Noc z duchami

Kiedy 23 czerwca zapadnie zmrok i zacznie się noc świętojańska, tradycja wymaga, by spędzić ją na Ślęży, poszukując kwiatu paproci. Nie martwcie się, że kwiat paproci to bujda. Na Ślężę i tak warto się wdrapać, bo znajdziemy się tam w fantastycznym towarzystwie.

Noc z duchami

Kiedy 23 czerwca zapadnie zmrok i zacznie się noc świętojańska, tradycja wymaga, by spędzić ją na Ślęży, poszukując kwiatu paproci. Nie martwcie się, że kwiat paproci to bujda. Na Ślężę i tak warto się wdrapać, bo znajdziemy się tam w fantastycznym towarzystwie.

Po pierwsze, mamy niepowtarzalną szansę spotkania cud-dziewicy. Przybrana w przejrzystą szatę oraz wieńce z kwiatów, ukazuje się tylko wybrańcom o czystych sercach i prosi ich o wybawienie z mocy złych czarów. Na razie nikomu się ta sztuka nie udała. Był wprawdzie pewien młodzieniec, który - oczarowany urodą nieszczęśnicy oraz perspektywą osiedlenia się w zaczarowanym zamczysku na szczycie góry - próbował zwalczyć urok, ale skończyło się to kompromitacją. Ona zaczęła przybierać różne, mało powabne postacie, a on, zamiast wytrzymać tę próbę bez drżenia serca, uciekł, gdy ujrzał przed sobą smoka ziejącego ogniem.

Po drugie, możemy liczyć na spotkanie z trzema zbójnikami, którzy pokutują na Ślęży od czasów wojny trzydziestoletniej i pozostaną tam pewnie do końca świata, bo dotąd nie okazali skruchy. Wzrok mają dziki, suknię plugawą, a w rękach trzymają maczugi, więc lepiej ich nie drażnić.

Po trzecie, napijemy się wody żywej, która tryska spod korzeni srebrnego drzewa. Od razu staniemy się zdrowi, piękni i młodzi. Jest tylko jeden warunek - nie możemy ani odrobinę zboczyć z drogi, bo zamienimy się w kamień i wrośniemy w ziemię. Był już taki, któremu się owa sztuka udała. Najmłodszy i najgłupszy z trzech synów ubogiej wdowy. Jego mądrym braciom - organiście i żołnierzowi - nie powiodło się, bo wystraszeni przez smoki zeszli ze ścieżki. Nam to nie grozi, bo kto dziś wierzy w smoki...