Haute couture

Kolekcja Chanel uświadamia, że haute couture dopiero od niedawna jest spektaklem, popisem, happeningiem. Dawniej były to piękne suknie wykonane z największym kunsztem. Bo haute couture została powołana do życia, gdy wynaleziono maszynę do szycia. By ratować krawiectwo przed masówką. Zbiory tej sztuki szycia, które oglądałam w nowojorskim Metropolitan Museum, uświadamiają, jak skromne, wytworne, zegarmistrzowsko precyzyjne było to szycie. Kiedyś. Dziś jest głównie show.

Haute couture

Kolekcja Chanel uświadamia, że haute couture dopiero od niedawna jest spektaklem, popisem, happeningiem. Dawniej były to piękne suknie wykonane z największym kunsztem. Bo haute couture została powołana do życia, gdy wynaleziono maszynę do szycia. By ratować krawiectwo przed masówką. Zbiory tej sztuki szycia, które oglądałam w nowojorskim Metropolitan Museum, uświadamiają, jak skromne, wytworne, zegarmistrzowsko precyzyjne było to szycie. Kiedyś. Dziś jest głównie show.

Podstawą garderoby według Johna Galliano jest wąż, krokodyl oraz strusie pióra.

Kobieta Donatelli Versace poranki spędza spowita w delikatne déshabillé z brabanckiej koronki. Idąc na popołudniowy koktajl, narzuca płaszczyk z białego krokodyla podbity strasami, wieczorem: skóra jagnięca, kaszmir i sobole.

U Christiana Lacroix suknie zawsze wyglądają, jakby zaprojektowano je na gigantyczny bal maskowy. Turkus, róż, czerwień, piana koronek, wachlarzy, gorsetów i kapeluszy. Na koniec panna młoda w sukni infantki Velazqueza przemaszerowała przed siedzącą w pierwszym rzędzie hiszpańską infantką Eleną.

Propozycja Jean Paula Gaultiera: skłębiona do objętości przyczepy kempingowej suknia z dżinsu w kolorze mchu. We włosach zrobionych na potężne afro modelka ma wpleciony powróz. Jean Paul Gaultier zawsze wolał przygodę niż salony.

Po co to wszystko? To pytanie zadają sobie co pół roku wypełniająca sale luksusowych paryskich hoteli publiczność i dziennikarze mody. "Nie możemy dać się zjeść Anglikom i Włochom. Moda jest dla Francuzów tym, czym sery i wina. Czymś niezbywalnym" - odpowiada francuska Izba Krawców Haute Couture i Pret-a-Porter.

Haute couture to jednak gatunek ginący. Jedna suknia pochłania setki godzin rzemieślnikom-artystom pracującym metodami niezmienionymi od wieków. Koronkowe kuleczki, którymi wykończono kostium Lagerfelda, to czterysta godzin pracy. Koronkę wykonano w słynnej manufakturze François Lesage, którą właśnie kupiła firma Chanel, by uratować ją przed bankructwem. Bo poza haute couture takie manufaktury nie mają zamówień. Praca ręczna jest za droga, moda zmienia się za szybko.

Kolekcja Chanel zaprojektowana przez Lagerfelda była jedyną, która nie przypominała teatralnych pokazów. Ascetycznie kunsztowna: superdopasowane żakiety z tweedu, czarne sukienki wykończone koronką, czarne garnitury z białymi kołnierzykami. Tylko błyszczące spodnie czy może legginsy przypominały dialektykę Karla Legerfelda: skromne versus wyzywające. Sylwetki modelek uczesanych w koki spięte siateczką zwielokrotniały lustra salonu Chanel przy ulicy Cambon.

Kolekcja Chanel uświadamia, że haute couture dopiero od niedawna jest spektaklem, popisem, happeningiem. Dawniej były to piękne suknie wykonane z największym kunsztem. Bo haute couture została powołana do życia, gdy wynaleziono maszynę do szycia. By ratować krawiectwo przed masówką. Zbiory tej sztuki szycia, które oglądałam w nowojorskim Metropolitan Museum, uświadamiają, jak skromne, wytworne, zegarmistrzowsko precyzyjne było to szycie. Kiedyś. Bo dziś jest głównie show.

Ceny tych ubrań wymawia się z niedowierzaniem: u Diora suknia kosztuje 69 tysięcy euro. U innych jest taniej: za pięć tysięcy niektórzy projektanci wywieszają w butikach modele, które choć teoretycznie są niepowtarzalne, zostaną jednak uszyte dla więcej niż jednej klientki. Z Arabii Saudyjskiej, Kuwejtu, ze Stanów. Hollywood przerzucił się na konfekcję gotową.

Ale pisarka Danielle Steele, która przyszła na pokaz Oscara de la Renty, amerykańskiego projektanta pracującego dla francuskiego domu mody Balmain, powiedziała, zasypując go pocałunkami: "Gdyby nie Pan, chodziłabym goła".

Cóż, książka w dużym nakładzie kupuje suknię w małym. Byt kształtuje świadomość, można powiedzieć