Naukowo o kontakcie fizycznym

Człowiek potrzebuje czterech przytuleń dziennie, żeby przeżyć, ośmiu, żeby czuć się dobrze, i dwunastu, żeby się rozwijać - Virginia Satir, psychoterapeutka

Głaskanie rozwija mózg

Dzieci uwielbiają być głaskane i przytulane. Uczeni dowiedli, że regularne głaskanie i masowanie niemowląt (ok. 15 minut dziennie) powoduje, że dużo lepiej przybierają na wadze (nawet do 40 proc. mimo podobnej liczby spożywanych kalorii!) i są przez więcej godzin w ciągu dnia aktywne. Szybciej też zdrowieją. Specyficzny kontakt między dzieckiem a jego opiekunem tworzy się natychmiast po narodzinach (niektórzy twierdzą, że już w okresie płodowym). Od tego momentu mózg dziecka wystawiony zostaje na liczne bodźce świata zewnętrznego i zaczyna intensywnie się rozwijać. Powstają skomplikowane połączenia nerwowe, ścieżki, którymi w przyszłości będą poruszać się neuroprzekaźniki - substancje służące komórkom nerwowym do porozumiewania się między sobą.

Siniaki na mózgu

Z obserwacji zachowań dorosłych ludzi pozbawionych w dzieciństwie dotyku wynika, że te prawidłowe ścieżki są u nich źle "wydeptane". Siniaki na mózgu, a właściwie blizny, to doskonała przenośnia często używana przez psychologów i w pełni oddająca stan, w jakim znajduje się psychika niegłaskanych i nieprzytulanych dzieci.

Osoby osierocone mają często problemy w nawiązywaniu kontaktów międzyludzkich, a szczególnie rodzinnych - choć paradoksalnie bardzo ich pragną. Młodzi ludzie mimo wysiłku nie mogą nawiązać nici przyjaźni czy miłości. Dlaczego?

Hormony wrażliwości: wazopresyna i oksytocyna

Nad określeniem roli dotyku pracuje wielu naukowców. Ostatnio uczeni z Wydziału Psychologii Uniwersytetu w Wisconsin (USA) postanowili sprawdzić osieroconym maluchom, które od jakiegoś czasu szczęśliwie żyją wśród rodzin zastępczych, poziom dwóch hormonów - oksytocyny i wazopresyny. Te dwie substancje zostały wybrane ze względu na liczne badania dowodzące, że są ściśle związane z emocjami, pojawianiem się między ludźmi więzi, regulacją stresu i wrażliwością emocjonalną.

Prawidłowy obieg wazopresyny jest niezbędny do rozpoznawania bliskich nam osób. Wiadomo też, że poziom obu hormonów wzrasta po miłych doświadczeniach - takich, jak dotykanie, a także wąchanie przyjemnego zapachu. W doświadczeniu brały udział dzieci w wieku około 4,5 lat, które wychowywały się w sierocińcach, ale teraz mają nową rodzinę, oraz maluchy urodzone i wychowywane w normalnych rodzinach. Zarówno rodzice zastępczy, jak i biologiczni mieli podobny poziom wykształcenia, zarobki i miejsce zamieszkania.

Czy ważne jest kogo przytulamy?

Naukowcy sprawdzili, w jaki sposób mózgi dzieci reagują na wspólną zabawę z opiekunem i przytulanie się do niego. Przez 30 minut dorośli bawili się z dziećmi w grę, w której w odpowiednim momencie dziecko musiało położyć głowę na ramieniu opiekuna, policzyć z nim swoje paluszki czy wyszeptać coś na ucho. Dzieci spotkały się z mamą, a potem z osobą obcą.

Okazało się, że żadne nie zareagowało podniesieniem poziomu hormonów na kontakt z kimś obcym. Ale dotykając mamy zastępczej, adoptowane maluchy też nie wykazywały żadnej reakcji. Jakby ich mózgom nie robiło różnicy, kto się z nimi bawił. Natomiast po przytulankach z biologiczną mamą poziom wazopresyny i oksytocyny u dzieci z grupy kontrolnej wyraźnie wzrósł. Ich mózgi rozpoznały: "To jest mama, osoba bliska, z którą lubię się bawić i przytulać".

Wyniki sugerują zatem, że brak odpowiedniej ilości dotykania w pierwszych miesiącach życia trwale zaburza rozwój emocjonalny dziecka.