Czy zechce pan zabić dla mnie tego smoka? Bo właśnie pomalowałam paznokcie. Czyli: dlaczego nie walczę o równouprawnienie?

To nie jest polemika z tekstem Rączki. To jest opowieść o tym, że nie muszę o nic walczyć. Bo mam je. Na dzień dobry i bez starań. (Tak, wiem, inni nie mają. Rozumiem, że wobec tego walczą. Ja, cytując klasyka - ?jestem dobra dla siebie i mojego najbliższego otoczenia?.)

Nigdy nie zdarzyło mi się zarabiać mniej, bo jestem kobietą. (Choć zdarzało mi się robić coś gorzej, lub mniej umieć od moich kolegów. I koleżanek.)

Nigdy nie zdarzyło mi się zostać potraktowaną lekceważąco z powodu mojej płci. Co nie znaczy, że nie spotykałam się z chamstwem, obleśnymi zachowaniami, profesjonalną buceriadą i zwykłą głupotą.

Nie wpadłam jednak na to, żeby przypisywać te miłe niespodzianki mojej płci. Buc będzie bucem. Cham będzie chamem. Świnia zostanie podłożona, niezależnie od płci, naprawdę. Jeżeli tylko na to pozwolisz. Ty. Nie kobieta, czy mężczyzna. Ty.

Siedź w domu, kwiatuszku i graj na klawikordzie. Pchasz się tam, gdzie walka bezlitosna i na noże? Sama tego chciałaś.

Zdarzało mi się źle znosić atmosferę w jednej, czy drugiej pracy. Zdarzało mi się ryczeć w łazience i symulować katar potem (nie, to nie to, co myślicie). Zdarzało mi się bezsilnie kopać w stół i nie spać po nocach z bezproduktywnej złości. Bo jestem raczej miękka. Przejmuję się. Daję się wkręcać. Liczę z cudzym zdaniem i ogólnie łatwo mnie ustrzelić. Ale to mój problem, nie? Niezależnie od tego, czy taka konstrukcja psychiczna wynika z charakteru, czy z płci - to jest mój problem.

Mamy równouprawnienie. Nikt nie będzie się nade mną pochylał, jeżeli nie wytrzymam, sorry. Nikt nie będzie mi ocierał łez ani oglądał się na mnie, jeżeli zostanę z tyłu. Wzięłam sobie do serca, bo taki ze mnie delikatny kwiatuszek? A to siedź w domu, kwiatuszku i graj na klawikordzie. Pchasz się tam, gdzie walka bezlitosna i na noże? Sama tego chciałaś.

Prowadzę jak ostatnia owca. Dzieje się tak dlatego, że jestem chaotyczna, mam problem z koncentracją, denerwuję się i spinam. Większość znanych mi mężczyzn prowadzi lepiej ode mnie. Czy dlatego, że jestem babą? Otóż nie, dlatego, że fatalnie jeżdżę.

Och, zabił pan dla mnie smoka, nie trzeba było. Jak to ładnie z pana strony. I jeszcze zmienił mi pan koła w aucie! Dziękuję!

Czy mam teraz wymachiwać jak sztandarem faktem, że znam kobiety, które prowadzą lepiej, niż jakikolwiek znany mi mężczyzna? (pozdrawiamy panią Ewę z Chrząstawy). No błagam, RACZEJ nie. Choć jest to dowód, że nie atrakcyjny dekolt przeszkadza w wyrobieniu sobie tej konkretnej umiejętności. Mogłam się nauczyć? Mogłam. Mamy równouprawnienie, nie?

Czasem uda mi się to równouprawnienie oszukać. Oj taka jestem biedna, słabe rączki, świeżo pomalowane paznokcie, czy byłby pan uprzejmy mi pomóc z tą walizką? Och, zabił pan dla mnie smoka, nie trzeba było. Jak to ładnie z pana strony. I jeszcze zmienił mi pan koła w aucie! Dziękuję! (mogę sama, ale JEZU JAK MI SIĘ NIE CHCE). Doprawdy, nie dość, że przeniósł mnie pan przez kałużę, to jeszcze odkręcił słoik. Jak miło.

Czy mogę wtaszczyć dwie zgrzewki wody na piąte piętro? Mogę. I powinnam. Mamy równouprawnienie. Czy ktoś zrobi to za mnie, gdyż nie przepadam za dźwiganiem? Zrobi. Najprawdopodobniej jakiś facet, który też jest za równouprawnieniem. Ale ma odruch. I ja ten odruch z przyjemnością wykorzystam. Dlaczego nie?

Chciałyście równouprawnienia - to nie miauczcie, że traktują was bez szczególnych względów. Czy ja chciałam? Nikt mnie nie pytał.

Pamiętam casus pani minister, która jednego dnia serwowała teksty o tym, że kobieta i mężczyzna niczym się w polityce nie różnią. Następnego dnia łkała publicznie, bo kolega po fachu zapodał jej diss podprawiony osobistą wycieczką. A dlaczego nie? Panowie politycy piorą się po pyskach codziennie i na różne sposoby. Obrażają sobie ojców, matki, pochodzenie i kompetencje, kopią się po kostkach i gonią wokół krzaka.

Mam pytanie. Czy traktowanie kobiety w tym gronie w sposób specjalny, odmienny, wyjątkowy - nie jest przypadkiem śmiertelną obrazą? Zakwestionowaniem jej deklarowanej równości z mężczyznami? To kim ona w końcu jest, kobietą, czy politykiem?

Chciałyście równouprawnienia - to nie miauczcie, że traktują was bez szczególnych względów. Czy ja chciałam? Nikt mnie nie pytał. Czerpię więc wszystko, co najlepsze, z faktu, że je mam. I kombinuję, kiedy mi to nie pasuje.

Serdecznie polecam.

foch.plRównouprawnienie dla zaawansowanych

Więcej o: