Jak się ubierać, by maskować wystający brzuch

Miałyśmy już tekst o nieidealnych nogach, to teraz czas na brzuch. Brzuch, który wystaje nam bardziej, niż byśmy sobie tego życzyły. Przyczyny powstawania brzucha są różne. Najczęściej stoją za tym zła dieta, brak ruchu, całodzienne ślęczenie przed komputerem, a później przed telewizorem i ciąża. Możliwe, że coś pominęłam. A tak! Po prostu taka budowa ciała.

Ja, z tych wyżej wymienionych, przebyłam wszystko, poza ciążą. Zacznę może od tego, że w chwili obecnej ćwiczę i to dużo. Faktem jest, że odkąd schudłam, to i opona się zmniejszyła, ale został mi nadmiar skóry. Tak więc poszłam na ćwiczenia i z treningu na trening widzę poprawę. Niemniej wiem, że ten brzuch nigdy nie będzie super płaski, bo też taką mam budowę ciała. Zawsze mi lekko wystawał, nawet jak byłam bardzo szczupła. Mam to po babci - a tak mi się przynajmniej wydaje.

No więc tak, ten brzuch jest i trochę za bardzo rzuca się w oczy. Cóż więc zrobić, żeby było go mniej widać? To, co u mnie zawsze działało, to luźne bluzki/tuniki/sukienki odcinane pod biustem. Fajnie, jeżeli dodatkowo taka bluzka jest z tyłu przeszyta gumką, gdzieś tak pod łopatkami. Wtedy nie ma wrażenia bycia w ciąży, tylko po prostu fajna, luźna bluzka. W przypadku sukienek i tunik nie ma takiej potrzeby. Są dłuższe i po prostu się ładnie układają. Jakiś czas temu pisałam o wielkich gaciach - ten wynalazek naprawdę potrafi zdziałać cuda. Kupujcie, używajcie i cieszcie się płaskim brzuchem.

Jeżeli zaś chodzi o spodnie, to w przypadku mojej budowy ciała muszą to być spodnie z wyższym stanem. Po prostu brzuch jest spłaszczony i ukryty elegancko pod spodniami. Fajną sprawą są też marynarki oraz jeansowe i skórzane kurtki. Zazwyczaj nosimy je rozpięte, a to optycznie zmniejsza brzuch. Niezbyt dobrze broni się w tym przypadku zapinanie marynarek. To jest oczywiście moja własna obserwacja, ale zauważyłam, że jak zapinam marynarkę, to od razu ten brzuch jakoś bardziej wystaje.

Część pań stosuje też przecięcie w pół - czyli pasek. Ja tutaj nie mam zdania, ja po prostu nie potrafię nosić pasków do niczego więcej, niż do spodni. Nie umiem nosić paska na dużym i luźnym swetrze, albo na sukience. Niby to prosta sprawa, ale u mnie pasek wygląda jak coś, co nie pasuje do reszty. No tak już mam. Widziałam jednak takie przecięcia - dużym paskiem - i często wygląda to bardzo fajnie. Pasek taki zwisa zazwyczaj ciut poniżej tali i jest to raczej luźne zapięcie, niż takie mocne na ostatnią dziurkę.

Co jeszcze... Na przykład koszula wsadzona w spodnie. Nie wciskamy bluzki na płasko, ale raczej luźno, żeby sobie wystawała. To ładnie maskuje pana brzucha. Jednym z moich ulubionych krojów bluzek i swetrów jest tzw. motylek z długim ściągaczem. Motylek dobrze robi brzuchowi, bo ściągacz, który mamy poniżej talii robi taką nadbudówkę (nie wiem jak to ładnie nazwać), w której ukrywamy oponkę.  A w rękawach bluzek motylów zawsze możemy ukryć nasze "flagi", czyli zwisające ramiona. Zauważyłyście, że one po trzydziestce nie chcą w ogóle zniknąć? Dziwna sprawa. Kiedy było obywatelki Olczak więcej, niż jest teraz, motylek był moim ulubionym krojem.

foch.plZalety motylka demonstruje. red. Rączka

Największym wrogiem brzuchów są nawet nie tyle obcisłe ubrania, co wzory w PASKI. Ej, one dodają nam objętości, a te w pionowe paski wyglądają jak strój więźnia. Ja tego nie kupuję, to naprawdę nie wygląda dobrze. Po co sobie dokładać kilogramów, jeżeli chcemy je ukryć?

Wspomniałam też o obcisłych ubraniach. No nie jest to najlepszy wybór jeżeli chcemy ukryć oponkę. Wtedy po prostu najbardziej ją widać. I widać też wałeczki na boczkach. Fatalne są też krótkie bluzki, spod których chcąc niechcąc coś się nam wylewa. Mówiąc o krótkich, mam na myśli takie do pasa. To nie jest dobre dla brzuchatek. To samo się tyczy sweterków. Te krótkie nie ukrywają brzuszka, a jedynie go eksponują. Dół sweterka zazwyczaj podwija się wtedy pod spód i fundujemy sobie dodatkową fałdę brzuszną.

W tym wszystkim jest jeszcze jedna zasada - jeżeli ktoś nie ma problemów ze swoją figurą, niech nosi, co chce, bo tak naprawdę najważniejszym jest być pogodzonym ze sobą i po prostu się akceptować.

Więcej o: