Przechowywanie żywności w upały

Jogurty, które nie zmieściły się w sklepowej lodówce, czekają w kolejce u jej podnóża. To na pewno nie pozostanie bez wpływa na ich jakość

Podczas upałów robienie zakupów jest nie tylko niezbyt przyjemne, ale może też okazać się ryzykowne. Sprzedawcy nie zawsze przestrzegają podawanych przez producentów na opakowaniach zaleceń dotyczących przechowywania poszczególnych wyrobów.

Często wygląda to tak: okazała chłodnia, wypełniona po brzegi, szumi i warczy - znak, że działa. Piętrzą się w niej masła, jogurty, sery, kefiry. Czyli wszystko w porządku, chłodzenie jest, zgodnie z zaleceniami. Tyle tylko, że tuż obok chłodni stoją zapasowe produkty, te, które nie zmieściły się do wnętrza. I te, nawet jeśli później zajmą wolne miejsca w chłodni, już nie odzyskają poprzedniej jakości.

W piątkowe przedpołudnie temperatura powietrza w południowej części Warszawy wynosiła 24-25 st. C. Nie upał, ale niejednokrotnie sporo więcej niż tolerują różne artykuły spożywcze.

Wszystko po kolei

W sklepie MarcPolu przy Sobieskiego drzwi otwarte na oścież, ale w środku chłodniej, tylko 20 st. Ale to i tak za wysoka temperatura do przechowywania mleka czy jogurtów. Tymczasem koło chłodni w kartonach i skrzynkach na swoją kolej czekają: mleko pasteryzowane w folii (znosi najwyżej 8 st. C), jogurty kremowe (do 6 st. C) i duże pojemniki kefiru (do 6 st.). Całą jedną ścianę zajmują w tym sklepie też chłodnie z serami, wędlinami i mięsem. Wszystko wygląda apetycznie oprócz wyłożonych na zewnątrz na tacy kawałków dwóch rodzajów serów żółtych. Nieco ciemniejsze od umieszczonych w lodówce, błyszczące wytapiającym się z nich tłuszczem, nie zachęcają do kupna. Z kolei wytwórca pikantnego ketchupu jednej z firm ostrzega, że odpowiednia będzie temperatura w granicach 5-10 st. C; w sklepie jest co najmniej dwa razy więcej. Szczególnymi właściwościami muszą się odznaczać oferowane w MarcPolu jajka z Żółwina. Na ich opakowaniu napisano, żeby przechowywać je w lodówce, ale dopiero po zakupieniu. Czyli - tym razem wszystko jest w porządku?

Więcej ciemności

Mieszczący się po sąsiedzku (róg Sobieskiego i Czarnomorskiej) sklep Mokpolu lepiej magazynuje ciepło. Tutaj termometr wskazuje 23 st. C. Wszystkie jogurty pochowane, a od lodówek wieje solidnym chłodem. Poza nimi znajdują się jajka (tym razem inny producent zaleca, żeby przez cały czas trzymać je w lodówce). W dziale sprzedającym wędliny na hakach zawieszono pojedyncze sztuki wędlin. Są suche i podsuszane kiełbasy, są też całe, nienaruszone jeszcze szynki i wędzonki w majeranku. Jeśli powiszą dłużej w temperaturze 23 st. C na pewno nie będą się nadawały do jedzenia. Na "zwykłych" półkach stoją oleje ("przechowywać w chłodnym miejscu") i np. napoje Frugo ("chronić przed światłem"), z którymi jednak nie ma co zrobić, bo przecież nie da się ich zamknąć w szczelnych szafach.

Miejsca jest dość

W innym sklepie Mokpolu, tym razem przy Puławskiej (23 st. C), udało się zastosować do wszystkich reguł. Nie tylko na zewnątrz nie ma żadnej wrażliwej na wyższą temperaturę żywności, ale i oleje stoją w głębokim cieniu.

Prawdziwie tropikalne temperatury panują w Supersamie przy pl. Unii. Temperatura wynosi tam aż 29 st. C. Nabiał, mięso, wędliny, garmażeria - to wszystko zmieściło się do lodówek. Jak niemal wszędzie, na zewnątrz pozostają oleje i jajka. Chłodnych miejsc nie starczyło też dla konserw (wiele wymaga najwyżej 18 st. C) czy majonezów (zwykle do 20 st. C). Jeśli przez kilka tygodni postoją w temperaturach znacznie przekraczających zalecenia producenta, raczej nie ma co liczyć, że zachowają swoją jakość.

Ryzyko rośnie

Co może się z nimi stać? Oleje i majonezy (oparte przede wszystkim na tłuszczu) mogą zacząć jełczeć, te drugie także się rozwarstwią i staną nieapetyczne. Żywieniowcy przestrzegają, że procesu jełczenia tłuszczu nie da się już zatrzymać. Mleko w folii z całą pewnością do końca dnia skwaśnieje. W jogurtach czy kefirach mogą zacząć namnażać się szkodliwe dla zdrowia bakterie i pojawić się pleśnie. Oprócz tego, że nie będą smaczne, mogą również spowodować rozstrój żołądka. Nawet wstawione po zakupach do domowej lodówki i pieczołowicie tam przechowywane nie odzyskają gwarantowanej przez producenta jakości.