NA WŁASNEJ SKÓRZE
Pielęgnacja prosto z Haiti. Jak wygląda i czym się różni od tej dobrze nam znanej? Sprawdziłam! (fot. archiwum prywatne)
Pielęgnacja prosto z Haiti. Jak wygląda i czym się różni od tej dobrze nam znanej? Sprawdziłam! (fot. archiwum prywatne)

Od ilości dostępnych kosmetyków na rynku może rozboleć nas głowa. Firmy prześcigają się w składach, innowacjach, czy technologiach tworzenia kosmetyków. A jakie są najlepsze? Z pewnością warto zwrócić uwagę na te, które są bliskie naszemu środowisku i wykonane są z naturalnych składników. 

Zobacz wideo

Przez ostatnie tygodnie testowałam produkty marki Creamy

Marka Creamy od razu przykuła moją uwagę swoimi przepięknymi etykietami na opakowaniach. W środku znajdują się ilustracje inspirowane korzeniami marki, czyli Haiti. Cała filozofia kosmetyków oparta jest właśnie o pielęgnacje z tego kraju, która nieco różni się od tej dobrze nam znanej. Przede wszystkim największa różnica jest taka, że marka Creamy do swoich kosmetyków wykorzystuje drogocenny składnik pozyskiwany właśnie w tym kraju, czyli olej Moringa.

Osobiście zwracam również ogromną uwagę na zapach kosmetyku. Dla mnie pielęgnacja to swego rodzaju codzienny rytuał, który ma sprawiać mi przyjemność. Kosmetyki Creamy pachną obłędnie! Jest to zasługa naturalnych, czasem egzotycznych składników, które się w nich znajdują. Zobaczcie, jak wygląda pielęgnacja prosto z Haiti z marką Creamy. 

Kosmetyki marki CreamyKosmetyki marki Creamy fot. archiwum prywatne

1. Oczyszczanie

Pielęgnację rozpoczynamy od oczyszczenia skóry twarzy. Do tego wybrałam olejek myjący Moringa Pure. Przyznam szczerze, że do tej pory raczej spotykałam z żelami, a nie olejkami i bardzo pozytywnie się zaskoczyłam. Sama konsystencja produktu jest niezwykle przyjemna, a zapach fenomenalny. Olejek idealnie emulguje z wodą. Wystarczy już niewielka ilość produktu, by bez problemu zmyć nawet wodoodporny makijaż. Co najlepsze, produkt nie wysusza skóry i pozostawia uczucie świeżości, z czym osobiście rzadko się spotykam. Dotychczas tuż po umyciu twarzy miałam poczucie ściągniętej skóry. W przypadku olejku myjącego Moringa Pure te odczucia są zupełnie odwrotne, bo już po pierwszym użyciu czułam nie tylko świeżość, ale przede wszystkim nawilżenie, a to dopiero pierwszy krok w tej pielęgnacji. 

Krok 1. OczyszczenieKrok 1. Oczyszczenie fot. archiwum prywatne

2. Tonizacja 

Dotychczas podczas swojej codziennej pielęgnacji tuż po użyciu żelu myjącego na twarz nakładałam serum lub krem nawilżający. W przypadku pielęgnacji prosto z Haiti, zanim nałożymy taki kosmetyk najpierw musimy wykonać tonizację. Jej zadaniem jest przede wszystkim przywrócenie właściwego poziomu kwasowości skóry. Nieprawidłowy poziom pH może zaburzać funkcjonowanie skóry oraz prowadzić do jej przesuszenia lub przetłuszczenia. Nawet najbardziej delikatne kosmetyki oczyszczające mogą zmieniać poziom pH. Do tonizacji wykorzystałam esencję Hydro Rice.

Jej bazę stanowi fermentowana woda ryżowa, która głęboko i intensywnie nawilża. W składzie formuły znaleźć można także tonizujący hydrolat różany oraz oczarowy, długotrwale nawilżającą hydrokoloidalną matrycę z amylopektyną z ryżu, zapewniającą nawilżenie w głębszych warstwach skóry, hydrolizowany kwas hialuronowy czy łagodzący podrażnienia pantenol.

Produkt przed użyciem wstrząsnęłam i zaaplikowałam na skórę twarzy. Następnie przeszłam do kroku trzeciego. 

Krok 2. TonizacjaKrok 2. Tonizacja fot. archiwum prywatne

3. Odżywianie 

To już ostatni krok w tej pielęgnacji. W tym miejscu wykorzystałam dwa kosmetyki dla jeszcze lepszego nawilżenia skóry. Pierwszym z nich jest serum olejowe Opuntia. W swoim składzie zawiera 10 proc. witaminy C, która ma właściwości rozświetlające, ale również zmniejsza oznaki starzenia się skóry, poprawia jędrność i elastyczność.

Krok 3. OdżywienieKrok 3. Odżywienie fot. archiwum prywatne

Na to nałożyłam krem My Fusion, który doskonale uzupełnia pielęgnację opartą na olejach roślinnych. Co ciekawe, zamiast wody w kremie znajdziemy hydrolat z róży damasceńskiej, który wzmacnia łagodzące właściwości kremu

Krok 3. OdżywianieKrok 3. Odżywianie fot. archiwum prywatne

Po aplikacji tych dwóch kosmetyków skóra stała się maksymalnie nawilżona i rozświetlona. Rzeczywiście już po pierwszym użyciu możemy zauważyć znaczącą różnicę. 

Jakie są moje wnioski? 

Przede wszystkim pielęgnacja z marką Creamy jest naprawdę bardzo prosta i przyjemna. Kosmetyki są dopracowane w najmniejszym szczególe, zaczynając od ich składu, kończąc na opakowaniach. Nierafinowane oleje, które są podstawą większości kosmetyków, sprowadzane są między innymi z Haiti. Jest to podstawa pielęgnacji marki Creamy. Wszystkie produkty to połączenie naturalnych składników z potwierdzoną naukowo wiedzą. Creamy zdecydowanie odpowiada na potrzeby nowoczesnej kobiety, pragnącej zrównoważonej i holistycznej pielęgnacji. 

Mój test trwał około 2 tygodnie, ale wiem, że Creamy zostanie ze mną na dłużej, bo wygląd mojej skóry znacząco się poprawił. Zniknęło zmęczenie, a skóra wygląda na zdecydowanie bardziej nawilżoną i rozświetloną. Zauważyłam to również, nakładając makijaż. Moja cera nie jest przesuszona, a kolorowe kosmetyki trzymają się na niej po prostu dłużej. Odkąd w swojej kosmetyczce mam olejek do oczyszczania twarzy nawet najmocniejszy make-up nie jest mi straszny. Po tym teście produkty marki Creamy mogę zdecydowanie polecić. 

Skóra po dwutygodniowym teście kosmetykami marki CreamySkóra po dwutygodniowym teście kosmetykami marki Creamy fot. archiwum prywatne