Pies nie jest zabawką: nie rozumiem fenomenu noszenia zwierzaków w torbach

Mam problem z niektórymi miłośnikami zwierząt, czemu dałam już wyraz w tekście o (nie)sprzątaniu po pupilach. Ale nie tylko z nimi. Denerwują mnie ludzie, którzy tak bardzo kochają swoje czworonogi, że je wszędzie ze sobą zabierają.

To jest Łata. Nie musi być noszona w torbie, bo ma śliczne łapeczki do chodzeniaTo jest Łata. Nie musi być noszona w torbie, bo ma śliczne łapeczki do chodzenia

 

Najczęściej dotyczy to psów. Nie przeszkadza mi wprowadzanie zwierząt do restauracji, jeżeli wymaga tego sytuacja - właściciel jest niewidomy i przychodzi z psem przewodnikiem. Może być to zresztą dowolna dysfunkcja, w której pies jest swojemu panu jakoś pomocny - mam choćby koleżankę, która jeździ na wózku i ma suczkę, która pomaga ciągnąć ten wózek.

Kompletnie nie rozumiem natomiast "fenomenu" noszenia psów w torbach. Pies taki jest zabierany do centrum handlowego, gdzie jest zgiełk, tłum ludzi, z głośników wali muzyka tak głośno, że normalny człowiek po trzydziestu minutach ma ochotę uciec do lasu, bo mu łeb pęka. I tu pojawia się moja agresja w stosunku do właścicieli. Po cholerę ciągniesz ze sobą to biedne zwierzę, narażając je na taki stres?

Otóż proszę sobie wyobrazić, że to nie jest środowisko przyjazne zwierzętom - szok, co nie? Pies męczy się, ale przecież tego nie powie, bo nie umie mówić. Natomiast właściciel takiego zwierzaka jest po prostu zachwycony. Zaraz wejdzie do kolejnego sklepu poprzymierzać ubrania i będzie mógł odstawić na podłogę torbę z psiakiem. Pół biedy, jeżeli pies nie wyjdzie z torby i nie zacznie biegać po sklepie.

Najbardziej urzekła mnie kiedyś sytuacja w sklepie, w którym pracowałam na studiach - pies wyszedł z torby i po prostu... postawił klocka. Wyobraźcie sobie minę wszystkich, którzy tam byli, łącznie ze mną. Właścicielka pupila zrobiła wielkie oczy, zaczęła pokrzykiwać na niuniusia, żeby przestał. No ale jak już zaczął się wypróżniać, to jak niby miałby przestać... I niestety naszym oczom ukazała się wielka psia kupa. Pańcia złapała swoje maleństwo, zapakowała do torby, powiedziała przepraszam i chciała tak po prostu wyjść. Na szczęście kierowniczka sklepu postawiła na swoim i bardzo stanowczo powiedziała, że paniusia ma posprzątać po swoim psie. Wręczyła jej ręcznik jednorazowy i mopa. Dodatkowo powiedziała, że nie da wyrzucić kupy do kosza w sklepie. Zszokowana baba zaczęła sprzątać. Nie muszę chyba tłumaczyć, że psia kupa nie pachnie kwiatami, więc niestety w sklepie brzydko pachniało. Klienci, którzy oglądali rzeczy, po prostu wyszli.

Czy sklep został narażony na straty finansowe? Bardzo możliwe, ale na pewno wszyscy zostaliśmy narażeni na przykry widok i zapach. Ta sytuacja wydarzyła się naprawdę i mimo tego, że mam nadzieję, iż była jednorazowym wypadkiem, to miała miejsce. Mam też jakieś przeczucie, że ten wypadek nie nauczył właścicielki niczego i jak nosiła psa w torbie do sklepu, tak nosi nadal.

Nie rozumiem też osób publicznych, które zabierają swoje zwierzaki na imprezy, gdzie jest mnóstwo osób, zgiełk, hałas i non-stop są robione zdjęcia. Flesz idealnie uderza w psie oczy, które są po prostu do tego stworzone... (tak, to jest ironia, jakby ktoś nie zrozumiał). Kurczę, ludzie, nie róbcie tego. Ja rozumiem, że każdemu jest do twarzy ze zwierzęciem i to jeszcze tak ładnie ociepla wizerunek. Ale nie, jednak nie. Tutaj nie ocieplacie swojego wizerunku, tylko wzbudzacie niechęć takich czepialskich bab, jak ja. Zamiast zwracać uwagę na to, czym się zajmujecie, zaczynam zwracać uwagę tylko na to, czemu dręczycie zwierzaka. Naprawdę, będziecie wystarczająco dobrze wyglądać z torebką bez dodatku w postaci psa. Bo ja to tak widzę, że traktujecie zwierzę jak przedmiot, a nie jak podmiot, którym jest. Jeżeli potrzebujecie ocieplać swój wizerunek, to zróbcie sobie zdjęcie z psem na spacerze, jak się z nim bawicie. Niech to będzie normalne zachowanie, a nie wystudiowana mina na potrzeby paparazzi.

Pamiętajcie proszę, że zwierzęta czują i myślą i pewne czynniki zewnętrzne, na które je narażamy, nie są dla nich odpowiednie. Światło z jarzeniówek, głośna muzyka, tłumy ludzi - to nie są elementy przyjazne zwierzętom. Zamiast noszenia w torbie, pies na pewno wolałby pobiegać sobie jednak po trawie, nawet jeżeli torba w której jest noszony warta jest majątek. Ale to już zupełnie inna historia.