby lek, który jest sprzedawany w aptece, miał dwa lata ważności po otwarciu. A retinoidy tego nie mają, bo one się utleniają bardzo szybko - tłumaczy dr Chlebus.

Powstał dylemat. Jak leczyć? Pani doktor postanowiła stworzyć własny krem.

Krem stworzony przez dr ChlebusKrem stworzony przez dr Chlebus fot. mat. prasowe


W niewielkim słoiczku jest więc lekki żel, który nakłada się szklaną szpatułką, wcześniej mieszając krem z wodą.

Retinol musi być podawany w otoczeniu pewnych specjalnych struktur chemicznych, żeby działał, jak chcemy. Bo jak on się absolutnie od razu utlenia i właściwie go nie mamy w skórze. Trzeba go tak otoczyć, żeby on "wlazł" w tę warstwę rogową, naskórek, bo on jak już tam wejdzie, to już sobie sam poradzi dalej

– śmieje się pani doktor.

Specjalna formuła kremu została więc wymyślona przez doświadczonego chemika. - Ale ponieważ jest tam ta szpatułka, kremu używa się parę razy w tygodniu - to ma to też wymiar rytuału, takiego prawdziwego zwrócenia uwagi na skórę - podkreśla pani doktor.

Krem ze szpatułką stworzony przez dr ChlebusKrem ze szpatułką stworzony przez dr Chlebus fot. mat. prasowe

Podpytuję jeszcze doktor Ewę Chlebus o taką codzienną pielęgnację: jakie elementy powinna zwierać?  - To proste zasady. Po pierwsze płyn miceralny. Po drugie, bo przecież dotykamy twarzy dłońmi: bezzapachowe, bezbarwne mydła, która mają pH kwaśne. Zasadowe są tańsze w produkcji, ale sprawiają wiele problemów skórnych. No i czułość: jak widzimy, że po kolorowym żelu pod prysznic czy szamponie skóra swędzi - od razu zmieniamy, bo to mikrouczulenie! - ostrzega doktor Ewa Chlebus. Pytam jeszcze o kremy. Pani doktor podkreśla, że ważne są z filtrami, ale na co dzień poleca kremy typu BB czy CC - bo są lżejsze. - Aktywne stosowanie pielęgnacji, w zależności od naszych potrzeb i możliwości finansowych, powinno być skierowane na noc.

Optymalnym schematem pielęgnacyjnym dla kobiety dorosłej jest krem z retinoidami trzy razy w tygodniu, i trzy razy w tygodniu do tego łagodna baza. Albo trzy razy w tygodniu jakaś substancja aktywna, którą sobie kobieta wymarzy. Kremy nawilżające. Kremy lipidowe - wylicza.

Klinika dr ChlebusKlinika dr Chlebus fot. mat. prasowe

Podpytuję o botox, hialuron, mezoterapię. - Medycyna estetyczna to wielkie osiągnięcie ludzkości, ale trzeba z niego umieć korzystać. U nas w klinice podstawą jest najpierw odpowiednio ułożona pielęgnacja, potem pilingi i do tego zabiegi medycyny estetycznej, które notabene zostały wynalezione przez dermatologów, więc to tak naprawdę jest dermatologia estetyczna! - opowiada dr Ewa. - Uważam, że np. botoks trzeba wstrzykiwać w skórę dobrze do tego przygotowaną.

A tak naprawdę to proszę pacjentki, żeby nie sugerowały się niczyim zdaniem, tylko sobie zrobiły selfie i zobaczyły, co im przeszkadza w ich twarzy. To pacjent czy pacjentka wie, co mu czy jej przeszkadza, lekarz może doradzić, a nie krytykować

I radzi, że jeżeli nie znosisz dwóch rzeczy to żeby nie robić dwóch "poprawek" w jednym czasie. - A w międzyczasie stosować pilingi i kremy.

- Nie pracuję z pacjentami, którzy oczekują natychmiastowych efektów, chyba z resztą to słychać po sposobie, w jaki pracuję: odstawiamy wszystko, leczymy skórę, a zdrową dopiero odmładzamy i to naprawdę prostymi metodami.

Dr. ChlebusDr. Chlebus fot. mat. prasowe dr Chlebus

Dr n. med. Ewa Chlebus - lekarz dermatolog z ogromnym doświadczeniem klinicznym, jedna z najlepszych specjalistekw Polsce. Samodzielnie opracowała wiele unikalnych metod leczenia i odmładzania skóry. Po latach praktyki lekarskiej osiąga wyjątkowe efekty w terapii najbardziej uporczywych i trudnych schorzeń dermatologicznych. Zajmuje się m.in. ciężkimi postaciami chorób skóry twarzy, szczególnie trądziku i trądziku różowatego, usuwaniem przebarwień oraz nieinwazyjnymi metodami poprawy jakości skóry w tym diagnostyką i leczeniem nietolerancji i alergii na kosmetyki. Jest wielką zwolenniczką pilingów medycznych i lekarzem, który w wykonywaniu tych zabiegów ma największe w Polsce doświadczenie. W ciągu ponad 20. lat praktyki dermatologicznej opracowała wiele autorskich procedur złuszczania skóry. Wiele receptur pilingów pochodzących ze światowych laboratoriów zmodyfikowała tak, aby jak najlepiej odpowiadały potrzebom skór wrażliwych, naczyniowych, typowych dla populacji polskiej. Dr Ewa Chlebus jest też jednym z niewielu specjalistów w zakresie dermatologii estetycznej, którzy – dla uzyskania jak najlepszego efektu – potrafią umiejętnie łączyć najnowocześniejsze i najskuteczniejsze metody, jakie obecnie proponuje się w medycynie estetycznej (np. pilingi i zabiegi laserowe).